Nasze podsumowanie tygodnia - znów same hity!

"Seria niefortunnych zdarzeń" (Fot. Netflix)

1 2 3 4 5 6 7

HIT TYGODNIA: "Black-ish" znów uderza w poważne tony

"Black-ish" (Fot. ABC)

"Black-ish" (Fot. ABC)


Tracee Ellis Ross tydzień temu odbierała Złoty Glob dla najlepszej aktorki komediowej i ta nagroda to nie przypadek. "Black-ish" ma świetną obsadę, wyciąga maksimum z formatu rodzinnego sitcomu i czasem potrafi zaserwować odcinek, o którym wszyscy mówią. Rok temu tak było z "Hope", teraz powtórzono to w odcinku "Lemons". Tyle że tematem nie był rasizm policji, a nowy prezydent USA, który zrobił wiele, żeby nie zostać zaakceptowanym przez wszelkiego rodzaju mniejszości. A jednak, jak słusznie zauważyło i pokazało nam na przykładzie Lucy "Black-ish", to właśnie głosy przedstawicieli tych mniejszości przyczyniły się do jego wyboru.

Serial wyjaśnił to niegłupio i z wyczuciem, nie gubiąc przy tym swojego komediowego rytmu. I tak jak rok temu był w stanie przemówić do Afroamerykanów, niepewnych, jak rozmawiać z własnymi dziećmi o rasistowskich zachowaniach policji, tak teraz trafił w sedno, tłumacząc, jak to się stało, że Ameryka obudziła się z ręką w nocniku. Nie obraził przy tym ani samego Donalda Trumpa, ani jego wyborców, co pewnie uczyniłoby 99% komedii na jego miejscu.

A już monolog Dre (wspaniały jak zawsze Anthony Anderson) o miłości do własnego kraju to jedna z najlepszych rzeczy w historii "Black-ish". Serial ABC znów dobrze złapał prawdziwe emocje, przeżywane przez prawdziwych ludzi w prawdziwym momencie, i przerobił je na doskonałą popkulturową lemoniadę. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7
REKLAMA