"Continuum" (3x13): Zamęt w czasie

"Continuum" (Fot. Showcase)

"Continuum" (Fot. Showcase)

Finał sezonu "Continuum" nie rozczarował. Odpowiedzi było sporo, pojawiło się za to jeszcze więcej pytań. Simon Barry inteligentnie bawi się z widzem, a ja to kupuję i chcę więcej. Uwaga na spoilery.

Przyznaję szczerze, że w już dawno pogubiłem się w liczbie nakładających się na siebie kontinuum w "Continuum". Każde, nawet najdrobniejsze działanie ze strony gości z przyszłości ma swój skutek i kreuje kolejną przyszłość. Która z kolei też chce zmian. Czego najlepszym dowodem jest Brad, któremu nie dalej jak tydzień temu Kiera szczerze wyznała, że "Gdybyś mnie nie zabił, to bym ciebie nie poznała". W moim osobistym rankingu to najbardziej oryginalne wyznanie uczuć. Poważne i dowcipne zarazem.

W finałowym odcinku 3. sezonu, "Last Minute", miejsca na wyznawanie uczuć jednak nie było, choć zaczęło się od sielankowych scen. Kłopot w tym, że ktoś natychmiast podjął próbę zabicia Pierwszego Aleca, którego jedynym marzeniem było schować się gdzieś z Emily. Zleceniodawcą okazał się być Drugi Alec, który nie chciał, by cokolwiek przeszkadzało mu w premierze Halo (i nie chciał, by jego alter ego zaznało szczęścia z Emily). Nieudana próba zabójstwa miała dość nieoczekiwane konsekwencje.

Sojusz Kiery z resztkami Liber8 (swoją drogą, Garza prowadząca bar z hamburgerami?) nie był co prawda aż tak niespodziewany, bo dawni antagoniści i od dawna mieli się coraz bardziej ku sobie, ale siły połączyli z nimi także Brad i Carlos. Wszystko po to, by wyeliminować Drugie Aleca i jego Halo z gry. Nadal jednak nie tak do końca rozumiem, czemu Kellog z alternatywnej przyszłości tak bardzo chciał zabić Kierę.

Zresztą, osobie Kelloga zawdzięczamy dobry twist - to właśnie on najbardziej skorzystał na zamianie, której dokonały połączone siły Kiery, Liber8 i Carlosa. Stracił co prawda część wyposażenia oraz urządzenie do przenoszenia w czasie, ale za to zyskał Piron.

I tak powstała nam kolejna wersja przyszłości. Wbrew nadziejom Brada i Kiery nie jest to raczej przyszłość szczęśliwa i radosna. Nie ma tam Korporacyjnego Kongresu, ale za to przychodzą z niej raczej dobrze wyposażeni ludzie. Albo niekoniecznie ludzie.

Mam wrażenie, że "Continuum" w pewne sposób pozbawia mnie złudzeń, iż nawet cofając się w czasie można coś naprawić czy zmienić na lepsze. Dotychczasowe doświadczenia bohaterów wskazują na to, że wszelkie zmiany prowadzą do tego, że jest gorzej i gorzej. Czegokolwiek nie zrobią, nawet według najlepszej wiedzy, ich wysiłki przynoszą, ostatecznie, skutki odwrotne od zamierzonych. Nic dziwnego, że Freelancerzy taką wagę przykładali do tego, by uniemożliwiać gościom z przyszłości mieszanie w danej teraźniejszości. I tu też pojawia się zagadka z tajemniczym mistrzem-więźniem Freelancerów.

Przed możliwym 4. sezonem "Continuum" pojawiło się nam jeszcze więcej pytań. Odpowiedzi tak naprawdę ubyło. Mnie to pasuje, więc liczę, że 4. sezon jednak będzie.