Kity tygodnia: "NCIS", "Blindspot", "Żona idealna"

1 2 3

"Żona idealna" - sezon 7, odcinek 5 ("Payback")

"Żona idealna" (Fot. CBS)

"Żona idealna" (Fot. CBS)


Marta Wawrzyn: Naprawdę przykro jest mi umieszczać w tym miejscu jeden z moich ukochanych seriali, ale co począć, kiedy to, co niegdyś było bezbłędną symfonią, zamieniło się w nieznośną kakofonię. W tym sezonie nie wychodzi nic, a odcinek "Payback" jest chyba najdobitniejszym przykładem tego, jak bardzo może nie wychodzić.

Przede wszystkim żaden z rozpoczętych w tym sezonie wątków nie jest udany, a razem stanowią zbiór sprawiający wrażenie przypadkowego. Z jednej strony "Żona idealna" powraca do spraw tygodnia - i to takich słabiutkich, na poziomie pierwszych odcinków pierwszego sezonu. Dorzuca do tego biurowe gierki w mocno przedszkolnym stylu i każe angażować się w nie Cary'emu i Diane. Biedny Cary, który swoje wycierpiał w poprzednim sezonie, teraz miał dostać wątek lekki, łatwy i przyjemny. Tyle że idiotyczny spór z Howardem trudno tak postrzegać, skoro ogląda się go z bólem zębów.

Najgorzej jednak wypada polityka, która miała być w tym sezonie wisienką na torcie. Ruth i Eli zachowują się jak dzieci i nawet dobrzy aktorzy nie czynią tej farsy wiarygodną. Oczywiście, wyraźnie dokądś to zmierza, ale wygląda na to, że zanim zobaczymy prawybory w Iowa, będziemy musieli sporo przecierpieć. To, co zapowiadano jako inteligentne gierki, jest żenującym podgryzaniem się, którego nie powstydziliby się polscy spin-doktorzy od siedmiu boleści. Od "Żony idealnej" wymagam trochę więcej.

Dlatego, z bólem serca i pomimo bardzo fajnej ostatniej sceny, tej z Jasonem - kit. Mam szczerą nadzieję, że ostatni, bo naprawdę jest mi przykro jak chyba nigdy. Tylko kit dla "Mad Men" byłby dla mnie bardziej traumatycznym przeżyciem, ale to się na szczęście nie zdarzy(ło) nigdy.

1 2 3