Pazurkiem po ekranie #86: Wino, kobiety i jazz

"Masters of Sex" (Fot. Showtime)

"Masters of Sex" (Fot. Showtime)

Z winy pogody, pogiętych torów, a może politycznej zmiany warty Pazurek znów się opóźnił. Ale ostatecznie udało się wklepać parę słów o "Masters of Sex", "Detektywie", "The Spoils Before Dying", a także pożegnaniu Jona Stewarta z "The Daily Show". Możliwe w tekście te złe potworki na S.

W tym tygodniu kilka "moich" seriali się pokończyło, więc w poszukiwaniu czegoś lekkiego na letnie wieczory zawędrowałam znów w okolice półki z napisem "Hipsterskie komedie" i ściągnęłam z niej "The Spoils Before Dying". Czyli serialowego brata "The Spoils of Babylon", o którym pisałam tutaj. W pierwszym z serialików IFC wyśmiewano monumentalne, pompatyczne sagi, teraz wzięto na warsztat kino noir z lat 50. Powrócił Will Ferrell jako Eric Jonrosh, pisarz, architekt, geniusz i bon vivant, zapijający się na śmierć przed kamerami, ale za to zmieniło się wszystko inne.

"The Spoils Before Dying" wiele łączy z 2. sezonem "Detektywa": zapatrzony w siebie autor, drętwe aktorstwo, fatalne dialogi, pani śpiewająca w barze o życiu swoim smutnym, zawiła fabuła, którą śledzi się raczej ze zdziwieniem niż zainteresowaniem. Dość podstawowa różnica jest taka, że "Spoils" to satyra, a "Detektyw" robi to wszystko na poważnie.

Wszystkie komedie IFC są nierówne - świetne pomysły mieszają się z kompletnymi bzdurami i niewypałami, a fabuły w tym wszystkim jest jak na lekarstwo. To tak naprawdę długaśne skecze, które przetrwacie tylko jeśli lubicie absurd wylewający się z ekranu w nieskończonej ilości. I niestety z "The Spoils Before Dying" jest podobnie.

Na pewno warto zobaczyć serial dla obsady - główną rolę, jazzowego muzyka, oskarżonego o morderstwo wokalistki/byłej kochanki, gra Michael Kenneth Williams (Chalky z "Zakazanego imperium"), na drugim planie jest mnóstwo twarzy z "Saturday Night Live", a na dodatek swój ogromny talent komediowy po raz kolejny już tego lata prezentuje Michael Sheen. Warto to obejrzeć choćby dla nich. I dla nazistów, kotów, jazzu, kwiatka we włosach Mayi Rudolph oraz zakończenia, którego "Detektyw" pewnie nie przebije.

Tymczasem w Comedy Central...

...z widzami żegnał się Jon Stewart. Pożegnalnego odcinka jeszcze obejrzeć nie zdążyłam, ale zdążyłam zachwycić się podziękowaniem od wielokrotnie ostro traktowanej w "The Daily Show" sieci Arby's. Wykorzystano tutaj utwór "Thank You for Being a Friend", znany z kultowego w USA i ledwie kojarzonego w Polsce sitcomu "The Golden Girls". Zacne pożegnanie, bez dwóch zdań.

Nie zapomniałam oczywiście o "Masters of Sex"...

...gdzie dr Masters uczył się sztuki bycia ludzkim z popularnego poradnika, były już rektor Scully znów rozmawiał z żoną, a Josh Charles czarował Virginię i opowiadał jej o swojej żonie. Mimo że i on, i grany przez niego baron branży perfumeryjnej, mają bardzo dużo uroku, Scullych nikt nie jest w stanie przyćmić. Niezależnie od tego, czy są razem, czy osobno, kradną show.

On ciągle żyje w ukryciu, ona wmawia sobie, że jest szczęśliwa, dzieląc faceta z innymi kobietami. Oboje najlepsze lata mają już za sobą, przynajmniej teoretycznie, i wciąż za nic nie są w stanie ani się odnaleźć, ani sięgnąć po choć cząstkę tego, na co zasługują. A ta naturalna troska, jaką Margaret obdarza swojego dawno niewidzianego męża, jest po prostu wzruszająca. Jak gdyby oni do siebie należeli, choć w żaden sposób nie są w stanie dać sobie nawzajem wszystkiego.

Nawet kiedy sam serial pozostaje w wyższych rejonach przeciętności - bo pozostaje - Beau Bridges i Allison Janney to para, od której nie da się oderwać wzroku. Nie rozumiem, czemu oboje grają na co dzień w fatalnych sitcomach zamiast pojawiać się w każdym odcinku "Masters of Sex".

Do finału zbliża się "Detektyw"...

...i choć Mateusz wciąż narzeka, mnie najnowszy odcinek nawet w miarę się podobał. Akcja przyspieszyła, atmosfera zgęstniała, sporo rzeczy się wyjaśniło, sporo zachowań nabrało sensu. I choć to nie jest w stanie zatrzeć ogólnego złego wrażenia, wydaje mi się, że jest szansa na całkiem przyzwoity finał, logicznie zamykający wszystkie wątki.

Tymczasem HBO Polska dba o podtrzymanie zainteresowania serialem. Serialowa otrzymała tajemnicze pudełko, w którym znajdował się paragon ze sklepu monopolowego w Vinci (całkiem niedrogą wódkę tam mają!), notes z porobionymi ręcznie notatkami oraz wielki kubek na kawę, na wypadek gdybyśmy zasiedzieli się do późnej nocy, próbując rozszyfrować, o co chodzi. Złamanie HBO-owskiego szyfru zajęło mi jakiś kwadrans i donikąd mnie nie zaprowadziło, ale w notesie są też nazwiska, miejsca, tajemnicze strzałki, rysunki i podkreślenia, które być może prowadzą gdzieś w pobliże zabójcy. Gdybyście byli zainteresowani jego zawartością, dajcie znać w komentarzach.

'@HBOPolska chyba bardzo chce, żebym rozwiązała zbrodnię z #Detektyw. Dostałam jakieś wskazówki pocztą. I kubek na dużo kawy.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika marta wawrzyn (@pazurkiem)

A co Was spotkało w tym tygodniu? Piszcie, komentujcie i koniecznie zaglądajcie do nas na Twittera, bo tam dzieje się najwięcej. Do następnego!

REKLAMA