2. sezon "Dark" i całe mnóstwo nowości. Przedstawiamy szalone europejskie plany Netfliksa na 2018 rok

"Dark" (Fot. Netflix)

0
1 2

Ponad 100 nowych produkcji - wśród nich tytuły z Francji, Włoch, Holandii, a także brytyjskie seriale Idrisa Elby i twórcy "Downton Abbey". Netflix ogłosił dziś swoje europejskie plany.

Podczas gigantycznej konferencji w Rzymie, na której była obecna także Agnieszka Holland z ekipą polskiego serialu "1983", Netflix ogłosił, że w 2018 roku pokaże ponad 100 oryginalnych produkcji z Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu - wśród nich będą seriale telewizyjne, filmy pełnometrażowe, stand-upy, dokumenty, programy dla dzieci i programy typu reality show pochodzące z 16 różnych krajów.

Streamingowy gigant poinformował, że w porównaniu z rokiem poprzednim podwoił liczbę produkowanych treści i wielkość inwestycji w naszym regionie - w pracę nad lokalnymi projektami zaangażowanych jest ponad 35 tysięcy osób.

Pojawiły się informacje o zupełnie nowych tytułach, a także pierwsze zdjęcia i zwiastuny seriali, które zapowiadano już jakiś czas temu. Poniżej znajdziecie wszystko w telegraficznym skrócie - najpierw nowiutkie tytuły, które poznaliśmy dzisiaj, a na drugiej stronie seriale powracające i projekty zapowiedziane wcześniej.

Nowe europejskie projekty, które zostały dziś zapowiedziane

  • Pierwszy holenderski serial Netfliksa - akcja rozgrywać się będzie w Amsterdamie, mieście niczym nieograniczonej wolności. Grupa studentów, która ma wszystko, czego tylko zapragnie: młodość, pieniądze, seks, władzę... przez przypadek otwiera portal prowadzący do demonicznego świata z czasów niderlandzkiego złotego wieku. Serial tworzy firma produkcyjna Pupkin, a premiera planowana jest na 2019 rok.
  • "Mortel" - piąty już francuski serial Netfliksa opowiadać będzie o nastolatkach, których losy splotła nadprzyrodzona siła. Twórcą jest Frédéric Garcia, a za produkcję odpowiada Mandarin Television.
  • "The Wave" - trzeci niemiecki serial Netfliksa, który powstaje na podstawie filmowego hitu "Fala", inspirowanego prawdziwymi wydarzeniami. Za produkcję odpowiedzialna jest firma Rat Pack we współpracy z Sony Pictures Television Germany.
  • "Luna Nera" - włoski serial opowiadający historię kobiety z XVII wieku, którą oskarżono o czary. Twórczyniami serialu są Francesca Manieri, Laura Paolucci oraz Tiziana Trianę, a za produkcję odpowiada Fandango.
  • "The English Game" - 6-odcinkowy brytyjski miniserial o historii piłki nożnej. Zobaczymy w nim zmagania ludzi, którzy nie zważając na społeczne podziały, stworzyli grę, która stała się najpopularniejszym sportem na świecie. Serial wyprodukuje firma 42, a za scenariusz odpowiadać będzie Julian Fellowes, twórca "Downton Abbey".
  • "Turn Up Charlie" - brytyjski serial komediowy o DJ-u, w którego wcieli się Idris Elba. Serial będzie mieć 8 odcinków, producentami wykonawczymi są Idris Elba oraz Gary Reich.
  • "The Staircase" - serial dokumentalny, który przedstawia historię Michaela Petersona, autora kryminałów, oskarżonego o zabicie swojej żony, Kathleen, którą znaleziono martwą u stóp schodów w ich domu, oraz trwającej 16 lat batalii sądowej. Nowe odcinki pojawią się na Netfliksie równolegle z odcinkami oryginalnego serialu dokumentalnego poświęconego tej sprawie. Za produkcję odpowiadać będą Matthieu Belghiti oraz zdobywca Oskara Jean-Xavier de Lestrade, który będzie także reżyserem serialu.
  • Francuski serial dokumentalny oparty na historii jednej z najsłynniejszych nierozwiązanych spraw w historii Francji – zabójstwa Gregory’ego Villemina z 1984 roku. Producentem będzie Elodie Polo Ackermann (Imagissime – Lagardère Studios), a showrunnerem – Gilles Marchand.
  • Pierwszy włoski film Netfliksa - "Rimetti a Noi i Nostri Debiti" ("Forgive Us Our Debts"). Reżyseruje Antoni Morabito, występują Claudio Santamaria i Marco Giallini.
1 2
  • ROB-i

    Jezeli chodzi o "Turn Up Charlie" to Idris Elba niczego nie musi grac,bo sam jest znakomitym DJ-em.Mialem okazje 2-3 lata temu byc na jego "secie" w jednym z londynskich klubow i bylo czadowo...

  • Jan

    Żeby tylko ilość przekładała się na jakość.

    • Mam nadzieję, że gdzieś jednak jest punkt zwrotny. Moment, w którym ci spece od robienia wielkiej kasy uznają, że to nie ma sensu. O 90% seriali Netfliksa ludzie nie mają nawet szans się dowiedzieć, bo natychmiast są one zastępowane nowymi. To jest absurd - te seriale zabijają siebie nawzajem, a ogromna większość z nich zwyczajnie nie jest wystarczająco ciekawa, żeby poświęcać na nie kilkadziesiąt godzin życia.

      • Jan

        Kiedyś łatwiej było wy filtrować ciekawą pozycję, teraz trzeba opierać się tylko na recenzjach i komentarzach, a wiadomo gusty są różne. Doszło do tego że nie czytam zapowiedzi i kalendarzy premier bo jak się okazuje znaczna cześć nowych produkcji jest słaba, lub zostaje skasowana po pierwszym sezonie lub nawet wcześniej.

      • Tomek

        To nie jest tylko problem Netflixa ale wspólczesnych mediów. Powstaje za dużo seriali, nie tylko na Netflixie. Wszyscy produkują seriale w zawrotnych ilościach. Z tego ułamek procenta nadaje się do oglądania. Seriale są jednak popularne i każdy chce na tym zrobić biznes. Do czego to doprowadzi ?

        Postarajmy się jednak zrozumieć taką strategię np. Netflixa. Można oczywiście zmniejszyć liczbę i zainwestować w dajmy na to 12 seriali. Tylko skąd pewnośc że to będzie 12 dobrych seriali ? Nie lepiej zwiększyć liczbę do 100 i liczyć że chociaż 10 procent będzie udanych ? Inna sprawa, że każdy lubi co innego. Przy 12-20 serialach każdy wybierze tylko garstkę a Netflix musi patrzeć globalnie, przez pryzmat wszystkich abonentów. Z tych zapowiedzi mi podchodzi tylko kilka seriali, z tego nie wszystko uda się zrobić na poziomie więc pewnie zobaczę 1-2 nowe seriale.

  • LuKe

    Mnie mdli od natłoku nowych produkcji. To zaczyna żyć swoim zyciem. Kiedyś każdy dobry (czy zły) serial był wydarzeniem, które można było przeżywać wspólnie. Teraz, każdy ma swój serial i może go przeżywać sam. Ale czad ;D

    • Dzięki Netfliksowi niedługo pewnie będę musiała zmienić nasze "Porozmawiajmy o serialach" na coś w stylu "Po pierwsze, nie spoileruj".

    • michax

      Ja od dobrych kilku lat mam taki system, że oglądam od trzech do pięciu odcinków (mam na myśli nowości, a nie seriale co oglądam od lat bo te przewaźnie oglądam do końca), i jeśli nie ma ani jednego odcinka znakomitego (czyli na 8/10) to odpuszczam. Kiedyś oglądałem wszystko co dobre czyli tak na 7/10, ale przez ilość seriali musiałem zrobić ostrą selekcję i oglądam z nowości tylko te jak przynajmniej jeden odcinek bardzo dobry jest. Nawet jak serial zachwalany to odpuszczam.

      Są oczywiście wyjątki czyli ulubieni aktorzy/aktorki (np. Gilian Anderson, Hardy ), scenarzyści, reżyserzy, których obejrzę wszystko co nakręcą, albo seriale ulubionych showrunnerów, ale dzięki takiemu systemowi ostrej selekcji nie mam zaległości żadnych. Chociaż niedawno dotarło do mnie przy którymś kolejnym serialu co odpuściłem po 2, 3 odcinkach mimo tego, że nie były złe, ale "tylko" dobre, że dzisiaj jakby w takiej samej wersji leciało np. XF, Person of Interest, Buffy, jak te kilka/kilkadziesiąt lat temu, czyli dokładnie te same odcinki to bym tych seriali nie obejrzał mimo że bardzo lubię (Buffy, Person of Interest), a XF to jeden z moich ukochanych seriali (obok Twin Peaks, Przystanku Alaska, Millennium, Breaking Bad, Letfovers, The Shield, Kompanii braci).

      Najlepszy przykład to XF i 1 seria gdzie podoba mi się (i za emisji w TVP 2 w 1996 roku tak samo uważałem jak sprawdziłem w moim starym zeszycie w którym pisałem recki) tylko cztery, pięć odcinków na 24 w sezonie. Nie są to odcinki od 1x01 do 1x05, a biorąc pod uwagę moją ostrą selekcję, czyli oglądam tylko te seriale w których musi być przynajmniej jeden znakomity epizod z pierwszych trzech - pięciu to zrezygnowałbym z XF. Tak samo z Buffy gdzie pierwsze sezony ledwo przebrnąłem a jako całość uwielbiam.

      Oglądam też seriale twórców których dziennikarze i krytycy uwielbiają, i po latach od zakończenia uważane są za klasyki, bo nie chcę po latach nadrabiać. Więc oglądam każdy nowy serial np. Davida Simona, którego cenię jako twórcę, ale on kręci takie seriale że ciężko w nie wejść, jak choćby ostatni o branży porno z Franco. Ogladałem choć mnie czasami nudził, bo może za kilka lat będzie stawiany obok Treme i Wire, a Simon takie seriale kręci, że przynudzają miejscami. Podobnie miałem z Wire, które obejrzałem kilka lat po zakończeniu przez zachwyty zewsząd płynące, i mimo kilku kryzysów obejrzałem całość i nie żałuję. Zgadzam się z większością że wybitny serial. Może podobna sytuacja spotka nowy serial Simona za kilka lat i wolę się tak "zabezpieczyć" na przyszłość:-D Chyba jedynego klasyka jakiego nie oglądałem na bieżąco ani jakiego nie nadrobiłem po latach, ale w tym przypadku to tylko z braku czasu to Mad Men. W sumie nie wiem czemu nie widziałem go jak leciał.Ale przez tą coraz większą ilość seriali szanse na nadrobienie są coraz mniejsze.

      Ale gorzej z moją zasadą 3-5 odcinków w przypadku produkcji angielskich, bo seriale angielskie tyle odcinków mają w sezonach. A najgorzej jak jest serial co zaczął się średnio, a takim było Person of Interest w 1 serii, ma ponad 20 odcinków w sezonie, ale z serii na serie stawał się coraz lepszy, i wtedy trzeba nadrabiać tyle średnich i słabych odcinków.

      Co do nowości Netflixa to nie ma tam żadnego serialu, który by mnie z opisu zaciekawił, nawet polskie seriale jakoś dla mnie nie zapowiadają się super. Wiedźmina oczywiście sprawdzę i serial Holland, ale nie oczekuję zbyt wiele przez średnio przyzwoity poziom jaki dominuje ostatnio w netflixowych serialach, oprócz kilku wyjątków.

    • michax

      Wyślę Ci mój komentarz jeszcze raz podzielony na kilka części, bo nie wiem czemu usunięto go. Może z powodu długości komentarza jako spam mi zaznaczono - dziwne.

      Ja od dobrych kilku lat mam taki system, że oglądam od trzech do pięciu odcinków (mam na myśli nowości, a nie seriale co oglądam od lat, bo te przewaźnie oglądam do końca), i jeśli nie ma ani jednego odcinka znakomitego (czyli na 8/10) to odpuszczam. Kiedyś oglądałem wszystko co
      dobre czyli tak na 7/10, ale przez ilość seriali musiałem zrobić ostrą selekcję i oglądam z nowości tylko te jak przynajmniej jeden odcinek bardzo dobry jest. Nawet jak serial zachwalany to odpuszczam jak nie podejdzie mi.

      Są oczywiście wyjątki czyli ulubieni aktorzy/aktorki (np. Gilian Anderson,
      Hardy ), scenarzyści, reżyserzy, których seriale i z którymi obejrzę wszystko co nakręcą, nieważne jaki poziom, albo seriale ulubionych showrunnerów, ale dzięki takiemu systemowi ostrej selekcji nie mam zaległości żadnych. Chociaż niedawno dotarło do mnie przy którymś kolejnym serialu co odpuściłem po 2, 3 odcinkach mimo tego, że nie były złe, ale "tylko" dobre, że dzisiaj jakby w takiej samej wersji leciało np. XF, Person Interest, Buffy, jak te kilka/kilkadziesiąt lat temu, czyli dokładnie te same odcinki to bym tych seriali nie obejrzał mimo że bardzo lubię, a XF to jeden z moich ukochanych seriali (obok Twin Peaks, Przystanku Alaska, Millennium, Breaking Bad, Letfovers, The Shield, Kompanii braci).

      Najlepszy przykład to XF i 1 seria gdzie podoba mi się (za emisji w TVP 2 w 1996 roku tak samo uważałem jak sprawdziłem w moim starym zeszycie w którym pisałem opinie) tylko cztery, pięć odcinków na 24 w sezonie. Nie są to odcinki od 1x01 do 1x05, a biorąc pod uwagę moją ostrą selekcję, czyli oglądam tylko te seriale w których musi być przynajmniej jeden znakomity epizod z pierwszych trzech - pięciu to zrezygnowałbym z XF. Tak samo z Buffy gdzie pierwsze sezony ledwo przebrnąłem a jako całość uwielbiam.

      • LuKe

        Ja też mam ostrą selekcję - serialowo oglądam tylko to, co mi się podoba ;D W komentrzu chodziło mi bardziej o zjawisko niż o to, że mam problem z selekcją. Nie jestem serialomaniakiem. Oglądam bardzo mało. Sprawdzam tylko te produkcje, które mnie zainteresowały na etapie materiałów promocyjnych. Czasem zerknę na jakieś chwalone pozycje, co często kończy się fiaskiem. Nie można mi nic polecić. Jak sam się na coś nie nakręcę, to nikt mnie nie nakręci :)

    • michax

      Oglądam też seriale twórców których dziennikarze i krytycy uwielbiają, i po latach od zakończenia uważane są za klasyki, bo nie chcę po latach nadrabiać. Więc oglądam każdy nowy serial np. Davida Simona, którego cenię jako twórcę, ale on kręci takie seriale że ciężko w nie wejść, jak choćby ostatni o branży porno z Franco. Ogladałem, choć mnie czasami nudził, bo może za kilka lat będzie stawiany obok Treme i Wire, a Simon takie seriale kręci, że przynudzają miejscami. Podobnie miałem z Wire, które obejrzałem kilka lat po zakończeniu przez zachwyty zewsząd płynące, i mimo kilku kryzysów obejrzałem całość i nie żałuję. Zgadzam się z większością że wybitny serial. Może podobna sytuacja spotka nowy serial Simona za kilka lat i wolę się tak "zabezpieczyć" na przyszłość:-D Chyba jedynego klasyka jakiego nie oglądałem na bieżąco i nie nadrobiłem po latach, ale w tym przypadku to tylko z braku czasu to Mad Men. W sumie nie wiem czemu nie widziałem go jak leciał.Ale przez tą coraz większą ilość seriali szanse na nadrobienie są coraz mniejsze.

      Ale gorzej z moją zasadą 3-5 odcinków w przypadku produkcji angielskich, bo seriale angielskie tyle odcinków mają w sezonach. A najgorzej jak jest serial co zaczął się średnio, a takim było Person of Interest w 1 serii, ma ponad 20 odcinków w sezonie,ale z serii na serie stawał się coraz lepszy, i wtedy trzeba nadrabiać tyle średnich i słabych odcinków.

    • michax

      Co do nowości Netflixa to nie ma tam żadnego serialu, który by mnie z
      opisu zaciekawił, nawet polskie seriale jakoś dla mnie nie zapowiadają
      się super. Wiedźmina oczywiście sprawdzę i też serial Holland, ale nie
      oczekuję zbyt wiele przez średnio przyzwoity poziom jaki dominuje
      ostatnio w netflixowych serialach, oprócz kilku wyjątków.