12 seriali, które skończyły się później niż powinny

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Californication" (7 sezonów na ekranie, o 3 sezony za długo)

"Californication" (Fot. Showtime)

"Californication" (Fot. Showtime)


Marta Wawrzyn: "Californication" w 1. sezonie było jednym z moich ukochanych seriali. Bo oto agent Mulder zdjął garnitur, kupił sobie porszaka i pojechał do baru pić na umór i wyrywać laski. Oczywiście tylko dlatego, że w miłości mu nie wyszło. Czy może być coś bardziej romantycznego, niż facet pogrążający się w dekadenckich rozrywkach, bo ukochana go odrzuciła? Uznałam, że nie i bardzo szybko totalnie się od "Californication" uzależniłam.

Problem w tym, że kolejne sezony to już tylko powtórka z rozrywki - Hank Moody znajduje sobie nową pracę, zaczyna się umawiać z kolejnymi kobietami, zwykle kilkoma naraz i coraz bardziej tonie w morzu cipek, alkoholu i narkotyków. Bawiło mnie to w 2. i 3. sezonie, a 4. sezon trzymał przyzwoity poziom dzięki charyzmatycznej prawniczce granej przez Carlę Gugino. Kolejnych serii równie dobrze mogło już nie być, bo nie dość że nie wnoszą nic pożytecznego do całej historii, to jeszcze są po prostu marnie napisane.

"Californication" miało mocne wejście, bo było odważne, prowokacyjne i błyskotliwe. Pod koniec stało się cieniem samego siebie - i tylko przykro było patrzeć na coraz starszą twarz Davida Duchovny'ego, który ciągle grał tego samego Piotrusia Pana.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
REKLAMA