Nasz top 10: Najlepsze seriale listopada 2017

"Alias Grace" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

8. "Godless" (nowość na liście)


"Godless" (Fot. Netflix)

"Godless" (Fot. Netflix)


Westerny to rzecz piekielnie droga i trudna w produkcji, ale od czego są miniseriale? W przypadku "Godless" ta forma okazała się wręcz idealna - dostaliśmy w praktyce 8-godzinny film, w którym znalazło się miejsce zarówno na rozwój psychologiczny bohaterów, jak i na kinowe sekwencje z kowbojami na koniach i cudną przyrodą w tle. Są dłużyzny, są słabsze momenty, ale wszystko z nawiązką wynagradza dynamiczny finał z przepięknie sfilmowaną orgią przemocy, jaka rozegrała się w malutkim miasteczku w Nowym Meksyku.

Miniserial stworzony przez Scotta Franka znakomicie połączył schematy znane z klasyki westernu z wymogami współczesnej telewizji. Łatwo rozpoznacie pewne kinowe archetypy, a już po kolorze kapelusza domyślicie się, kto jest dobry, a kto zły. Bardzo długie ujęcia z plenerami i kowbojami na koniach też zapewne Wam się skojarzą z czymś, co już widzieliście.

To, co jest nowe i świeże, to pełne kobiet miasteczko La Belle, które staje się miejscem konfrontacji przesiąkniętego złem rewolwerowca Franka Griffina (Jeff Daniels) z jego zbuntowanym wychowankiem Royem Goode'em (Jack O'Connell). Społeczność mieściny w Nowym Meksyku, w której z jakiegoś powodu nie mieszka prawie żaden facet (jeśli pominąć zmęczonego życiem szeryfa, granego przez Scoota McNairy'ego), skrywa w sobie wiele tajemnic, jest charakterna jak diabli i zaskoczy Was nie raz, nie dwa.

Warto zobaczyć ten serial dla wyrazistych, walecznych bohaterek, dla fantastycznych ról Merritt Wever i Michelle Dockery, a także dla klimatu, przepięknych ujęć i samej historii, która od początku dokładnie wie, dokąd zmierza. "Godless" to serialowy western na miarę naszych czasów - aż trochę szkoda, że nie będzie kontynuacji. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10