"Extant" (1x01): Powrót z gwiazd

Zapowiedzi "Extant" brzmiały niczym opis kosmicznej wersji "Dziecka Rosmary". Ale ten wakacyjny projekt CBS ma w sobie duży potencjał, o ile nie zawali się pod ciężarem pomysłów na dalszy rozwój fabuły. Spoilery!

Porównania z "Dzieckiem Rosmary" są uzasadnione. Po powrocie z 13-miesięcznej misji kosmicznej astronautka Molly Woods (Halle Berry) dowiaduje się, że jest w ciąży. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że przebywała na pokładzie statku kosmicznego całkowicie sama przez ten czas... a przynajmniej tak się wydaje jej zwierzchnikom. Molly po kosmicznej podróży wraca do swojej nietypowej rodziny. Jej mąż John (Goran Visnjic) to pionier robotyki. Jego główny projekt dotyczy sztucznej inteligencji, a konkretniej tworzenia maszyn łudząco podobnych do ludzi, tzw. humanics. Jego pierwszym "dziełem" jest Ethan (Pierce Gagnon, Cid z "Loopera"), czyli kilkuletni chłopiec, który przez Johna jest traktowany jak syn. Jak się bowiem okazuje, Molly nie może mieć dzieci, co sprawia, że jej zajście w ciąże w trakcie samotnej misji wygląda tym bardziej zagadkowo.

O tym, co się wydarzyło na pokładzie "Serafina" (tak nazywa się stacja kosmiczna, gdzie przebywała Molly), dowiadujemy się stopniowo - za pomocą flashbacków w stylu "Zagubionych". Pojawia się sprawa Marcusa, zmarłego ukochanego głównej bohaterki, który w niewytłumaczalny sposób odwiedza ją na stacji kosmicznej. Później Woods kasuje zapisy z nagrań monitoringu, a po powrocie z misji tłumaczy przełożonym, że zniszczyła je przypadkowo. To tylko jedna z tajemnic "Extant".

Pilot jest wręcz przeładowany wątkami. Oprócz dwóch zarysowanych powyżej jest także kwestia tajemniczego multimilionera Yasumoto (w tej roli Hiroyuki Sanada), czającego się w tle całego projektu, w którym jako astronautka wzięła udział Molly. To on finansuje serialowy odpowiednik NASA - która została, jak się wydaje, całkowicie sprywatyzowana. To kolejna rzecz sprawiająca, że "Extant" toczy się w przyszłości, w którą można uwierzyć. Nie ma tu latających samochodów, tylko automatyczne pojazdy przypominające te, które już teraz testuje Google.

Co więcej, w pierwszym odcinku pojawia się także uznawany za zmarłego astronauta, przyjaciel głównej bohaterki, który miał popełnić samobójstwo po powrocie z podobnej misji. Ostrzega ją zresztą przed bliżej nieokreślonym niebezpieczeństwem, które ma na nią czyhać. Ich rozmowa kończy się tradycyjnym "Nie ufaj nikomu".

Idei z "Extant" wystarczyłoby na kilka projektów, ale nie sposób odnieść wrażenia, że twórcy, wśród których znajduje się Steven Spielberg, garściami czerpali z klasyków gatunku. Są echa "Solaris" (wersji z Clooneyem oczywiście), "2001: Odysei kosmicznej", "Moon", "Battlestar Galactica", "Defying Gravity", "Raportu mniejszości" czy przede wszystkim filmu "A.I. Sztuczna inteligencja". To, że ten serial nie ogranicza się tylko do "ciąży z kosmosu", jest bardzo ważne dla ewentualnego sukcesu całego projektu. Świat przyszłości został tylko zarysowany, ale widać, że w jego przygotowanie włożono sporo pracy, włącznie z takimi detalami jak kosze na śmieci. Ogólnie pytań, które stawia przed widzami "Extant" - od celów korporacji Yasumoto przez problemy dotyczące sztucznej inteligencji po wydarzenia na pokładzie wspomnianej stacji kosmicznej - jest bardzo dużo.

Problem zacznie się, gdy odpowiedzi na nie okażą się mało satysfakcjonujące, albo gdy twórcy będą budować coraz bardziej skomplikowane i mało wiarygodne intrygi i wydarzenia. W tej chwili każda z postaci ma swoje motywacje, każda coś ukrywa (nawet Ethan ma kilka złowieszczych momentów) i ogólnie trudno stwierdzić, w jakim kierunku ten serial pójdzie. W tym roku było już wiele projektów, które dobrze się zapowiadały, ale szybko okazywały się dużymi rozczarowaniami. Najświeższy przykład to "Tyrant".

Jednak dzięki solidnym kreacjom aktorskim - także Halle Berry - "Extant" ma szansę na sukces. Chociaż większość pomysłów w tym serialu nie jest oryginalna, to z powodu braku inteligentnych produkcji science fiction w tej chwili jest to w tej chwili ciekawy projekt. Nie oznacza to oczywiście automatycznego odrodzenia "mądrego sci-fi". Już wkrótce przekonamy się, na ile dobre wrażenie z pilota przełoży się na dalsze odcinki. W najgorszym razie "Extant" będzie fajną rozrywkową propozycją, która umili (jeśli to jest dobre słowo) oczekiwanie na jesienne premiery.

REKLAMA