Pazurkiem po ekranie #64: Śmieszności i straszności

"Brooklyn 9-9" (Fot. FOX)

"Brooklyn 9-9" (Fot. FOX)

Zdarzają się tygodnie, kiedy każdy kolejny oglądany serial okazuje się lepszy od poprzedniego. To właśnie taki tydzień. Uwaga na spoilery z "Żony idealnej", "Justified", "Brooklyn 9-9", "Dziewczyny, "Looking", "Togetherness", "Better Call Saul", "Shameless" i "Odcinków".

W niedzielę wróciła wreszcie "Żona idealna" i już nie pamiętam, co właściwie się w niej działo, tak średnio ekscytujący okazał się ten powrót. No dobrze, pamiętam, że niejaki Chummie został bohaterem i uratował świat, to znaczy pomógł wygrać kolejną Bardzo Ważną Sprawę. Ale Colin Sweeney wykazuje już wszelkie cechy bohatera wypalonego i jeśli za parę odcinków kolejna jego żona zginie w podejrzanych okolicznościach, to słowo daję, będę w tym czasie obierać ziemniaki.

Kalinda tymczasem przekonała się, jak niebezpieczne potrafi być życie niani, zaś Alicia nauczyła się, że przymykanie oka na wady bogatych sponsorów nie zawsze wychodzi na zdrowie. Przynajmniej nie na początku, potem człowiek zapomina o doznanych krzywdach, a pieniądze zostają. Ale tego akurat nikomu, kto ogląda "Żonę idealną", wyjaśniać nie muszę.

Tymczasem w zapyziałym Kentucky...

...odbyła się rozmowa, której nikt chyba na początku nie podejrzewał o to, że będzie tylko rozmową. Oglądając "The Hunt", cały czas miałam wrażenie, że za chwilę kogoś pożegnamy na zawsze. To się nie mogło skończyć inaczej. Takie rozmowy w takich okolicznościach przyrody prawie nigdy nie kończą się inaczej niż strzałem, niekoniecznie w kierunku świni. A jednak Boyd i Ava, którzy byli niesamowici przez cały odcinek, jakoś przez to przeszli wspólnymi siłami.

I może się mylę, może dałam się oszukać, ale wydaje mi się, że tej dwójki teraz nie rozdzieli już nic. Jeśli nikt nie opuści Harlan żywy, to znaczy, że zginą oboje, razem, jak Bonnie i Clyde. Tymczasem Raylan ma szansę na rodzinny happy end - albo wyjątkowo marny koniec. Chyba jednak nikt, kto drżał przez cały ten odcinek razem z Avą, nie ma już wątpliwości, że "Justified" przed finałem wróciło do bardzo wysokiej formy.

justified-the-hunt-winona_article_story_large

A skoro przy powrotach do wysokiej formy jesteśmy...

...to czy Wam też tak bardzo, bardzo, bardzo podobał się weselny odcinek "Brooklyn 9-9"? Zadziałało wszystko - bardzo ludzkie emocji bohaterów, których nie da się nie lubić, najlepsze od dawna one-linery, wszystkie "kocham cię" Rosy, Jake i jego dawna miłość... Wszystko, wszyściuteńko tu grało i dawało nadzieję na lepszą drugą połowę sezonu. Czyżby rację mieli ci, którzy mówili, że kiedy skończy się "Parks and Recreation", Mike Schur będzie miał czas doprowadzić do porządku "B99"? Może to przypadek, a może rzeczywiście cały czas głównym problemem był zajęty showrunner.

Żadnych problemów za to w tym sezonie nie ma "Episodes", które chyba nigdy jeszcze nie zachwycało mnie aż tak. Nie tylko Sean i Bev będą zawsze pamiętać kolację u Matta, ta scena to komediowa perełka, przezabawna katastrofa, którą oglądało się jak upadek cegły na Bogu ducha winnego człowieka, na dodatek w zwolnionym tempie. I chyba nikt już nie ma wątpliwości, że Matt LeBlanc będzie główną gwiazdą nowego serialu Lincolnów. Innej opcji po prostu nie ma, tak toksycznych relacji nie można się pozbyć.

Na szczęście można się pozbyć Jimmy'ego/Steve'a/Jacka. Ręka w górę, kto jest dumny z Fiony Gallagher! Nie byłabym pewna, że to koniec tego romansu, ale na tym etapie chyba nie było widza, który by nie przyklasnął pomysłowi, aby Jimmy odjechał w siną dal. W "Shameless" w ogóle ostatnio dzieją się rzeczy, które sprawiają, że ręce same składają się do oklasków. Jak Sammi i jej słodkie "Kocham cię, tatusiu". Czyż to nie była idealna końcówka odcinka?

B9wMAs0IcAEFH4s

Cudownych miksów śmieszności ze strasznościami...

...w ogóle ostatnio nie brakuje. Kolejne przygody Jimmy'ego McGilla, w których znalazło się miejsce i na przemawiającą seksownym głosem toaletę, i na bardzo dogłębny wgląd w chorobę Chucka. Pogrzeb w "Looking", gdzie "Walking on Sunshine" mieszało się z iście krokodylimi łzami i zadziwiającymi wypadkami tudzież przypadkami. Herbatka Scotta i nadmiar szczerości w "Togetherness", a także ta w gruncie rzeczy rozsądna konkluzja, że jak już człowiek kończy czterdziestkę, to równie dobrze może być sobą. Wszystko jedno, czy w ubraniu, czy tylko w za krótkim szlafroku - sobą, nie żadnym tam Brettem.

Nawet to, co zrobiono Gillian Jacobs w "Dziewczynach", przestało mi w tym tygodniu aż tak przeszkadzać. Prawdopodobnie dlatego, że zagapiłam się na Zachary'ego Quinto.

A co Wy widzieliście w tym tygodniu? Piszcie w komentarzach, tweetujcie i obserwujcie mnie, a także Serialową na Twitterze, bo to właśnie tam mamy zwyczaj prawie na żywo pisać o tym, co oglądamy. Jeśli też coś fajnego oglądacie i chcecie podzielić się tym z nami, używajcie w tweetach hashtagu #serialowa. My Wasze wpisy odnajdziemy i oczywiście na nie odpowiemy.

I pamiętajcie - widzimy się za tydzień. W tym samym miejscu, o tej samej porze.