12 utworów z "Legionu", które zostaną z nami na dłużej

"Legion" (Fot. FX)

Kontynuujemy muzyczną podróż przez serialowe światy. Dziś pora na "Legion", którego ścieżka dźwiękowa była równie niezwykła, co pozostałe elementy tej historii. Gotowi na powtórkę?

Stworzenie imponującego soundtracku to jedna sprawa, zupełnie inną jest takie dopasowanie muzyki do serialu, by nie stanowiła tylko tła, lecz uzupełniała jego treść, a czasem nawet dodawała konkretnym scenom zupełnie nowych znaczeń. Świetnie poradzili sobie z tym zadaniem twórcy "Wielkich kłamstewek" – o czym mogliście się przekonać w naszym tekście – ale nie tylko oni. Bo jeszcze zanim zaczęliśmy doceniać tamtejsze dźwięki, inna ścieżka dźwiękowa już zdołała nas zachwycić. Mowa o tej z "Legionu", która idealnie dopasowała się do ekranowego szaleństwa, towarzysząc nam w podróży po głowie Davida Hallera i czyniąc pamiętne momenty absolutnie niezapomnianymi.

Prześledźmy kilka z nich, pamiętając jednocześnie, że ograniczamy się do użytych w serialu znanych utworów - poza nimi "Legion" posiada również świetny oryginalny soundtrack autorstwa Jeffa Russo (dostępny choćby w Spotify). Wszystkie możliwe spoilery po drodze.

"Happy Jack" – The Who ("Chapter 1")

Gdy pierwszy raz oglądaliśmy pilotowy odcinek "Legionu", nie mogliśmy przypuszczać, że serial dopiero się rozkręca. Przebić takie cuda? Nie do pomyślenia! Tak samo nie do przewidzenia było, jak skończy bohater, którego na samym początku przedstawiono nam przy pomocy montażu scen z jego życia przy akompaniamencie The Who. Od uroczego berbecia, przez nieco nadpobudliwego młodzieńca, aż do człowieka targającego się na swoje życie. Czy kogoś jeszcze trzeba było przekonywać, że to nie będzie zwykła historia?

"She's a Rainbow" – The Rolling Stones ("Chapter 1")

"Legion" potrafił z niezwykłą łatwością przechodzić z jednej stylistyki w drugą, a pierwszy wyraźny tego przykład mieliśmy przy okazji spotkania Davida z Syd w szpitalu Clockworks. Dosłownie chwili potrzeba było, by dwójka prawie nam nieznanych bohaterów zamieniła się w jedną z najbardziej uroczych ekranowych par, a olbrzymią rolę odegrał w tym utwór "She's a Rainbow". Właściwie sam tytuł mówi wszystko – niepozorna dziewczyna wniosła w życie Davida mnóstwo kolorów i nawet przeszkoda w postaci braku dotyku nie stanowiła tu problemu. Można się przecież trzymać za ręce na inne sposoby i wciąż wyglądać przy tym przesłodko.

"Pauvre Lola" – Serge Gainsbourg ("Chapter 1")

To nie Bollywood, to "Legion"! Łatwo było jednak o pomyłkę, gdy ni stąd, ni zowąd David, Syd i inni pacjenci Clockworks zamienili się w tancerzy, a szpitalne korytarze stały się salą dla synchronicznych ruchów w rytmie Serge'a Gainsbourga. Tylko Noah Hawley mógł wpaść na taki pomysł i tylko jego serialowi mogło się to upiec. I to w jakim stylu – przecież tam nawet dziewczęcy śmiech pasował wprost idealnie!

"Hyperactive!" – Thomas Dolby ("Chapter 2")

Drugi odcinek serialu nieco się uspokoił pod względem muzycznym, ale zrekompensował to z dostatkiem na samym końcu, gdy równo z napisami końcowymi uderzyły nas pierwsze, agresywne dźwięki "Hyperactive!". Utwór (i teledysk do niego) to niemal tak pokręcony jak "Legion", więc nic dziwnego, że dobrały się wzorowo. A jeszcze pomogła im synchronizacja z ostatnią sceną, w której The Eye rozpoczyna przesłuchanie Amy słowami: "Shall we begin?", podczas gdy zbliżająca się do kulminacji ścieżka dźwiękowa eksploduje nam w uszach. Czysta perfekcja.

"Undiscovered First" – Feist ("Chapter 4")

Czwarta godzina "Legionu" to przede wszystkim spotkanie z pewnym uwięzionym w gigantycznej bryle lodu na platformie astralnej bitnikiem, obdarzonym wybornym gustem muzycznym. Zgodnie z nim mógłbym Was poczęstować solidną porcją wyjątkowo głośnego jazzu, ale wybieram jednak coś innego. Mianowicie utwór towarzyszący sekwencji będącej przejawem realizacyjnego geniuszu, jakim "Legion" raczył nas kilka razy w ciągu sezonu. Oto otrzymaliśmy fenomenalny montaż walczącej z żołnierzami Division 3 Kerry, jej brata imitującego te same ruchy z miotłą w ręce, Syd i Ptonomy'ego mierzących się z The Eye i na dokładkę jeszcze pogrążonego w szalonym tańcu Olivera. Jak to wszystko zagrało, nie mam bladego pojęcia. Jak Noah Hawley wpadł na to, że to może zagrać, tym bardziej.

"The Daily Mail" – Radiohead ("Chapter 5")

W "Chapter 5" pierwszy raz zobaczyliśmy tak wyraźnie mroczną stronę Davida, a nie wiedząc wcześniej, do czego tak naprawdę jest ten bohater zdolny, mogliśmy przeżyć przy tym sporych rozmiarów szok. Zmasakrowane, nienaturalnie ułożone i zespolone z podłożem ciała żołnierzy Division 3 były wprawdzie dopiero początkiem, ale w połączeniu ze stopniowo się rozkręcającym Radiohead w tle, widok wywierał niesamowite wrażenie.

"Rainbow Connection" – Jim Henson (wykonanie Dana Stevensa; "Chapter 5")

Nie był to jednak ostatni muzyczny akcent odcinka, bo oto znaleźliśmy się wraz z Syd w umyśle Davida. Ten natomiast, cały w bieli i z banjo w ręce, siedząc po turecku na łóżku, wyśpiewywał nam utwór autorstwa… Kermita (piosenka pochodzi z filmu "Wielka wyprawa Muppetów" z 1979 roku – swoją drogą, wybór to na pewno nieprzypadkowy, odsyłam do innego utworu z tęczą w tytule z tego zestawienia). Totalny odlot, a jednak jest w tej scenie coś wyjątkowo niepokojącego i czujemy to nie tylko my. Wystarczy spojrzeć na Syd – dziewczyna wyraźnie wyczuwa zbliżające się zagrożenie, nawet jeśli jeszcze nie potrafi go zidentyfikować.

"Feeling Good" (Bassnectar Remix) – Nina Simone ("Chapter 6")

Bywał "Legion" horrorem i romansem, a w 6. odcinku zamienił się w "The Aubrey Plaza Show". Aktorka wcielająca się w Lenny pokazała się już do tej pory z bardzo dobrej strony, ale tak złowroga i seksowna jednocześnie jeszcze nie była. Pewność siebie, jaką emanuje w swoim zarówno przerażającym, jak i fascynującym tańcu sprawia, że nie można oderwać od niej wzroku. I szczerze mówiąc, nie chce się tego robić choćby na sekundę, bo teledysk do "Feeling Good", w którym rozbija się po umyśle Davida, robi oszałamiające wrażenie. Poniżej właśnie ta wersja, zremiksowana całość tutaj.

"Oh! You Pretty Things" – Lisa Hannigan ("Chapter 6")

A to utwór, który łatwo przeoczyć w natłoku innych, bardziej agresywnych dźwięków. Ale od czego macie nas? Informujemy więc, że ten cudowny cover Davida Bowie pojawił się na końcu 6. odcinka, a słowa "Wake up you sleepy head" idealnie zgrały się z obrazem "przebudzonej" spod wpływu Shadow Kinga Syd.

"Bolero" – Maurice Ravel ("Chapter 7")

O ile do tej pory "Legion" o doskonałość się w różnym stopniu ocierał, tym razem trafił w sam środek tarczy. Sekwencja ze zremiksowanym, klasycznym "Bolero" w tle, dyrygowanym w magiczny sposób przez Olivera Birda to najprawdziwsza audiowizualna poezja. Płynnie zmieniająca tempo, rytm i nastrój z jednej strony oraz kolorystykę i stylizację z drugiej. Raz przerażający horror połączony z akcją, to znów czysta fantazja wymieszana z kinem niemym. Wizja dopełniona uwalniającym się spod wpływu Lenny Davidem wprost roznosiła ekran i wprawiała w osłupienie. Po prostu geniusz.

"Speak to Me", "Breathe", "On the Run" – Pink Floyd ("Chapter 8")

O tym, że Pink Floyd w "Legionie" pojawić się musi, wiedzieliśmy od momentu, gdy poznaliśmy Syd Barrett (bohaterka została nazwana po jednym z założycieli grupy). I choć czekać musieliśmy aż do finału, to twórcy wynagrodzili naszą cierpliwość aż trzema utworami ("Speak to Me" przechodzi w "Breathe", a to w "On the Run"). W gruncie rzeczy legendarni Brytyjczycy mogliby stanowić podkład całego serialu i pewnie pasowaliby idealnie, ale mimo że ograniczono ich tylko do sekwencji, w której David zmierzył się ze swoim największym wrogiem we własnym umyśle, możemy być usatysfakcjonowani. Wyszło przepięknie.

"Children of the Revolution" – T. Rex ("Chapter 8")

Definicja satysfakcjonującego zakończenia. Oliver w niemile widzianym towarzystwie Lenny zmierzają na południe, a my szykujemy się do rewolucji, której nadejścia nikt nie zaznacza lepiej niż T. Rex. Dokąd ona dokładnie zaprowadzi, nie mamy pojęcia, ale jej dzieci są tym razem wyjątkowo potężne i zdolne dosłownie do wszystkiego. Oj, będzie się działo…

REKLAMA