13 świetnych seriali, których nie oglądacie

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

"Ripper Street"


To, że nie oglądacie "Ripper Street", prawdopodobnie po części jest winą Serialowej (doceniliśmy go trochę zbyt późno), a po części tego, co się z serialem działo. BBC zrezygnowało z niego po dwóch sezonach, potem uratował go Amazon i zamówił aż trzy sezony, ale jakoś o tych sezonach niewiele słychać. Wiecie, że 15 stycznia miała miejsce premiera sezonu o numerze 4? Ja dowiedziałam się dopiero po fakcie, bo nigdzie, dosłownie nigdzie, powrotu "Ripper Street" nie zapowiadano. Nawet zwiastunów nie miałam okazji zobaczyć. Pewnie kiedyś serial powróci do Ale kino+ i wtedy znów sobie o nim przypomnimy.

Tak czy siak oglądać go warto, bo choć nie ma aż tak dobrze poprowadzonych zagadek kryminalnych jak na przykład "Endeavour", nadrabia niezwykłym klimatem. "Ripper Street" to mroczny, stylowy, świetnie zrealizowany - zwłaszcza że budżetu aż tak dużego nie ma - wiktoriański kryminał. Rzecz się dzieje pod koniec XIX wieku w Whitechapel w Londynie, niedługo po tym jak na ulicach miał się pojawić Kuba Rozpruwacz.

Legendarny zbrodniarz ze zrozumiałych względów nie wpada do serialu osobiście, ale za to widzowie poznają barwną paletę zamieszkujących tę dzielnicę postaci - policjantów, prostytutek, biedaków, morderców, właścicieli małych biznesów i innych osób w jakiś sposób związanych z historią tego miejsca. Świetnie napisane są postacie detektywów - jednego gra Jerome Flynn, czyli dobrze nam znany Bronn z "Gry o tron" - a także madam Long Susan (MyAnna Buring), która jest kobietą z klasą i burdelmamą jednocześnie.

Mroczne sprawy przeplatają się z wątkami osobistymi bohaterów, a warto zauważyć, że każdy z nich jest człowiekiem niebanalnym, takim z przeszłością i po przejściach. A klimat jest po prostu nie do podrobienia - takie kryminały potrafią robić tylko Brytyjczycy.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
REKLAMA