Z nosem przy ekranie: Majowe rozrachunki

1 2 3
"Hart of Dixie" (Fot. The CW)

"Hart of Dixie" (Fot. The CW)

Maj to miesiąc, w którym nie da się odetchnąć i to niezależnie od tego, co akurat leci na ekranie. Dzieją się rzeczy niewyobrażalne, a pożegnania, jak zawsze, bywają niezwykle trudne. Uwaga na spoilery.

Ten nadmiar mocnych wrażeń czasem zresztą trudno przetrwać bez uszczerbku na zdrowiu. Niekiedy można się też załapać na całkiem ciekawe skutki uboczne. Przykładowo raptem kilka dni temu zauważyłem, że serialowe 43 minuty zaczęły się niesamowicie dłużyć i przeciągać, aż w końcu dotarło do mnie, że obejrzenie finałowego odcinka 6. serii "Mentalisty" zajęło mi ponad trzy godziny.

Nie wiem, jak to się stało dokładnie, ale jedno jest pewne: nie zdarzyło się to z winy serialu. W końcu "Blue Bird" było całkiem satysfakcjonującym zakończeniem sezonu, a Abbott (Rockmond Dunbar) powinien częściej przebywać w towarzystwie butelki wina ("Swój chłop!" – zakrzyknęło pół redakcji Serialowej).

Z drugiej strony przecież liczymy właśnie na intensywne przeżycia. Obawiamy się zgonów, pożegnań i katastrof. Czekamy na awanse, istotne miłosne wyznania, czy wręcz przeciwnie: na załamania i chwile słabości. Co więcej, nawet gdyby chciało się oglądać wszystko bez emocji, byłoby to strasznie trudne, jeśli nie wręcz niemożliwe. W końcu ciężko o obojętność, gdy...

...starania idą na marne.

To co, następny weekend u MacGyvera? ("Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D"/ Fot. ABC)

To co, następny weekend u MacGyvera? ("Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D"/ Fot. ABC)


W pewnym momencie już nawet kibicowałem "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D". Serio, choć przyznam szczerze, że pewnie tylko po to, by nie musieć więcej czytać tekstów, w których autorzy praktykują natrętne samooszukiwanie się.

Nie można jednak nie docenić wysiłku, jaki włożono w to, by serial ten stał się choćby przyzwoity. Nie można przejść obojętnie, gdy bohaterowie poświęcają się dla innych, a w gościnne odwiedziny wpada np. Samuel L. Jackson. Nie można wreszcie pominąć wielkiego awansu, którego w "Beginning of the End" doczekał się Phil Coulson (Clark Gregg).

Niestety, w swoich najgorszych momentach produkcja ABC wciąż wypada jak okraszony pakietem koszmarnych scen komediowych, nieprzemyślany spadkobierca "Drużyny A" w marvelowskich szatach. Nadal nie rozwiązano większości problemów, które prześladują serial od początku emisji. Ciągle kiepskie wątki dominują nad udanymi. Dalej zamęcza się widzów obecnością niektórych postaci. Wszystko to widoczne było szczególnie w finałowym odcinku.

...nie da się uciec od realnego świata.

"NCIS" (Fot. CBS)

"NCIS" (Fot. CBS)


"NCIS" zakończyło sezon bardzo osobistym konfliktem – Alejandro Rivera (Marco Sanchez) raczej nieprędko da sobie spokój – i co ważniejsze pożegnaniem Ralpha Waite'a. W "Honor Thy Father" pozwolono widzom m.in spojrzeć na granego przez niego Jacksona Gibbsa oczami młodego Jethro. Zmarłego wspominali także inni bohaterowie. Nienachalnie - bez zbędnego patosu i egzaltacji.

Przy okazji wykorzystano kilka chwil na opowieść o tym, po co Gibbs (Mark Harmon) buduje łódki w piwnicy i dlaczego owe jednostki nazywane były tak, a nie inaczej. Pokazano nam jego pierwszy projekt i wytłumaczono, z jakiego powodu powstał. Cała historia naprawdę chwytała za serce.

Na kolejnych stronach "Criminal Minds", "Elementary", "Grimm", "Hart of Dixie", "Bones" i "Arrow".

1 2 3