Z nosem przy ekranie #49: Tematy zastępcze

Gdy w świecie za oknem dzieją się rzeczy dziwne, straszne, śmieszne i żałosne, kolejny serialowy tydzień dostarczył całkiem zwyczajną porcję ciekawych doznań. Martwi tylko, że nawet produkcje powstałe na podstawie komiksów ostatnio wydają się bardziej realne niż tzw. rzeczywistość. Spoilery.

I żałuję, że John Oliver akurat zrobił sobie przerwę, bo ten nasz grajdołek domaga się najwyższej nagrody w postaci uwiecznienia w jednym odcinków "Last Week Tonight with John Oliver". Może nie jako główny temat programu, a jedynie w charakterze przystawki, względnie kilkuminutowego materialiku w stylu tego o wyborach do Parlamentu Europejskiego. Z drugiej strony oczami wyobraźni już widzę to oburzenie całego towarzystwa pozbawionych dystansu do siebie specjalistów od zarzynania rozmaitych profesji...

A tymczasem...

...w "Elementary" zahaczono o problem zawierający się w pytaniu: "Co gdy maszyny zaczną zabijać ludzi?". Było także o potencjalnym upadku ludzkości, nadumieralności tłustawych informatyków i o profesorach filozofii z morderczymi zapędami. Cóż, przedstawicielom tej ostatniej grupy zawodowej trudno się dziwić – każdemu by odbiło, gdyby przez całe życie tworzył jedynie komentarze do komentarzy, których nikt nie czyta.

Zresztą potencjalnie mordercza sztuczna inteligencja już chyba nikogo nie dziwi, a wśród maszyn o nieco zabójczych skłonnościach można wręcz przebierać. Nawet na antenie CBS około 2009 roku w jednym z odcinków "Numb3rs" (5x17 – "First Law") pojawiła się całkiem humorzasta Bailey (chyba nie pomyliłem imienia). Oczywiście trudno zapomnieć o "Person of Interest" i rządzącym całym światem Samarytaninie, czy o Maszynie, której pierwsze kilkadziesiąt wersji nieco mniej przychylnie odnosiło się do życia na globusie.

A właśnie, czy tylko ja chciałbym, aby Bella na stałe zamieszkała u Sherlocka (Jonny Lee Miller)?

Za to ostatnio...

...tak w "Arrow", jak i w "Castle" dostarczono nam specjalnych ekranów tytułowych. Rzecz to niezwykła, w końcu nie majstruje się przy nich bez szczególnie dobrego powodu. I w tym drugim wypadku były rewolwery, noce na pustkowiu, intrygujące przebieranki oraz ciekawy pomysł na miesiąc miodowy – słowem "Once Upon a Time in the West" okazało się warte dodatkowego (heh) zachodu.

W tym pierwszym, niestety, zmiana strzały za literkami ostatecznie zwiastowała jedynie najsłabszy odcinek sezonu i to ogromne rozczarowanie nie wróży najlepiej na kolejne tygodnie.

Całkiem możliwe, że...

...że w "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." wreszcie uda się coś dobrze opowiedzieć od początku do końca, bo wydaje się, że wątku powrotu Fitza (Iain De Caestecker) do zdrowia scenarzystom już nie uda się spartaczyć. Po dwóch miesiącach z 2. sezonem produkcji stacji ABC trudno się ekscytować zaginionymi miastami, ojczulkami z temperamentem, wyścigami z Hydrą, a szczególnie Wardem (Brett Dalton) czy jego nieszczęsną studnią i dobrze, że rekonwalescencji Fitza nie zamieciono pod dywan po trzech odcinkach.


Na marginesie...

...w "The Big Bang Theory" uświadomiono Bernadette (Melissa Rauch), jak bardzo potrafi być przerażająca. Niestety pokazano jej też, w jaki jeszcze sposób można osiągać swoje cele i przy okazji terroryzować otoczenie. W nadchodzących tygodniach biedne będą prawdopodobnie wszystkie żywe organizmy znajdujące się w jej pobliżu.

Wyrazy współczucia wypada wysłać także Barry'emu Allenowi (Grant Gustin) po ostatnim odcinku "The Flash". Jego przyjaciele nie tylko nie pomogli mu z tak istotnym problemem, jak połykanie owadów w trakcie biegu, ale wręcz bezczelnie zaczęli wspomniane robactwo zliczać. Na domiar złego Allenowi uniemożliwiono również dalsze wprawianie się w publicznych mowach, a przygotowany specjalnie na tę okazję monolog podebrany został przez żądną sławy Iris (Candice Patton).

W telewizji zabrzmiały...

...fragmenty "Don Giovanniego". Poza Mozartem na imprezę wpadł i Chopin, a w tle nie zabrakło porządnego jazzu. Wszystko to w "Forever", a dzięki Abe'owi (Judd Hirsch) i Henry'emu (Ioan Gruffudd) przekonaliśmy się, jak kilkadziesiąt lat temu mogły wyglądać międzypokoleniowe rozmowy o preferencjach muzycznych.

W "6 A.M." okazało się zresztą, że muzyka miewa ogromny wpływ na ludzi i nie mam przez to na myśli reakcji pewnego duetu detektywów na podpiekanie bezcennych taśm w piekarniku, a fakt, że jazz ożywił w tym odcinku nawet zniechęconą życiem i bezbarwną porucznik Reece (Lorraine Toussaint).



I (tradycyjnie) dajcie znać, jak Wam minęły ostatnie dni. Piszcie w komentarzach, tweetujcie, obserwujcie mnie oraz Serialową na Twitterze, a jak coś fajnego oglądacie i chcecie się tym podzielić, używajcie w tweetach hashtagu #serialowa.

Do zobaczenia!

REKLAMA