Wyciekły 4 odcinki "Gry o tron". Jak to się stało?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"Gra o tron" (Fot. HBO)

Takiej wtopy jeszcze nie było. Wyciekły 4 nowe odcinki "Gry o tron", a winnym najprawdopodobniej jest któryś z krytyków. Dla HBO taki wyciek to katastrofa, zwłaszcza że akurat debiutuje HBO Now.

Czegoś takiego jeszcze nie było. Od rana po internecie krąży informacja, że wyciekły cztery odcinki 5. sezonu "Gry o tron". Piszą o tym takie serwisy, jak BuzzFeed, Independent, TechCrunch, Telegraph, Deadline i inne. Internauci w serwisach społecznościowych pytają, czy to prawda, dzielą się linkami i specjalnie nie zastanawiając się, co to oznacza, po prostu spieszą oglądać. Wyciekiem zainteresowali się nawet ci, którzy "Grę o tron" mają zwyczaj oglądać legalnie, w HBO albo HBO GO, bo naprawdę niełatwo jest oprzeć się pokusie obejrzenia prawie połowy sezonu naraz.

Mnożą się pytania o to, co się stało i czy to przypadkiem nie jest wyciek kontrolowany. Odpowiedź na oba pytania wydaje się dość oczywista. Nie, to nie jest żaden wyciek kontrolowany. Jeśli stacja chce zrobić szum wokół premiery serialu, wypuszcza jeden odcinek, a nie pół nowiutkiego sezonu. To wyciek, za który powinna polecieć czyjaś głowa - a winny najprawdopodobniej jest ktoś z krytyków zza oceanu.

Jak możemy przeczytać w serwisie Mashable, amerykańscy dziennikarze dostają nowe odcinki seriali HBO do recenzji na płytach. I to właśnie stąd pochodzi wyciek. Odcinki są w dość słabej jakości (480p), a cyfrowe znaki wodne, które pozwoliłyby ustalić, kto za tym stoi, zostały zamazane. Co oznacza, że ustalenie źródła wycieku może być trudne. Wątpię, żeby ktoś z krytyków wrzucił "Grę o tron" na torrenty osobiście, bo to byłby po prostu szczyt głupoty. Raczej komuś udało się popełnić drugą najgłupszą rzecz - podzielił się swoją kopią z kimś znajomym.

I mamy katastrofę. Bo dla HBO to nie jest dobra wiadomość. Gdyby wyciekł jeden odcinek na dzień przed premierą, straty nie byłyby aż tak duże. A tak pewnie wyciek odbije się na oglądalności. "Grze o tron" oglądalność z roku na rok rośnie, i to znacząco. Jeśli w pierwszej połowie 5. sezonu wzrostów nie będzie, wiecie, co tym myśleć.

Na tym jednak nie koniec. HBO właśnie uruchamia HBO Now, serwis streamingowy niezwiązany z kablówką. Nie bez powodu wybrano taką a nie inną datę - nowy sezon "Gry o tron" miał być wabikiem, przyciągającym tę publiczność, która do tej pory narzekała, że aby oglądać seriale HBO w internecie, trzeba mieć kablówkę. Innymi słowy, zwracano się do piratów.

Szefostwo HBO od dawna powtarza, że nic sobie nie robi z gigantycznego piractwa "Gry o tron", ale to nie do końca tak. Odcinki seriali i tak są piracone - po premierze, a nie przed! - i skoro nie da się z tym nic zrobić, lepiej machnąć na to ręką. Co innego kiedy ktoś złośliwie wykrada nowiutkie odcinki, które miały być główną atrakcją serwisu mającego skłonić piratów do wyłożenia pieniędzy. Teraz piraci są o miesiąc do przodu w porównaniu i z telewizją, i z HBO Now.

Ciekawa jestem, co zrobi HBO, aby zminimalizować straty. Na razie nie ma żadnych oficjalnych komentarzy, możemy więc tylko zgadywać. Być może jakimś rozwiązaniem byłoby szybkie wypuszczenie wszystkich czterech odcinków w HBO Now i HBO GO. A być może najlepiej po prostu nie robić nic i czekać. 10 maja wszystko powinno wrócić do normy, a ten sezon i tak w końcu pobije rekord oglądalności. Ale początek będzie trudny.

A tymczasem przypominamy, że już dziś o godz. 3:00 w nocy możecie oglądać nowy odcinek "Gry o tron" w HBO Polska. Zaraz po nim wyemitowane zostaną nowe odcinki "Doliny Krzemowej" (widzieliśmy już, jest świetnie!) i "Veepa". Powtórka jutro o godz. 22:00. Wszystkie seriale będą też od razu dostępne w HBO GO.