Hity tygodnia: "Mad Men", "Żona idealna", "Louie", "Castle", "Jane the Virgin"

1 2 3 4 5 6 7

"Mad Men" (7x11 - "Time & Life")

"Mad Men" (Fot. AMC)

"Mad Men" (Fot. AMC)


Nikodem Pankowiak: Bohaterowie serialu trafili do raju, ale jakoś żadne z nich nie jest z tego faktu zachwycone, bo wchodząc tam utracili to, co do tej pory cenili sobie najbardziej - niezależność. W pewnym momencie myśleliśmy, że znowu im się uda - znowu uciekną spod topora i dalej będą na swoim. Niestety, tym razem nie wyszło i bardzo możliwe, że w kolejnym odcinku zobaczymy ich wszystkich jeszcze bardziej nieszczęśliwych niż zwykle.

Ten odcinek doskonale pokazał, jaką ewolucję przeszła postać Pete'a - na początku serialu facet był nie do zniesienia, a w tym tygodniu w scenach z Joan oraz Trudy udowodnił, że te czasy dawno już minęły. Weiner w tym odcinku skupił się mocno także na postaci Peggy, która przypomniała nam o tym, o czym my już dawno zapomnieliśmy. Mam wrażenie, że ona jak nikt inny w tym serialu zasługuje na pozytywne zakończenie, zwłaszcza że jako jedyna z bohaterów wie, czego chce od życia. Czy faktycznie to dostanie, przekonamy się już niebawem.

Marta Wawrzyn: Kolejny dowód na to, że najlepsze odcinki "Mad Men" to te, które dotyczą pracy magików z Madison Avenue. "Time & Life" pokazał, jak bardzo rozpadł się świat takich ludzi jak Don Draper. On i Roger mogą już tylko zalewać robaka w barze jak dwa stare pryki, podczas gdy rząd dusz w Ameryce przejmują - notabene bezduszne - korporacje, jak McCann-Erikson. Niemal wszyscy w "Mad Men" są zmęczeni, zrezygnowani i zwyczajnie starzy. Widać, że przestają rozumieć ten świat - kiedy planują akcję ratunkową, robią wszystko dokładnie tak jak zawsze, a potem są w szoku, że tym razem nie wyszło. Nie wzięli nawet pod uwagę, że to, co wymyślili, zupełnie nie przystaje do nowego porządku.

Niejako w tle całej tej zawieruchy związanej z końcem pewnej epoki w branży reklamowej toczyły się małe ludzkie dramaty, tak znakomicie wpasowane w fabułę, że całość - wyreżyserowaną przez Jareda Harrisa, czyli serialowego Lane'a Pryce'a - spokojnie można nazwać najlepszym odcinkiem tej części finałowego sezonu. Znakomite wątki dostali Pete - który w końcu okazał się być człowiekiem - i Peggy, której rozmowa ze Stanem była jednym z najjaśniejszych punktów całego finałowego sezonu. A wisienką na torcie był ten sympatyczny moment, kiedy ona go poprosiła, aby z nią został przy telefonie.

Po tym odcinku na pewno wzrosła ciekawość, jak to wszystko właściwie się zakończy. Niektórzy wciąż obstawiają, że Don wyskoczy z okna...

1 2 3 4 5 6 7