"Suburgatory": Surrealizm na przedmieściach

Zdjęcie promujące "Suburgatory"

Zdjęcie promujące "Suburgatory"

W środę na antenie ABC zadebiutowało "Suburgatory". Sprawdź, jak wypadł ten nowy serial komediowy.

Jeżeli chodzi o premiery komediowe, to właśnie "Suburgatory" jest według mnie najlepszą. Lekko satyryczne, nietrudne w odbiorze, z przyjemnymi postaciami i takie... soczyste w kolorach. Wiedziałam to zresztą już po obejrzeniu wszystkich dostępnych trailerów, które złożyły się na niemal cały odcinek.

Tessa (Jane Levy) jest taką nastolatką, z jaką chciałabym się zaprzyjaźnić w liceum. Sarkastycznie komentuje nową rzeczywistość, w której znalazła się na życzenie swojego taty. Od razu widać, że nie płynie z prądem, a uszczypliwości jakie są kierowane pod jej adresem, potrafi łatwo zignorować. Jest w tym podobna do innej, zmagającej się z codziennym życiem nastolatki – Jane Hamilton z "Awkward" (właśnie zakończył się pierwszy sezon, emitowany w MTV). Trzeba zresztą przyznać, że jak dotąd, odgrywanie ironicznego dziewczęcia lepiej wychodzi Jane Levy niż Ashley Richards.

Tessa jest główną bohaterką, a najważniejszą relacją w serialu jest jej relacja z ojcem. George (Jeremy Sisto) chce dla swojej jedynaczki jak najlepiej. Jako samotny ojciec jest jednak narażony na ciągłe awanse chętnych, by ulec jemu urokowi, mam z sąsiedztwa.

I moje ulubione przedmieścia, tym razem przedstawione jak gdyby pochodziły rodem z obrazu Dalego albo horrorów. Dziwnie spokojna okolica, chorobliwie równo przystrzyżone trawniki, mieszkanki, mieszkańcy wyglądający niczym dzieci kukurydzy. Przyjemnym dla mnie – przeciwniczki zabotoksowanych piękności w serialach – jest fakt, że sztuczność pilatesowych mam jest postrzegana jako negatywne zjawisko, zamiast jako wyłącznie wyznacznik wyższego statusu, przynależności do bogatszej, piękniejszej, weselszej grupy.

Ogółem, suburbia w kontrze do dużego miasta jawią się niczym miejsce zesłania. Przedmieścia są złe, złe, najgorsze. Przerażające, z dietetycznym red bullem jako głównym posiłkiem zombie-mieszkanek. Czasem aż pokazywanie mrocznej tej dzielnicy strony wydaje się być zbyt wysilone. Można by się zresztą obrazić o dokonywanie takiego stereotypowego skrótu, jednak wiemy, że jest to punkt widzenia Tessy. Subiektywna wizja nastolatki, wyrwanej z dotychczasowego środowiska, żegnającej się ze wszystkim, co dotąd znała. Poza tym, Tessa, jak większość outsiderek, nosi w sobie bliznę – jest tak samo krucha i niepewna jak inne dziewczyny z jej szkoły i jak większość nastolatek na świecie. Buńczuczność i jej nastawienie do otoczenia są dla Tessy sposobami na zakrycie tej blizny.

Podsumowując, jeżeli "Suburgatory" utrzyma kurs, to będzie naprawdę przyjemnym, serialem, o nastolatkach, ale nie tylko dla nastolatek, o mrocznych przedmieściach, ale nie tylko dla zwolenników wielkich miast.