"1983" brzmi lepiej po angielsku? Zobaczcie porównanie dwóch wersji językowych

"1983" (Fot. Netflix)

0

Dubbing gorszy od oryginalnej wersji językowej zdarza się dość często, ale odwrotna sytuacja? Rzadka sprawa, choć dla twórców "1983" nie ma rzeczy niemożliwych.

Na temat "1983" powiedziano już bardzo dużo, niekiedy nawet za dużo, tymczasem okazuje się, że wszystkie te negatywne emocje mogą wynikać z banalnego nieporozumienia. Wprawdzie serial jest polski i nakręcono go w naszym języku, ale już scenariusz Joshua Long pisał po angielsku – może więc po prostu wszyscy oglądaliśmy w złej wersji językowej?

Można to oczywiście łatwo sprawdzić, zmieniając ścieżkę dźwiękową w Netfliksie, ale spokojnie, nie każemy Wam przechodzić przez wszystko od początku. Z pomocą przyszedł facebookowy profil Na gałęzi, gdzie umieszczono ciekawe zestawienie tej samej sceny w dwóch wersjach językowych. Sami zobaczcie, zwracając też uwagę na tłumaczenie.

Nie macie wrażenia, że oglądacie dwie różne sceny? Zarówno pod względem tonu głosu aktorki, który od razu zmienia nasz sposób odbioru sytuacji, jak i wypowiadanej przez niej kwestii, która po angielsku brzmi zdecydowanie bardziej naturalnie. Czemu zamiast "Jeżeli przyszedłeś wybić jakieś okno, to się spóźniłeś" dostaliśmy "Jeżeli przyszedłeś wybić jakieś okno, to wiedz, że wszystkie zostały już dawno wybite", pozostaje dla nas zagadką, ale co my tam wiemy. W końcu tłumaczenie "1983" jest pełne niezbadanych językowych tajemnic.

No dobrze, żarty na bok, bo w gruncie rzeczy śmiać się tu można tylko przez łzy. Rozumiemy, że scenariusz powstał w języku angielskim i trzeba go było przetłumaczyć, ale "1983" w wielu miejscach brzmi, jakby tego zajęcia podjęli się kompletni amatorzy. Trudno to jednak w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić, bo absurdem byłoby oskarżać twórców, że "nie czują" swojego rodzimego języka.

Może więc rzeczywiście przełączenie się na angielski dubbing jest jakimś rozwiązaniem? Ten wprawdzie nie sprawia, że "1983" staje się nagle świetnym serialem, ale przynajmniej nie odstrasza potworną sztucznością na poziomie dialogów. Zawsze coś.

  • Piotr Borkowski

    „Nie macie wrażenia, że oglądacie dwie różne sceny? Zarówno pod względem tonu głosu aktorki, który od razu zmienia nasz sposób odbioru sytuacji, jak i wypowiadanej przez niej kwestii, która po angielsku brzmi zdecydowanie bardziej naturalnie.”

    Jest takie wrażenie bo po angielsku są zgubione w dialogu niuanse tej postaci. Sposób wymowy aktorki, akcentowanie coś przekazują o tej postaci. Po angielsku tego zupełnie nie ma i gdy chwilę później pojawia się walizka ze skrawkami papierków z wesel po angielsku nie ma żadnego wyjaśnienia dlaczego ona je zbierała.

    Ten filmik pokazuje gdzie leży problem w polskich recenzentach. Serial nie wygląda jak polski i gdy oni słyszą polskie dialogi mają dysonans poznawczy bo podświadomie oczekują angielskiego lub uproszczonego polskiego tłumaczonego z angielskiego. Tymczasem otrzymują stylizowany polski w zależności od kontekstu sceny np. na polityczną nowomowę niedemokratycznego państwa jak podczas obrony magisterki lub przemów ministra do głównego bohatera. Podobnie jest z czepianiem się bezpiecznego pasażu jakby to był zwrot użyty nie w tajnym haśle tylko swobodnej rozmowie. A. Holland ma rację że stylizacja języka przerosła polskich recenzentów.

    Jeszcze jedno:
    https://twitter.com/WitoldGlowacki/status/1068998634484760586

    • michax

      Dla mnie 1983 nie jest chałą, ale średniakiem jakich wiele na Netflixie. Ja wyżej stawiam seriale Canal+ jakie puszczono w tym roku od produkcji Netflixa (o serialach TVN nic nie powiem, bo nie widziałem żadnego), choć nie są pozbawione wad, bo po prostu lepiej się bawiłem na Kruku czy na Nielegalnych. I to samo mógłbym powiedzieć o Rojst czy Ślepnąc od świateł, który uważam za najlepszy z seriali polskich w tym roku. Przecież to też są seriale, które mają wady, ale całościowo bardziej przypadły mi do gustu jak 1983, który mnie miejscami zwyczajnie wynudził.

  • Jan Kowalski

    Z polskiego dźwięku to ta pani jest zdziczałą lokatorką która ma nierówno pod sufitem i mieszka w opuszczonym pensjonacie.
    Z angielskiego dźwięku to jakaś twarda baba która zaraz kolesie zabije za wtargnięcie do jej domu.

    • Piotr Borkowski

      To jest zupełnie niezrozumiałe. Scena pokazująca przewagę polskiego dźwięku pokazywana jest jako coś odwrotnego.

    • steveminion

      Brzmi jak fanka kazań Natanka (co by w sumie pasowała do Twojego opisu).

  • Mogę Was zapewnić, że odróżniamy nowomowę partyjną od kalek z angielskiego, złych tłumaczeń i ewidentnych błędów językowych, których piękne przykłady znajdziecie tutaj: https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2018/12/04/1983-bledy-w-tlumaczeniu-netflix/

    Są też w serialu przykłady nieprawidłowej odmiany nazwisk, np. Więckiewicz w pewnym momencie mówi "Macieja Fiolek", jakby tylko Maciej był odmienny, a Fiolek to już nie. W innych sytuacjach Fiolek jest odmieniany (i w każdej być powinien). Jest też Janow vs. Janów - to też taka "konwencja", że najpierw bohater nazywa się tak, a potem zaczynają go nazywać inaczej?

    I tak, wiem, że "bezpieczny pasaż" to hasło. Nie zmienia to faktu, że jest to też tłumaczenie "safe passage", co pokazują angielskie napisy. I że "safe passage" oznacza "bezpieczne przejście", co w tym kontekście ma sens.

    • Piotr Borkowski

      „Nie zmienia to faktu, że jest to też tłumaczenie "safe passage", co pokazują angielskie napisy. I że "safe passage" oznacza "bezpieczne przejście", co w tym kontekście ma sens.”

      W kontekście podawania hasła jednak wydaje się że zwrot bardziej nietypowy będący prawidłowym tłumaczeniem ma większy sens skoro i tak obydwa nie mają związku z otoczeniem. Tam nie ma nic o bezpiecznym przejściu bo bohaterka nie jest na jakimś polu minowym prosząc o nie tylko w budynku gdzie musi podać hasło aby przepuszczono ją do innego pokoju na spotkanie z 'Wujkiem'. Nawet w zalinkowanym wpisie na spiderweb.pl widać że jego autor nie widział tej scenki skoro pisze 'Wypowiedziane na ekranie zdanie ni jak ma się do sytuacji, z którą właśnie zapoznaje się widz.'

      Inny dobry przykład to eufemizm 'zostali zniknięci', który to zwrot jest w 100% procentach prawidłowy pozwalający widzowi przypuszczać co się naprawdę stało (nie na darmo wspominana jest w jednej ze scen serialu Argentyna).

      Przy okazji zalinkowany tekst na spidersweb udowadnia tylko że recenzenci byliby złymi tłumaczami ścieżki dialogowej. Tutaj liczy się sens wypowiedzi a nie literalna zgodność tłumaczenia. Choćby gdy Janów mówi że milicja rozwiąże sytuację bardziej dyplomatycznie od SB polski widz a tym bardziej recenzent powinien wiedzieć co to niedopowiedzenie oznacza. Widz angielsko języczny tymczasem musi mieć wyłożone kawa na ławę że milicja chce ich wziąć żywcem a SB wprost przeciwnie.

      Co do nazwisk zgoda jednak to tylko jeden prawidłowy zarzut na kilkanaście w najlepszym przypadku dyskusyjnych a często po prostu błędnych.

    • Jan Kowalski

      Nie no co wy "literówek" się czepiacie, bez jaj. W Rojście jakoś nikt takich szczegółów nie wyłapywał a też były nawet fajne zdarzenia jak jakiś nowy samochód na ulicy przykryty pokrowcem.

  • gryzelda

    To już wiadomo skąd te 'zajebiste' recenzje zza oceanu. Jak oni oglądali dubbing angielski, to w ogóle inny serial oglądali. Po angielsku da się tego słuchać przynajmniej (tak oceniam na podstawie tego video). Nawet jednego odcinka nie dokończyłam, bo cierpliwość do tych pompatycznych tekstów wypowiadanych przez kłody mi się zwyczajnie skończyła. A po angielsku może spróbuję obejrzeć. Swoją drogą to jest ostry cyrk, żeby Polak musiał oglądać polski serial z angielskim dubbingiem, żeby nie rzucać rzeczami w ekran.

  • Justyna M

    Nie, w ogóle nie brzmi fajnie po angielsku. Tak samo prosto i płytko albo nawet gorzej.

  • Sasilton Mihawk

    Efekty tego, że u nas aktorów uczy się pod teatr, nie do seriali/filmów, czy nawet pod dubbing.