21 momentów z "Żony idealnej", które zapamiętamy

1 2 3 4 5 6 7

SEZON 5

"The Good Wife" (Fot. CBS)

"The Good Wife" (Fot. CBS)


Will eksploduje złością – sezon 5, odcinek 5 ("Hitting the Fan")

Mateusz Piesowicz: W piątym sezonie "Żona idealna" nie dawała ani chwili wytchnienia zarówno widzom, jak i swoim bohaterom, podkręcając temperaturę wydarzeń niemal od samego początku. Również odcinek "Hitting the Fan" zaczął się od mocnego uderzenia, bo od spadającej na Willa jak grom z jasnego nieba wiadomości o planowanym odejściu Alicii i Cary'ego z Lockhart/Gardner. Potem było już jak u Hitchcocka – trzęsienie ziemi i wzrastające napięcie.

will-biurko456

Najlepiej zapamiętaliśmy z tego scenę, w której Will dosłownie eksploduje gniewem, demolując biuro Alicii i wyrzucając z siebie wszystkie żale. Było w tym coś przerażającego i fascynującego zarazem, bo odsłonięte zostało nieznane do tej pory oblicze bohatera. Zawsze opanowany, czarujący Will Gardner w jednej chwili zmienił się w rozdrażnionego, dotkniętego do głębi furiata, nie potrafiącego przyjąć do wiadomości rozsądnych argumentów. Zniknęły bariery oddzielające życie zawodowe od prywatnego i zobaczyliśmy, że działanie Alicii miało dla niego wymiar znacznie bardziej osobisty, niż mogła to sobie wyobrażać. Potem jeszcze tylko oschłe pożegnanie (w windzie, a jakże) i wydawało się, że emocje na chwilę opadną. Nic z tego.

tgw505-07_zpsb025ad90

Will ginie w strzelaninie w sądzie - sezon 5, odcinek 15 ("Dramatics, Your Honor")

Marta Wawrzyn: Prawdopodobnie najstraszniejsza, najsmutniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobił mi jakikolwiek serial. Ta śmierć była totalnym szokiem, bo z jednej strony była kompletnie niespodziewana, z drugiej boleśnie przypadkowa i niesprawiedliwa, z trzeciej - to było coś, co po prostu mogło się przytrafić. Każdemu.

Do dziś pamiętam, że kiedy Will umierał, miał na sobie tylko jeden but, bo tak to już jest ze śmiercią, że w jednej chwili zabiera wszystko, z godnością na czele. Kingowie pokazali to w sposób genialny w swojej prostocie, bardzo, ale to bardzo subtelny i jednocześnie wyjątkowo okrutny. W jednej chwili ktoś bardzo ważny stał się niczym, zaś życie toczyło się dalej, a salę sądową posprzątano, by mogły się w niej dalej odbywać procesy.

Egzekucja na Willu była tym straszniejsza, że przeprowadzono ją w środku sezonu, bez żadnych zapowiedzi, w odcinku, który wyglądał na zupełnie zwyczajny. Jak w życiu. A pogrzebu oczywiście nam nie pokazano, bo "Żona idealna" nie była serialem, który mógłby komukolwiek urządzić łzawe pożegnanie.

thegoodwife_will_dead

Diane i Alicia piją po pogrzebie – sezon 5, odcinek 17 ("A Material World")

Mateusz Piesowicz: "Żona idealna" zaprezentowała nam sporo wspaniałych duetów – Diane i Alicia to kolejny z nich. Ironią losu jest fakt, że jedna z ich najbardziej pamiętnych scen miała miejsce tuż po śmierci Willa, a więc w okresie lekkiego oszołomienia, gdy widzowie i bohaterowie dopiero dochodzili do siebie po szoku zafundowanym przez twórców. Rozmowa dwóch bohaterek przy barze tuż po pogrzebie była najlepszym remedium, jakie mogliśmy sobie wymarzyć.

alicia-diane45

Dosłownie, bo słuchanie ich dyskusji na temat tego, jak koszmarny był ten pogrzeb, było niczym balsam na ciągle świeże rany. Muszę przyznać, że chyba w żadnym innym serialu nie przeszłoby pożegnanie jednej z najważniejszych postaci przy martini i w rozluźniającej się z minuty na minutę atmosferze. Tutaj to rozwiązanie pasowało idealnie – było zabawne, lekkie, kojące, a nade wszystko pokazało, że istnieje życie po Willu Gardnerze. Do tego jeszcze w gratisie otrzymaliśmy Diane w cudowny sposób imitującą Davida Lee.

david-lee3456

Alicia wyrzuca Peterowi prawdę po śmierci Willa - sezon 5, odcinek 17 ("A Material World")

Marta Wawrzyn: Odcinek, który rozpoczął się od picia po pogrzebie, a zakończył kompletnym załamaniem się Alicii. Kiedy leżała zapłakana w łóżku, zobojętniała na wszystko, najpierw odwiedził ją Finn Polmar, którego dopiero co poznała i który miał dla niej kilka ciepłych słów. A chwilę potem wpadł Peter z pretensjami, jak ona śmie tak się zachowywać i nie stawiać się na wydarzeniach związanych z kampanią. Alicia wybuchła.

"Kiedy zdradzałem, to nic nie znaczyło" - oznajmił, niby rozsądnie, Peter. "Twoja strata, bo kiedy ja zdradzałam, to coś znaczyło!" - wrzasnęła Alicia, po czym oznajmiła, że nie rozwiedzie się z nim, jako że są potrzebni sobie nawzajem, ale poza tym to koniec ich małżeństwa. Jeśli on chce jej obecności na jakimś wiecu, powinien zadzwonić do jej sekretarki. Jeżeli chce z kimś sypiać, może to czynić, byle nie na oczach dzieci. I tyle.

Ta kłótnia trwała może półtorej minuty, ale miała w sobie niesamowitą moc. Wciąż ma, choć faktem jest, że trochę jeszcze czasu minęło, zanim to małżeństwo rzeczywiście się skończyło.

alicia3456

1 2 3 4 5 6 7
REKLAMA