7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

"The Rain" (Fot. Netflix)

0

To był jeden z tych dziwnych tygodni, w których więcej niż oglądania seriali było lotnisk, ludzi robiących fantastyczne rzeczy i czerwonych dywanów. Dlatego dziś będzie o duńskim "The Rain", ale nie tylko.

1. Spotkałam w Kopenhadze ekipę serialu "The Rain"

Przywiozłam ze sobą 1,5 godziny wywiadów oraz milion nieostrych zdjęć, a samo spotkanie zdecydowanie zaliczam do najbardziej interesujących, w jakich miałam okazję uczestniczyć. Ekipa "The Rain" jest bardzo młoda - to serial trochę taki jak "The 100", tylko bez amerykańskiej kasy i amerykańskiej łopatologii. Nasłuchałam się pełnych entuzjazmu opowieści o tym, jak się robi w duńskim lesie postapokaliptyczny serial, który nie jest wysokobudżetowy, bo Duńczycy wysokich budżetów w telewizji zwyczajnie nie znają. Ważny jest pomysł, porządny scenariusz, charakterne postacie i żeby aktorzy nie bali się niczego. I "The Rain" to wszystko ma, dzięki czemu wydaje się świeże, choć hitem na miarę niemieckiego "Dark" raczej nie będzie.

Bardzo pouczająca okazała się także rozmowa z twórcami (jeden z nich był wcześniej scenarzystą "Borgen" i "Rity", drugi producentem "Dicte"), którzy okazali się wielkimi fanami "Pozostawionych", więc nie dało się nie znaleźć z nimi wspólnego języka. Duńska szkoła robienia seriali to coś bardzo, bardzo odległego od polskiej mentalności. Podczas gdy u nas uparcie sprzedaje się "piosenki, które już znamy", tam kombinuje się - najczęściej w telewizji publicznej! - jak stworzyć coś oryginalnego przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych. I to jest prawdopodobnie powód, dla którego 5-milionowy kraj jest europejską potęgą serialową, a w Polsce właśnie zamieniamy "Klan" na "Koronę królów".

2. "Legion" zaliczył w tym tygodniu najlepszy odcinek w historii

Opowieść o dziewczynie imieniem Syd, którą dokładniej opisał Mateusz, okazała się zaskakująca, mroczna i szalenie emocjonalna. Dowiedzieliśmy się, że nasz obraz legionowej Bardotki był kompletnie błędny - podobnie zresztą jak to, co myślał o niej David. W jednej z najsłodszych par, jakie teraz oglądamy w serialach, tak naprawdę nie ma ani grama lukru. To dwójka ludzi, których problemy sięgają bardzo głęboko i którzy raczej nie mają co liczyć na happy end w tym ani żadnym innym życiu. Noah Hawley wyraźnie poprowadził sprawy w mrocznym, gorzkim kierunku - jeśli nawet miłość ich nie uratuje, to znaczy, że ratunku dla Davida i Syd po prostu nie ma.

"Legion" był i pozostaje serialem niezwykłym, a poza tym nie wiem, co zrobić z informacją, że Noah Hawley najwyraźniej teraz pisze także muzykę. Czy jest coś, czego twórca "Legionu" nie potrafi?

3. Damon Lindelof i obiecujące podejście do "Watchmen"

Damon Lindelof to od czasu "Pozostawionych" kolejny twórca, którego pomysły kupuję bez żadnych zastrzeżeń. I wszystko wskazuje na to, że "Watchmen" też kupię. Lindelof powiedział, że to będzie adaptacja taka jak "Fargo" - osadzona w dobrze znanym świecie, ale poza tym stworzona całkowicie od zera. Mam nadzieję, że HBO będzie na tak i jeszcze w tym roku usłyszymy o zamówieniu dla całego sezonu.

4. Twórcy "Terroru" powiedzieli mi, ile statków tak naprawdę widzimy

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać, polecam moją rozmowę z twórcami "Terroru" - Davidem Kajganichem i Soo Hugh. Jest w niej mnóstwo fantastycznych detali dotyczących kulis produkcji.

5. "Patrick Melrose" będzie w HBO GO zaraz po światowej premierze

Bo najwyraźniej żyjemy już w świecie, kiedy większość wartych uwagi seriali trafia do nas bez zbędnego opóźnienia. To fajna sprawa, a szczegóły dotyczące premiery nowego projektu Benedicta Cumberbatcha znajdziecie tutaj.

6. Już za chwilę powrót na kampus - 2. sezon "Dear White People"

10-odcinkowy 2. sezon "Dear White People" będzie na Netfliksie 4 maja, a ja czekam na niego nawet bardziej niż na duński deszcz.

7. A poza tym wróciła "Opowieść podręcznej"!

I jak już pisałam, jest jeszcze lepsza niż rok temu. A przy tym jeszcze trudniejsza do zniesienia psychicznie, bo natężenie koszmaru uległo zwielokrotnieniu. Dobrze, że premiera liczyła "tylko" dwa odcinki, bo więcej pewnie bym nie zniosła naraz. Oglądało mi się to jeszcze trudniej niż przed rokiem, także ze względu na absolutnie potworne rzeczy dziejące się w wątku Emily, a jednocześnie odnoszę wrażenie, że to będzie bardzo, bardzo mocny sezon.

handmaid578

  • LuKe

    Tak odnośnie "The rain" czy wiesz już Marta skąd bohaterowie serialu biorą wodę pitną?

    • Hahahaa, próbowaliśmy to ustalić! Podobno destylują w tych bunkrach, ale to strasznie naciągane. Ale generalnie w serialu mniej chodzi o tajemnice (nie nastawiać się na jakąś superpoważną rozprawę o deszczowej apokalipsie), bardziej o postacie, i to są rzeczywiście fajne, dobrze napisane postacie, które mają charakter. Jak w prawie wszystkich duńskich serialach.

      Poza tym po spędzeniu dwóch wiosennych dni w Danii stwierdziłam, że gdyby rzeczywiście tam zaczął padać toksyczny deszcz, nikt by nie przeżył. Deszcz tam się pojawia znienacka i nie da się przed nim uciec, a przynajmniej nie w stu procentach. Także pomysł mieli uroczy, z uzasadnieniami już trochę gorzej. To nie jest serial, który należy traktować jakoś bardzo poważnie, raczej jak takie europejskie The 100.

  • ROB-i

    Mi tydzien "zrobila" pewna ucieczka z ostatniego odcinka "Trust",nie pamietam kiedy ostatnio tak bardzo kibicowalem komus aby sie udalo.Palce mialem kurczowo zacisniete na oparciu fotela (tak jak i zeby) az do ... finalu.I co by jeszcze dodac na koniec ten odcinek juz nie wyszedl spod reki Danny'go Boyle'a a nadal trzyma poziom.Prosze panstwa co za emocje !!!

    Teraz w troch powazniejszej sprawie.Dlugo sie zastanawialem czy rozpoczac ogladanie drugiego serialu "Handmaid's Tale",nie bede ukrywal ze pierwszy sezon mimo swojego tematu,ciezkosci gatunku i tego czego dotyczyl nie zrobil na mnie jakiegos specjalnego wrazenia.Tak wiec jakies moje obawy co do kontynuacji byly uzasadnione.
    Stalo sie tak ze na kilka dni przed premiera drugiego sezonu moja kolezanka z pracy powiedziala mi ze widziala super serial i miala tu na mysli pierwszy sezon "Opowiesci...",chyba to przewazylo sprawe ze jednak zobacze kontynuacje,a musze zaznaczyc ze na tyle co znam ta osobe to bym w zyciu nie pomyslal ze wlasnie to jej sie spodoba (aczkolwiek mowienie w przypadku tego serialu ze cos sie podoba lub nie chyba za bardzo nie jest na miejscu).
    Ladunek emocjonalny dwoch pierwszych epizodow jest taki jak caly pierwszy sezon i chyba rzeczywiscie nie mogl bym zniesc wiekszej ilosci na raz."Pieklo" ktorego doswiadczaja tam kobiety jest poprostu niewyobrazalne.
    Cieszy rowniez to ze mimo ze skonczyl sie material zrodlowy w postaci ksiazki Margaret Atwood to serial jak widze swietnie sobie radzi.Podobnie bylo w przypadku "Pozostawionych",ale to juz zupelnie inny ciezar gatunkowy.

    No i na koniec szukam pomocy-Czy moze ktos wie w jaki sposob uwolnic "Hyperiona" z lap wlodarzy SyFy ??? Jakas petycja czy cos...?!?