Hity tygodnia: "Fargo", "Homeland", "The Knick", "The Big Bang Theory", "Manhattan"

1 2 3 4 5

"The Knick" - sezon 2, odcinek 10 ("This Is All We Are")

"The Knick" (Fot. Cinemax)

"The Knick" (Fot. Cinemax)


Marta Wawrzyn: "The Knick" oszałamia mnie od początku przede wszystkim dwiema rzeczami: pomysłową realizacją i realistycznie pokazanymi operacjami. Prywatne sprawy bohaterów nie angażowały mnie aż tak rok temu i teraz to się w zasadzie nie zmieniło. Owszem, była moc i w konfrontacji Cornelii z bratem, i w spowiedzi Cleary'ego, i w tym, co zrobiła siostrzyczka Lucy, ale koniec końców ten hit daję przede wszystkim za sceny z Thackiem, który wpadł na tak genialny, że aż idiotyczny pomysł, aby zoperować się samemu na oczach licznie zgromadzonej widowni.

To było niewątpliwie najbardziej spektakularne przedstawienie, jakie miało kiedykolwiek miejsce w cyrku doktora Thackery'ego - mocne, brutalne i dramatyczne, bo przecież główny bohater wziął własne życie w swoje ręce, tuż po tym jak naćpał się znów kokainą. Słowa "to wszystko, czym jesteśmy", morze krwi i główny bohater na krawędzi życia i śmierci - to zapamiętam z tego sezonu "The Knick". I choć nie wierzę, że serial mógłby tak po prostu zabić postać graną przez Clive'a Owena - nie może tego zrobić, bo bez niego nie istnieje - muszę przyznać, że zafundowano nam emocjonalną jazdę bez trzymanki, jakiej w "The Knick" chyba jeszcze nie było.

Scena operacji wyszła idealnie od początku do końca - od ekscytacji aż po poddanie się, Bertiego biegnącego w białych butach (co za świetny akcent!), strzykawkę wbitą w serce Thacka i pustą salę operacyjną. Nie wiemy tak naprawdę, jak to się skończyło - choć słowa Edwardsa wydają się być całkiem jasną sugestią, że skończyło się naprawdę źle - i dobrze, bo po czymś takim będziemy siedzieć jak na szpilkach, czekając na ciąg dalszy. Ta jedna scena była absolutnie najlepszą rzeczą, jaką zobaczyłam w "The Knick"... kiedykolwiek. I właśnie za to jest ten hit.

1 2 3 4 5
REKLAMA