Nasze największe serialowe rozczarowania 2017 roku

"Sherlock" (Fot. BBC)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

"Gypsy", czyli jak zrobić serial, któremu nawet Naomi Watts nie pomoże

"Gypsy" (Fot. Netflix)

"Gypsy" (Fot. Netflix)


Miał być jeden z największych hitów tego roku, skończyło się na jednym z najszybciej skasowanych seriali w historii Netfliksa. I do dziś zagadką pozostaje, kto dał temu projektowi zielone światło i jakim cudem Naomi Watts nie uciekła po zapoznaniu się ze scenariuszem. Bo "Gypsy" to niemal modelowy przykład potworka, który nieudolnie udaje telewizję jakościową.

Serial z Naomi Watts w roli głównej i reżyserką "50 twarzy Greya" za kamerą promowano jako seksowny thriller o nowojorskiej terapeutce, która przekracza granice, wdając się w niedopuszczalne relacje z bliskimi swoich pacjentów. W rzeczywistości to okropnie nudny dramat obyczajowy, odhaczający wszystkie największe banały jeden po drugim i zawierający nutkę psychologii na poziomie podstawowym.

Gdyby twórcy nie wstydzili się swoich związków z "Greyem" i potraktowali temat z odrobiną dystansu, "Gypsy" mogłoby uratować się jako tandetna, ale w sumie przyjemna rozrywka na lato. Niestety, postawiono na śmiertelnie poważne podejście i wmawianie nam, że mają coś do powiedzenia. Otóż nie mają. Scenariusz został sklecony ze schematów, które widzieliśmy setki razy. Dialogi to absolutny koszmar. Konstrukcja głównej bohaterki jest jak budowa cepa. Chemia w obsadzie nie istnieje, a w przypadku "seksownego thrillera" to akurat kluczowa rzecz. Trudno powiedzieć, czemu ktoś w Netflikse pomyślał, że będziemy chcieli to oglądać. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
REKLAMA