Top 12: Moje ulubione odcinki "Mad Men"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

12. "My Old Kentucky Home" (3x03)

madmen_s3e3_story

Wypełniony śpiewem, rumem i marihuaną odcinek, który wydawał mi się zawsze dość lekki jak na "Mad Men". Akcja rozgrywała się w ciepły weekend, wszyscy mieli jakieś imprezy do obskoczenia bądź wyprawienia, tylko kreatywni utknęli w pracy, bo klient - Bacardi - nie mógł czekać. A razem z nimi w biurze siedziała sekretarka Peggy, Olive, która chyba mocno się na swojej szefowej zawiodła...

To właśnie wtedy Peggy po raz pierwszy zapaliła trawkę (po tym jak pewnym siebie głosem oznajmiła zaproszonemu do biura dilerowi "Jestem Peggy Olson i chcę zapalić marihuanę") i pracowała po niej jak szalona. Paul Kinsey, cały czas zdradzający radykalne jak na Manhattan zapędy, śpiewał razem ze swoim kumplem ze studiów (obecnie dilerem). Joan urządziła w domu imprezę dla lekarzy, kolegów jej okropnego nowego męża Grega, i zabawiała towarzystwo, śpiewając po francusku i grając na akordeonie (magia!).

Ciekawe rzeczy działy się też u Rogera i Jane - wtedy już jego żony. Sterling był romantyczny jak nigdy, Trudy i Pete rewelacyjnie odtańczyli charlestona, Don Draper przypadkiem poznał faceta o imieniu Connie (i nazwisku Hilton), którego początkowo wziął za barmana, zaś ciężarna Betty, zapakowana jak prezencik w koronkową, białą sukienkę, spotkała Henry'ego i od razu coś między nimi zaiskrzyło.

Niby wszystko było w porządku, panował nastrój rozluźnienia, choć niekoniecznie wesołości - to się w "Mad Men" rzadko zdarzało - ale cały czas było czuć, że za chwilę imprezy się pokończą, a powrót do rzeczywistości dla niektórych będzie bardzo bolesny.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12