Kevin Spacey w roli Mocka? Miło pomarzyć!

"House of Cards" (Fot. Netflix)

"House of Cards" (Fot. Netflix)

Agnieszka Holland zdradziła, że będzie reżyserować pierwszą część miniserialu opartego na kryminałach Marka Krajewskiego. Pisarz potwierdza tę informację i pyta, kogo byśmy chcieli zobaczyć w roli Eberharda Mocka.

Agnieszka Holland zdradziła amerykańskiemu dziennikarzowi, że będzie reżyserować "Śmierć w Breslau" - i tak rozniosła się wiadomość o mającym powstać we Wrocławiu miniserialu opartym na książkach Marka Krajewskiego. Przygotuje go ATM Grupa i będzie składał się z godzinnych odcinków, z których pierwszy bazować będzie na "Śmierci w Breslau". Aktorzy mają grać po angielsku, co zwiększa szansę na międzynarodowy sukces.

Aż do dziś to było wszystko, co wiedzieliśmy o tym projekcie - ale na szczęście nasz miły czytelnik, Łukasz, przysłał nam facebookowy wpis Marka Krajewskiego. Pisarz potwierdza w nim informacje podane przez Holland i dodaje trochę od siebie. Miniserial, nad którym prace ruszą w 2015 roku, będzie ekranizacją czterech książek o Mocku. "Śmierć w Breslau" faktycznie wyreżyseruje Holland, reżyserów ani scenarzystów pozostałych odcinków na razie nie znamy. Produkcja będzie międzynarodowa, tak jak obsada.

Na razie jest za wcześnie, by mówić o tym, kto zagra Mocka, ale Marek Krajewski ma propozycję:

Mógłbym tutaj pofantazjować i swobodnie rzucać różne nazwiska niepolskich aktorów około pięćdziesiątki (w "Śmierci w Breslau" Mock tyleż lat liczy), takie jak Russell Crowe czy Colin Firth. Nie jestem jednak fantastą, ale realistą, który próbuje swoje sądy opierać na solidnych podstawach (o ile może być cokolwiek solidnego w warunkach niepewności) i kojarzyć fakty. Oto one:

(1) Agnieszka Holland będzie realizować kolejną serię znanego serialu politycznego pt. "House of Cards";
(2) główną rolę w tym serialu gra Kevin Spacey;
(3) polskie epizody w życiu zawodowym Kevina Spaceya są znane (udział w reklamach polskich firm).

Zbierając fakty (1)—(4) stawiam ryzykowną hipotezę: może Kevin Spacey zagrałby rolę Eberharda? A może Państwo mają inne typy?

Tyle pisarz, reszta już należy do nas i naszej wyobraźni. Muszę jednak przyznać, że i bez wielkich nazwisk w obsadzie - bo pewnie żadnych wielkich nazwisk jednak nie będzie - ten projekt wydaje mi się najbardziej interesującą rzeczą, jaka przydarzyła się w polskim światku serialowym od... cóż, chyba od zawsze. Książki Krajewskiego mają wszystko to, co tak popularne skandynawskie kryminały, i jeszcze więcej: wyjątkowy, pełen grozy klimat międzywojennego, niemieckiego Wrocławia, doskonałego głównego bohatera, świetnie napisaną intrygę. To fenomen na światową skalę - i w erze kultury obrazkowej powinniśmy umieć to wykorzystać.

Kevin Spacey nie jest nam do niczego potrzebny, te historie bronią się same. Oczywiście jeśli znajdą się w kraju nad Wisłą scenarzyści, którzy ich nie zepsują.