Oto nowy "Seinfeld"? Poznajcie komedię "Mulaney"

"Mulaney" (Fot. FOX)

"Mulaney" (Fot. FOX)

John Mulaney prezentuje swój serial w formie stand-upu i jest przy tym bardzo zabawny. Ale czy "Mulaney" będzie nowym "Seinfeldem"?

5 października w FOX-ie startuje "Mulaney", czyli jeden z seriali, na które zdecydowanie czekam. John Mulaney, który jest komikiem i pracował przez kilka lat jako scenarzysta "Saturday Night Live" nie robi nic nowego - odświeża "Seinfelda" 25 lat po premierze "Seinfelda". Czyli znów będziemy mieli komediową opowieść o życiu młodego nowojorskiego komika, który spotyka się ze znajomymi i właściwie nic takiego nie robi. W odcinki będą wplecione fragmenty występów głównego bohatera.

Sam format nie jest niczym nowym, ale to nie powód, by skreślać ten serial. "Mulaney: The Opening Act", czyli 20-minutowy materiał zrobiony częściowo w formie stand-upu, którego sceną jest serialowe mieszkanie, udowadnia, że John Mulaney potrafi pisać fajne żarty i nieźle wypada na scenie.

Bohater nowego serialu to alter ego jego twórcy: młody komik, który mieszka w Nowym Jorku z dwójką współlokatorów (Nasim Pedrad i Seaton Smith), pracuje jako scenarzysta telewizyjny i ma dziwnego szefa, Lou Cannona (Martin Short). W serialu pojawiać się też będzie Zack Pearlman w roli kumpla, który jest dilerem trawki i ciągle wpada do mieszkania Mulaneya. Jest jeszcze Elliott Gould jako sąsiad - 70-letni gej, który kiedyś był radykałem. Jednym z producentów wykonawczych jest Lorne Michaels z "Saturday Night Live".

Czy ten projekt się uda, zobaczymy. Faktem jest, że FOX go przygarnął, po tym jak zrezygnowało z niego NBC - ale to jeszcze nie znaczy, że coś z nim jest nie tak. Może się okazać, że nowy "Seinfeld" jest dokładnie tym, czego widzowie potrzebują.