13 największych jesiennych porażek z ostatnich lat

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

W tym roku mamy słabą jesień, jeśli chodzi o serialowe nowości. Ale to żadne zaskoczenie że produkcje promowane z rozmachem szybko przepadają. Takich przypadków było w ostatnich latach sporo - wystarczy przypomnieć "Terra Novą", "The Playboy Club", "Draculę" czy "Revolution".

"Terra Nova" (2011)

"Terra Nova"

"Terra Nova"


Przez całe lato 2011 roku FOX wbijał nam do głów, że to będzie nie tylko megahit, ale i projekt pod każdym względem niezwykły. Kosztowny, zrobiony z rozmachem godnym filmowego blockbustera i pod każdym względem najlepszy. Pilot pochłonął niemal 15 mln dolarów, kolejne odcinki średnio po 4 mln. Za sterami siedział sam Steven Spielberg. Słowem, miało być fantastycznie i bombastycznie.

Serial przetrwał od września do grudnia, z każdym odcinkiem oglądalność coraz bardziej leciała w dół. I choć nie jest to prawdopodobnie najgorszy serial na świecie - ani w tym zestawieniu - "Terra Nova" przegrała walkę o widzów, bo po prostu nie miała nic nowego do zaoferowania. Owszem, pod względem wizualnym imponowała, bo zdecydowanie była zrobiona na bogato, ale już swoim scenariuszem mocno przypominała filmy, na których, owszem, bawiliśmy się świetnie, ale w latach 90.

"'Terra Nova' marnuje swój potencjał, stając się zwykłym proceduralem kryminalno-rodzinnym, osadzonym w nietypowej lokalizacji. To serial fatalnie napisany, a interakcje między głównymi bohaterami są ograne do nieprzytomności" - pisał na Serialowej Michał Kolanko, który jako miłośnik science fiction męczył serial do końca. Po czterech latach o produkcji FOX-a nie pamiętają już chyba nawet najbardziej zagorzali fani telewizyjnego sci-fi.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13