"The Bridge" (2x01): Klimat pogranicza

"The Bridge" (Fot. FX)

"The Bridge" (Fot. FX)

"The Bridge" wrócił i specjalnie mnie nie zachwycił. Na szczęście wciąż czuć klimat pogranicza, a aktorzy robią co mogą, by ratować serial. Zwłaszcza Demián Bichir i Franka Potente, ale Diane Kruger jest tylko krok za nimi. Spoilery.

Po finale 1. sezonu "The Bridge" narzekałem, że brak tam napięcia, a znakomity kryminał zmienił się w psychologiczny dramat. Otwarcie 2. sezonu wskazuje, że tą właśnie drogą podążyli twórcy, acz wątków kryminalnych (i politycznych) mamy tu całkiem sporo. Swoją drogą, ciekawe, czy scenarzyści zadali sobie trud sprawdzenia, jak wygląda polityka wewnętrzna Meksyku i stanu Chihuahua? Wciąż czuć klimat, wciąż zachwycają aktorzy, ale też cały czas zadaję sobie pytanie, po co to ciągnąć.

Na szczęście znikł jeden powód do narzekań, bo znów pojawiło się napięcie. Jego brak niemiłosiernie męczył mnie pod koniec 1. sezonu, teraz znów je czuję, choć to raczej zasługa aktorów niż wydarzeń na ekranie. Choć dzieje się całkiem sporo, w czym spora zasługa postaci kreowanej przez genialną wręcz Frankę Potente ("Biegnij Lola, biegnij"). Kartelowa "sprzątaczka" znaczy swój ślad trupami, odciętymi uszami i zapachem strachu, który wręcz czuć przed ekranem.

W ogóle jeżeli mam wskazać jakiś powód, dla którego warto oglądać ten rozciągnięty ponad miarę serial, to właśnie odtwórcy głównych ról. Demián Bichir wciąż jest w formie, a postać Marco to wciąż świetnie stworzony i zagrany skorumpowany glina z sumieniem. Jak ułożą się jego stosunki z nowym prokuratorem stanowym (najwyraźniej mało zachwyconym stanowiskiem), jak poradzi sobie z problemami osobistymi i z tym, że ktoś najwyraźniej poluje na niego?

Co się dzieje w głowie Sonyi? Jak poradzi sobie ze sobą samą i tym, że wciąż na swój sposób troszczy się o Marco? Jej życie zrobiło się jeszcze bardziej popaprane niż było, ale jakoś próbuje sobie z tym radzić. Mam w sumie pretensje do scenarzystów, że jej brak przystosowania społecznego pokazują głównie przez pryzmat seksu, ale widać to najlepiej trafia do widowni.

Jest wreszcie zupełnie nowa postać, którą rewelacyjnie gra Franka Potente. Kim jest, jaki jest jej cel i dlaczego akurat tak a nie inaczej zachowuje się w ostatniej scenie? Jest tu jakaś tajemnica, którą można mieć ochotę poznać.

Mnie osobiście najbardziej zainteresował wątek nowego prokuratora, którego zrzucił na barki Marco jego kapitan. Tu chyba będzie najbardziej interesująco, może wejrzymy głębiej w stopień skorumpowania meksykańskiej policji czasu wojny z gangami narkotykowymi.

Nie wiem jednak, co wyniknie z tego drugiego sezonu. Tak naprawdę poza klimatem pogranicza nie urzeka mnie tu już nic. Oglądam bardziej z obowiązku, niż z chęci. Chociaż patrząc na to, co mam do oglądania tego lata, to i tak "The Bridge" jest całkiem dobrą propozycją.