Hity tygodnia: "Mad Men", "Jane the Virgin", "Veep", "American Crime", "Czarna lista"

1 2 3 4 5

"Mad Men" (7x13 - "The Milk and Honey Route")

"Mad Men" (Fot. AMC)

"Mad Men" (Fot. AMC)


Nikodem Pankowiak: Już myślałem, że wiem, dokąd zmierza ta historia, aż tu nagle Matthew Weiner postanowił wywrócić wszystko do góry nogami. Był to niesamowicie smutny odcinek, ale dzięki niemu ci, którzy do tej pory nie lubili Betty, mogli wreszcie zapałać do niej bardziej pozytywnymi uczuciami. Pete otrzymał okazję na to, aby zmienić swoje życie i odzyskać rodzinę, ale z jakiegoś powodu mam wrażenie, że to wszystko rozsypie się jak domek z kart, zwłaszcza że za propozycją nowej pracy stoi Duck - krętacz i alkoholik.

Don wreszcie zaakceptował swoją przeszłość, którą tak długo próbował wymazać, być może jeszcze do niej wrócimy, w końcu istnieją teorie, że Don na nowo stanie się Dickiem... Jakkolwiek, czego by Weiner dla nas nie przygotował, jestem pewien, że wszyscy będziemy zachwyceni. Ten sezon zrobił się tak wspaniały, że pozostaje nam tylko żałować, że już się kończy.

Marta Wawrzyn: Nawet jeśli finał okaże się genialny, jutro będzie najsmutniejszy dzień w historii Serialowej. Choć czegoś bardziej tragicznego niż rak Betty Weiner już chyba nie wymyśli... Ta wiadomość była jak piorun z jasnego nieba, a sposób, w jaki ona do tego podeszła, pokazuje, z jak wyjątkową postacią mamy do czynienia. Betty to chyba najbardziej pechowa serialowa postać - wtłoczona w ramy, które do niej kompletnie nie pasowały, przetrwała, dojrzała, zaczęła myśleć o samorozwoju. A tu taki cios na koniec. "Mad Men" lubi operować dość prostą symboliką, więc pozwolę sobie uznać śmierć tej bohaterki za symboliczny koniec koszmarnej dla kobiet ery żon idealnych w powojennych Stanach Zjednoczonych.

Pete niewątpliwie ma jeszcze szansę zostać pożarty bez niedźwiedzia, ale najciekawsza przed finałem jest sytuacja Dona. Dwa odcinki przed końcem obstawiałam, że pozbędzie się swojej nowej tożsamości, rzuci wszystko i powróci do bycia Dickiem gdzieś daleko od Nowego Jorku. Teraz został samotnym ojcem z trójką dzieci, co zdecydowanie zmienia jego sytuację. Cokolwiek z nim się nie stanie, jedno jest pewne: kiedy usiadł z jedną skromną torbą na przystanku autobusowym pośrodku niczego, wyglądał wreszcie na szczęśliwego człowieka. To była kolejna magiczna scena w finałowej serii "Mad Men", pełnej takich właśnie scen. Nie chcę już zgadywać co dalej. Za kilka godzin wszystko będzie jasne.

1 2 3 4 5