Nasz top 10: Najlepsze seriale maja 2018

"The Americans" (Fot. Pari Dukovic/FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Dawno nie mieliśmy takiego wyboru jak w maju! Tym razem na naszej liście nie zmieściło się przynajmniej kilka świetnych tytułów, jak "Trust" albo "Obsesja Eve". Jest za to "Atlanta", "Legion" i oczywiście "The Americans".

10. "Unbreakable Kimmy Schmidt" (powrót na listę)

"Unbreakable Kimmy Schmidt" (Fot. Netflix)

"Unbreakable Kimmy Schmidt" (Fot. Netflix)

Kimmy wróciła w świetnej formie, więc nawet w tak dobrym serialowym miesiącu udało jej się wskoczyć na naszą listę. Pierwsza część 4. sezonu (na drugą musimy czekać aż do stycznia!) dała nam to, co w serialu Tiny Fey i Roberta Carlocka lubimy najbardziej: postacie, którym warto kibicować, absurdalny kolorowy świat, a przy tym oryginalne spojrzenie na aktualne problemy.

Scenarzyści "Unbreakable Kimmy Schmidt" w najnowszej serii sypią żartami jak z rękawa, a jeden seans pozwala wyłapać tylko zawstydzająco mały procent dowcipów. Wykpienie popkultury w licznych jej przejawach, parodia świata nowych technologii, odważne – choć może nieco ryzykowne – nawiązanie do tematu molestowania w pracy… Kimmy odkrywa nowe miejsca i poznaje nowych ludzi, a widz może się pośmiać, równocześnie podziwiając entuzjazm, z jakim bohaterka serialu podchodzi do tego, co napotyka na swojej drodze.

Ocena sześciu dotychczasowych odcinków 4. serii nie byłaby może aż tak wysoka, gdyby nie odcinek "Party Monster: Scratching the Surface". To jedna z najlepszych rzeczy, jakie widzieliśmy w tym roku: przemyślana w najdrobniejszych szczegółowych parodia dokumentów typu "Making a Murderer", w której Jon Hamm znów mógł pokazać komediowy geniusz (i wielką odwagę). Od tego odcinka zaczęła się feministyczna krucjata Kimmy, a tak pokazaną walkę płci chcielibyśmy oglądać bez końca.

Tym bardziej nie możemy przeboleć, że to połowa ostatniej już serii i nawet nieoficjalnie zapowiadany film nie będzie dla nas wystarczającym ukojeniem. Takiego optymizmu połączonego z inteligentnym, mocno absurdalnym, ale i cudownie aluzyjnym wobec dzisiejszej kultury humorem nie znajdziemy nigdzie indziej. Szczęśliwi ci, którzy natrafili na Kimmy Schmidt – sami lub dzięki "Al-Gore-Rhythmowi". [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  • wednesday

    Kurcze no pobeczałam się (dosłownie) na ostatnim The Americans. Nie przesadzę pisząc, że jest to dla mnie absolutnie najukochańszy serial ze wszystkich, które widziałam/oglądam. Jednego byłam pewna co do ostatnie odcinka, mianowicie śniło mi się, że Henry został z Beemanem, a szpiedzy wrócili do Rosji. Postać Paige była dla mnie zagadką, niestety sen nie przewidział dla niej scenariusza :p Poza tym odkładam ostatnie dwa odcinki, ponieważ fakt, że to ostatnie i już nie będę miała na co czekać mnie dołował heh Wiem natomiast, że serial zakończył się w dobrym momencie. Może zobaczymy kiedyś w postaci filmu czy mini serialu co po latach słychać u naszych bohaterów, ale póki co muszę pogodzić się z faktem, że to koniec The Americans. Pierwsze miejsce bardzo zasłużone.

  • Panna

    Tak, The Americans wins it all :)

  • Chrabąszcz Wacław

    Co do pierwszego miejsca, to mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony po kiepskich i nudnych sezonach 3-5, szóstka zaczęła znowu wciągać i poruszać emocje. Z drugiej jednak ilość absurdów logicznych w scenariuszu dyskwalifikuje go jako historię o nielegałach w USA.