Hity tygodnia: "The Affair", "TBBT", "Faking It", "Jane the Virgin", "The Walking Dead"

1 2 3 4 5 6 7 8 9

"The Affair" (1x01 - "1")

"The Affair" (Fot. Showtime)

"The Affair" (Fot. Showtime)


Nikodem Pankowiak: Kurosowa na małym ekranie - tak w skrócie można byłoby opisać "The Affair", chyba największe serialowe zaskoczenie tego roku. Owszem, mogliśmy spodziewać się bardzo dobrej produkcji, ale to, co zobaczyliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.

To zdecydowanie najlepiej napisany pilot tego roku. Między postaciami granymi przez Dominica Westa i Ruth Wilson cały czas iskrzy, już od pierwszego spojrzenia, pierwszego dotyku. Drobne subtelności, różnice w postrzeganiu tych samych osób i sytuacji są czymś niesamowitym i stanowią o sile tej produkcji. Czekam na więcej, bo to może być moja ulubiona produkcja tego roku. Doczekałem się wreszcie w amerykańskiej telewizji cichego, kameralnego dramatu, który wgniata w fotel.

Marta Rosenblatt: Jedno słowo: arcydzieło. To właśnie przeszło mi przez myśl, kiedy skończyłam oglądać "The Affair". Zaraz podniosą się glosy, że taka ocena po jednym odcinku jest trochę na wyrost. Wątpię jednak, żeby w kolejnych odcinkach wszystko obróciło się o 180 stopni i, mówiąc kolokwialnie, serial się skiepścił.

W przypadku "The Affair" po prostu czuć, że mamy do czynienia z produkcją na najwyższym poziomie. I to na każdej płaszczyźnie. Tutaj wszystko gra. Od scenariusza, poprzez aktorów na muzyce kończąc. Każdy detal jest dopracowany i nie ma miejsca na skuchę.

Nie sugerujcie się opisem, bo ten nawet w jednej setnej nie oddaje tego, jak bardzo złożona jest to historia. Może i ta sama historia opowiedziana z dwóch różnych perspektyw nie jest nowością w kinie czy też nawet w telewizji, ale mało kiedy zrealizowane jest to tak sprawnie. Zarówno wersję Noah jak i wersję Alison oglądamy z zapartym tchem. Dominic West i Ruth Wilson radzą sobie doskonale (pytanie, czy kiedykolwiek radzili sobie źle). Mało tego, w tym serialu nawet koleś z "Jeziora marzeń" daje radę!

90% amerykańskich scenarzystów i producentów powinno prześledzić tego pilota uważnie. Następnie nagrać go na płytę, płytę podpisać: pilot idealny. Wstawić w złotą ramę i powiesić nad biurkiem. Spoglądać na ramkę ze wstydem w każdej chwili, kiedy tylko przyjdzie im go głowy zaproponować nam kolejny denny serial. Amen.

Marta Wawrzyn: I ja jestem zachwycona, ale to już wiemy od kilku dni. To wręcz nieprawdopodobne, jak inteligentnie napisany jest ten odcinek, z jakim wyczuciem poprowadzeni są bohaterowie i jakie niuanse można dostrzec w grze aktorów, i to w każdej, najbardziej nawet zwyczajnej scenie.

Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałam pilot, w którym udałoby się tak po prostu, w niecałą godzinę, stworzyć tak wiarygodne portrety psychologiczne postaci. Bo tak fantastycznego wykorzystania sposobu narracji, polegającego na opowiadaniu tej samej historii z dwóch perspektyw, na pewno nie widziałam od czasu "Rashomonu", na który zresztą serial się powołuje.

Pierwszy odcinek "The Affair" obejrzałam jednym tchem, starając się nie uronić nic z tych wszystkich cudownych drobiazgów, pokazujących, jak różnie odbieramy dokładnie te same wydarzenia i jak nieuczciwymi potrafimy być świadkami własnego losu. Jeśli tak pozostanie do końca sezonu, to pewnie będzie mój serial roku.

1 2 3 4 5 6 7 8 9
, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,