10 najlepszych seriali 2017 roku wg Marty Wawrzyn

"Pozostawieni" (Fot. HBO)

0

Kończy nam się rok i znów wypada powtórzyć: wybranie 10 najlepszych seriali spośród setek tytułów jest praktycznie niemożliwe. Ale podobnie jak przed rokiem numer 1 był dla mnie więcej niż oczywisty.

Tworzenie nowej dziesiątki jak zwykle zaczęło się od przypomnienia, co było w zeszłorocznej. I spotkało mnie zaskoczenie: ani jeden z tamtych tytułów nie był w stanie zmieścić się w top 10 tego roku. Większości zabrakło, ponieważ albo już ich z nami nie ma ("Rectify", "Artyści"), albo mają dłuższą przerwę ("American Crime Story", "Fleabag", "Młody papież", "Westworld"). Inne z kolei zaliczyły słabszy sezon ("The Americans", "Transparent") bądź zostały wyparte przez coś jeszcze lepszego ("Black Mirror", "Stranger Things").

Szkoda mi zwłaszcza serialu Charliego Brookera, bo nowy sezon zasługuje na pochwały choćby za "USS Callister". Ale choć niektóre odcinki zdążyłam już obejrzeć z przyjemnością po dwa razy, to żadnym cudem nie udało mi się uratować serialu przed spadkiem poza top 10. Poza tym zabrakło miejsca w dziesiątce dla cudownego "I Love Dick", kilku netfliksowych produkcji ("GLOW" i "Mindhunter" uparcie lądowały razem na 11. miejscu), "Crazy Ex-Girlfriend", "Feud: Bette and Joan", "Insecure", "Top of the Lake: China Girl" czy też "American Gods". Był również taki moment, kiedy do top 10 pukał "Star Trek: Discovery", który tej jesieni z odcinka na odcinek podobał mi się coraz bardziej.

Ostatecznie wyszła dziesiątka tytułów, które nie dały się z tego zestawienia wyrzucić, co w czasach serialowego przesytu jest największym możliwym komplementem. W końcu mówimy o sytuacji, w której wszyscy musimy wybierać najlepszych z najlepszych spośród 500 tytułów.

10. "The Marvelous Mrs. Maisel". W najbliższych latach Amazon stanie się serwisem, który przepisze "Władcę Pierścieni" i nic już nie będzie takie samo. A na razie dostarczył nam kolejnego serialu świeżego, wdzięcznego i innego od tych, które oglądamy na Netfliksie czy w HBO. Historia fenomenalnej pani Maisel, kobiety, która pod koniec lat 50., na przekór wszystkim i wszystkiemu, rozpoczyna karierę komiczki stand-upowej, ujęła mnie, zaskoczyła swoją głębią i zadziwiła pomysłowością. Amy Sherman-Palladino, twórczyni "Gilmore Girls", raz jeszcze udowodniła, że nikt nie pisze lepiej niż ona bohaterek, które nie wstydzą się swojej kobiecości i idą przez świat jak burza, wyrzucając z siebie tysiąc słów na minutę. Zaś Rachel Brosnahan kapitalnie zagrała tytułową postać, z całym jej skomplikowaniem. A do tego ten klimat, muzyka, kostiumy - "The Marvelous Mrs. Maisel" to cudeńko pod każdym względem.

9. "The Good Place". Skoro o cudeńkach mowa, nadrobiliście już "The Good Place"? Niesamowita jest droga, jaką przebył w ciągu roku skromny sitcom Mike'a Schura - od kolorowej ciekawostki do najbardziej pomysłowej, najinteligentniejszej i po prostu najlepszej komedii, jaką ma do zaoferowania amerykańska telewizja ogólnodostępna. "The Good Place" to nowoczesny moralitet, w którym starcie dobra ze złem przybiera formę nieskrępowanej zabawy, co jakiś czas zaskakującej nas szalonym twistem (albo i setką takowych na odcinek). A my dajemy się w to wciągnąć, kibicujemy grupce oryginałów i dziwimy się, jacy ludzcy potrafią być nie tylko ludzie, ale i diabły. Więcej takich seriali!

8. "Wielkie kłamstewka". Miniserial HBO w iście oscarowej obsadzie, który tak bardzo spodobał się publice, że aż będzie ciąg dalszy. Czy jest on potrzebny, czy nie, to już temat na inną dyskusję. Na razie wypada docenić 1. sezon, który był całością zamkniętą i bez mała doskonałą. Wspaniale napisaną, doskonale zagraną i od początku do końca utrzymaną w charakterystycznym stylu, który nie przypominał niczego innego, co ostatnio oglądaliśmy na małym ekranie. Ale przede wszystkim "Wielkie kłamstewka" to opowieść, która nie jest pusta w środku - jak przekonujemy się w finale, wszystkie narracyjne sztuczki, na czele z nieujawnianiem nie tylko osoby mordercy, ale i ofiary, czemuś służyły. To historia, która ma moc, bo skupiając się na cichym koszmarze, dziejącym się w społeczności, gdzie wszystko wygląda na idealne, zwraca uwagę na przemoc za zamkniętymi drzwiami, także wokół nas.

7. "Kroniki Times Square". David Simon i George Pelecanos, czyli duet, któremu zawdzięczamy dwie znakomite produkcje HBO - "The Wire" i "Treme" - powrócił, by zabrać nas w pozbawioną sentymentów podróż do Nowego Jorku z lat 70., gdzie zaczął kiełkować biznes porno, jaki dziś znamy. Myli się jednak ten, kto myśli, że "Kroniki Times Square" to serial o seksie. To dużo bardziej skomplikowana rzecz - opowieść o społeczeństwie czy też pewnym ekosystemie funkcjonującym w jego ramach. Opowieść żywa, barwna i często gorzka w swojej wymowie, a przy tym wystrzegająca się jak ognia schematów. Prostytutki, alfonsi, gangsterzy, policjanci, właściciele okolicznych barów, pierwsi reżyserzy porno i ludzie, których z różnych powodów ten świat przyciągnął do siebie - wszyscy oni tworzą społeczną mozaikę, jaką ogarnąć i ożywić na ekranie potrafią tylko twórcy "The Wire". I to jeszcze w klimacie retro!

6. "Opowieść podręcznej". Najważniejszy serial, jaki powstał w tym roku. Tytuł, który przyniósł zasłużone nagrody Emmy serwisowi Hulu, Elisabeth Moss, Alexis Bledel, reżyserce Reed Morano i reszcie znakomitej ekipy. Przerażająco aktualne ostrzeżenie przed politykami, którzy nie szanują praw kobiet, i zarazem osadzona w fikcyjnej dystopii historia, która mocno stoi na własnych nogach, nie tylko dlatego, że jest ekranizacją głośnej książki Margaret Atwood. Serial, który wyniósł na nowy poziom pojęcie nieopisanego koszmaru, dbając przy tym o swój wygląd, oprawę muzyczną i wszystko to, czego oczekujemy w 2017 roku od telewizji najwyższej jakości. I wreszcie, jeszcze jeden dowód na to, że w czasach, kiedy wszystko już było, da się powiedzieć coś nowego i zrobić to od początku do końca po swojemu.

5. "Master of None". Mały festiwal filmowy Aziza Ansariego, w którym znalazło się miejsce na nową wersję czarno-białego włoskiego obrazu sprzed lat, różnorodne opowieści o poszukiwaniu miłości we współczesnym świecie, niezwykłe historie zwykłych nowojorczyków, parodię absurdalnych programów kulinarnych czy też rewelacyjny odcinek o coming oucie, który może pomóc niejednemu przestraszonemu dzieciakowi. A wszystko to spajał charakterystyczny styl komika, który miesza słodycz z goryczą w sobie tylko znanych proporcjach, do wszystkiego i wszystkich podchodząc z taką samą otwartością i uśmiechem. "Master of None" to serial, który mówi więcej o moim życiu więcej, niż ja sama jestem w stanie powiedzieć. Oby zawsze taki pozostał i najlepiej jeszcze szybko do nas wrócił z kolejnym sezonem.

4. "Better Things". Rok temu komediodramat z potencjałem, teraz prawdziwa perełka. Perełka, której w tym momencie muszę już wybaczyć związki z jednym z największych seksskandali tej jesieni, bo gdybym ją z tego zestawu wycięła, byłoby to krzywdzące wobec nie tyle nawet samej Pameli Adlon, ile całej ekipy tworzącej "Better Things". Serial doskonały, niezwykły i tak bliski prawdziwego życia, jak to tylko możliwe. Taki, w którym najprostsze rzeczy, przytrafiające się codziennie zwyczajnym ludziom, urastają do rangi sztuki i okazują się zaskakujące pod każdym względem. W domu, w którym wszystkie kobiety noszą męskie imiona, nie ma miejsca na banał ani nudę, jest za to tona emocji będących następstwem codziennych zmagań, ubranych od początku do końca w nietypową formę.

3. "Legion". Skoro przy rzeczach nietypowych jesteśmy, nie było w tym roku drugiego serialu, który by mnie zaskoczył tak jak "Legion". Ze zwykłego komiksu o X-Menach powstało małe dzieło sztuki, łączące kompletnie odjechaną formę z zaskakująco ambitną treścią. Psychodeliczne szaleństwo audiowizualne, jakiego jeszcze nie było w telewizji, to tutaj tylko pretekst służący do opowiedzenia historii, w której centrum znajduje się pewien pogubiony młody człowiek. Człowiek, który dostaje nowe życie, znajduje miłość i walczy z demonami z pomocą grupy przyjaciół. Skomplikowana psychoterapia mutanta, miłość w najsłodszym możliwym wydaniu, mordowanie wrogów w rytmie flamenco i wycieczki po światach, które niekoniecznie muszą istnieć naprawdę - "Legion" to wszystkie te rzeczy i dużo, dużo więcej. Noah Hawley, wcześniej twórca znakomitego "Fargo", raz jeszcze pokazał, co to znaczy oryginalne podejście do tematu.

2. "Halt and Catch Fire". Serial, który jest mi najbliższy z całej dziesiątki i który by to zestawienie wygrał, gdyby numer 1 nie był czymś absolutnie wyjątkowym. Zaczęło się od zaprezentowania początków rewolucji komputerowej w latach 80., skończyło się na uniwersalnej historii o tym, jak technologie zbliżają ludzi i oddalają ich od siebie. Historii o poszukiwaniu więzi międzyludzkich w świecie, w którym wszyscy jesteśmy zagubionymi atomami. Finałowy sezon udowodnił, jak świetnie została napisana ta opowieść, jak bardzo dbano po drodze o jej spójność i jak wiele uwagi poświęcono jej bohaterom. Bohaterom, z którymi związek poczuje każdy, kto kiedykolwiek próbował zbudować coś własnego w nie zawsze sprzyjających okolicznościach. I każdy, kto jest człowiekiem.

1. "Pozostawieni". W tym roku były seriale i byli "Pozostawieni". Produkcja HBO, którą bez wahania nazywam wybitną - a bardzo możliwe, że nie użyłam tego słowa na Serialowej nigdy wcześniej. Prosta, ludzka historia, rozgrywająca się w świecie, w którym każdy przeżywa swoją małą apokalipsę, dokładnie tak jak my wszyscy, kiedy kogoś stracimy. Opowieść o bólu, żałobie, miłości, nieustannej walce, upadkach i próbach podniesienia się; o tym, jak wiara ściera się w nas ze sceptycyzmem w obliczu czegoś, co pozostaje bez odpowiedzi.

Serial doskonały, bo działający zarówno na poziomie czysto emocjonalnym, jak i postmodernistycznego dzieła, którego twórcy poruszają się ze swobodą po popkulturze, cytując i przedefiniowując wszystko, co się tylko da, począwszy od klasyki australijskiego kina, a skończywszy na historii pewnego niewyżytego lwa. Serial, który wyprzedził swoją epokę pod każdym względem i do którego będę wracać jeszcze nieraz.

  • ja.n.

    Juz nie pierwszy raz trafiam na komentarz że "The Good Place" jest dobry - trudno mi w to uwierzyć więc trzeba będzie w końcu samemu sie przekonać :-)
    Cieszę sie że na liście znalazły się "Master of None" i "Legion". Tak - "Pozostawieni" i ich 3 sezon to faktycznie ogromne pozytywne zaskoczenie.
    Inne zaskoczenia na plus dla mnie to "Mindhunter", "Dark", "Godless" i może też "Ozark".
    Oczywiście wielu serialu nie widziałem choć słyszałem że sa bardzo dobre więc zapewne ta lista wyglądała by inaczej gdybym miał czas aby je zobaczyć :-)

  • Adam

    Dark nie zasłużył nawet na to, aby wspomnieć o nim w tekście?

    • LuKe

      Dziś skończyłem oglądać i serial posiada jakieś walory. Głównie realizacyjne. Jeśli chodzi zaś o fabułę, to dla mnie jest to spore rozczarowanie (w sotsunku do hype'u). Mam wrażenie, że po tym sezonie nie dowiedziałem się niczego. Jedyne rzeczy, na których się skupili twórcy to kto jest kim w tej historii... i to też nie do końca. Na pytania dlaczego? jak? kto? nie starczyło czasu w tych mozlolnych 10 godzinach, które moim zdaniem nie zostały wypełnione treścią w sposób zadowalający. Jest to trochę taka telenowelowa saga rodzina z elementami sci-fi. Najbardziej podobały mi się końcowe odcinki ale nie finał. Ostatnia scena - okropna. Razi mnie to, że nie wyjasniono tak wielu spraw i zostawili je "na potem". Jestem ostatnio wielkim wrogiem takich rozwiązań.

      • Majkel

        Wiadomo, ile ludzi, tyle zdań. W moim rankingu najlepszych seriali 2017, którego nie robiłem, taki "The Duce" nie znalazłby się nawet w pierwszej pięćdziesiątce, bo czas poświęcony na trzy odcinki tego serialu uważam za zmarnowany.
        Na pewno "Loftovers" i "Stranger Things" byłyby w czołówce gdybym takowy próbował spisać.

        @Luke Nie starczyło, bo nie takie było założenie autorów, pierwszy sezon miał być fundamentem pod kolejny(kolejne) sezon. Spodziewałeś się czegoś innego, ok, ale doklejanie do niego haseł typu "telenowela", zupełnie chybione i na dodatek leniwe.

        Świetny serial, który nie nudził mnie nawet przez chwilę.

        • LuKe

          Ta ich "podwalina" była iście telenowelowa. Czyż nie chodziło w całym sezonie o to kto i z kim? Romanse, zdrady, dzieci (nieślubne, adoptowane), nowotwory, trójkąty miłosne, zranieni kochankowie żądni zemsty. Dodanym elementem jest tu szeroko rozumiana "niezwykłość", ale skoro nie na niej ostatecznie się skupiono, to właśnie została telenowela w ozdobie niezwykłości. Nie twierdzę, że to zły serial. Ale zabrakło mi w nim trochę aby stwierdzić, że jest to dobry serial. Jest przyzwoity. Ale brawa dla twórców za realizację techniczną. Mi się jednak dłużył. Głównie za sprawą wielu niezrealizowanych postaci i wątków. Córki Dopplerów, Nielsonowie seniorzy, Tiedemannowie (wszyscy bez wyjątku), starsze rodzeństwo Mikkela, nawet Noah czy Jonas to dla mnie postacie zaledwie nagryzione. I wszystko byłoby OK gdyby nie te 10 godzin, które ani nie ugryzły postaci, ani nie ugryzły fabuły i dały zakończenie, które marnie mnie nastraja na przyszłość. Już ta ostatnia scena wyglądała jak najuboższa siostra młodzieżowych dystopii.

          Co do "The duce" pełna zgoda. Ja po pilocie stwierdziłem, że to zupełnie nie dla mnie. Nie jara mnie takie retro i taplanie się w zapyziałych norach z obleśnymi postaciami. Konkulzję na serialowej też czytałem. Świetnie ukazany kilmat i tło tamtego okresu, no i podsumowanie, że dziwkom w życiu jest jednak ciężko. Uwielbiam Jamesa Franco ale nawet dla niego nie chciało mi się zagłębiać w owo bujne tło.

    • "Dark" to bardzo dobry serial, który zasłużył na naszą atencję w rozsądnych granicach. Na liście najlepszych seriali roku byłby u mnie może w okolicach 30., 40. miejsca.

  • LuKe

    Choć bardzo rożnię się z Martą w ocenie "Legionu" czy "Wielkich kłamstewek" (większości innych seriali nie widziałem), to przynajmniej zgadzamy się w ocenie "Pozostawionych". Przy czym sezon 3 "Leftoversów" oceniam najniżej ze wszystkich. Mimo wszystko końcówka historii sprawiła, że serial pozostawił nas z rozkminką na tematy ostateczne. Z pytaniami, które każdy z nas na jakimś etapie życia sobie zadaje. A zatem jest emocjonalnie i uniwersalnie. Dodając walory realizacyjne i aktorstwo i mamy serial niemal idealny.
    Mam ochotę na "Halt and catch fire". Powodem dla którego cieżko mi się za to zabrać to teamtyka. Nic co związanego z komputerami mnie nie interesuje. W wolnej chwili zamierzam jednak dać mu szansę,
    Cieszy fakt, że nie ma na liście "Twin Peaks", bo choć rozumiem hardcorowych fanów serialu bądź mistrza ceremonii, to w moim odczuciu nic nie usprawiedliwia tak rozlazłej i beznamiętnej "rozrywki".

    • "Halt and Catch Fire" jest mniej więcej na tej zasadzie związane z komputerami, co "Mad Men" z reklamą. Nie ma tam za wiele technikaliów, jest grupa ludzi w pracy, która stanowi dla nich ważną część życia. Problem tego serialu nazywa się 1. sezon - widać, że chłopaki sklejali z tego, co sami obejrzeli, sztucznie podkręcali emocje i małpowali produkcje, które lubili. Ale oglądanie tych niełatwych początków po paru latach ma swój urok, bo "Halt" to też historia dwóch początkujących scenarzystów, którzy dostali szansę i pokazali, że nie tylko mają coś do powiedzenia, ale i potrafią się uczyć. To mnie w tym zachwyca. A poza tym "Halt" to też kawał historii Serialowej :) I pewnie nie ja jedna widzę w tym siebie, założyciele innych małych startupów, w Polscy czy gdziekolwiek indziej, prwdp mogą powiedzieć to samo.

  • Iwona

    Pewnie moje top 10 składałoby się z tych samych tytułów (duża szansa, że w tej samej kolejności), a top 3 na pewno byłoby takie samo.
    Legion to jest najlepsze cyzelowanie formy filmowej w telewizji w 2017 roku. Ten serial to dowód na to, że chaos może być kontrolowany, szaleństwo przemyślane, a zabawa
    formą nie musi oznaczać bełkotu i grafomani (pozdrowienia dla Lyncha).
    Halt and Catch Fire to jest serial, którego bohaterowie zostaną już pewnie ze mną na zawsze, a gasnący neon Phoenix to były chyba najbardziej emocjonujące dla mnie serialowe sekundy roku.

    No i „Pozostawieni”. Serial, który niepokoił, zachwycał, zadziwiał, skłaniał do myślenia, idealnie żaglował emocjami. Dowód na to, że jednak warto świat ciągle opisywać na nowo, bo nie jest on stale taki sam, choćby dlatego, że nas na nim kiedyś nie było;-)

    • LuKe

      Dla mnie "Legion" z "Twin Peaks" ma wiele wspólnego. Tylko, że pierwszy męczył swoją intensywnością, drugi męczył swoją apatią i dłużyzną. Oba ciężkie w odbiorze i jak dla mnie nie sprawiające żadnej frajdy. Męczące i nużące.

      • Iwona

        Zostaniemy przy swoich zdaniach ;-) I "Legion" i "Twin Peaks" to są produkcje podobne pod tym względem, że są bardzo autorskie i tym samym ryzykowne, bo łatwo stracić kontrolę nad strukturą, dramaturgią, bohaterami ect. i pogrążyć się w swoim szaleństwie, swoich wizjach i jazdach. Uważam, że Noah Hawley jakimś cudem się w tych swoich asocjacjach broni, dla mnie "Legion" to była świetna serialowa przygoda. Odpowiadało mi w tym tempo, cieszyły zabawy z formą i zaskakiwała oryginalność.
        Co do "Twin Peaks" to się raczej zgadzam, oprócz odcinka 8 i kilku scen, to całość była trochę historią o tym, że Lynch lubi dobrą muzykę (chwała mu za to), ale na ogół obcowaliśmy z artystą, który stracił kontakt z rzeczywistością i niewiele go już obchodzi, a na pewno nie widz (jakby Lynch chciał został typowym bohaterem-artystą z dramatów Bernharda, pomysł na życie może i ciekawy, ale po co włączać kamerę?).

        • LuKe

          Nikogo nie namawiam na zmianę zdania :) Akcentuję tylko, że można mieć odrębny pogląd. Zawsze jestem szczery. Nie piszę, że coś mi się nie podoba żeby koniecznie być w kontrze lub odróżnić się od innych opinii.
          Dowodem na to niech będą chociażby "Pozostawieni". Skoro zgadzamy się co do tego serialu, to chyba znaczy, że mamy punkty styczne i widocznie istnieje jakieś uniwersum, w którym podobają nam się te same rzeczy. Z tego, co pamiętam to serialowa dość oszczędnie z komplementami potraktowała sezon pierwszy. Ja też w pilocie wyliczałem liczne wady. Serialowa do końca sezonu 1 kręciła nosem. Dla mnie sezon pierwszy jest lepszy od sezonu trzeciego. A więc znów te różnice :)
          Może mój osobisty gust rzeczywiście gorzej przyswaja tzw. "mindfuck", którego w "Legionie" było pełno. Takiego "Westworld" też szczerze nie znoszę. Nie dlatego, że jestem za głupi żeby go zrozumieć, tylko dlatego, że dla mnie ta gimnastyka jest nie warta świeczki. Staje się wartością samą w sobie, a tego szczerze nie cierpię.
          To, że nie lubię skrajnie zagmatwanych seriali nie znaczy, że celuję w pusta rozrywkę. Ważne jest dla mnie wszystko. Aktorzy (również wygląd fizyczny - to czy to są moje twarze), liczy się da mnie realizacja, historia, emocje, to czy się męczę, czy nudzę... Nawet jeśli serial prezentuje sobą jakąś wartość artystyczną, a męczy mnie jego odbiór to automatycznie, jest to już dla mnie olbrzymia, wręcz gigantyczna wada. Nie cierpię sztuki dla sztuki. "Legion" wymęczył mnie tak, że podziękowałem mu po 4 odcinkach i nie ma takiej opcji abym wrócił po więcej. Nawet gdyby w finale obiecywano mi serialowy raj. Nie wierzę w aż takie przemiany. Coś w nim po prostu zupełnie dla mnie nie zadziałało. I z tego co czytałem, to serial wywołuje właśnie takie skrajne emocje. Od 10 po 0 gwiazdek. Od arcydzieła, po totalny pretensjnalny rzyg.

          • Iwona

            Chyba każde dzieło, którego koncept oparty jest na zabawie z formą, ma tak, że jego największe zalety można równie dobrze uznać za największe wady (i odwrotnie) i to jest oczywiście przypadek "Legionu". Dla mnie szlifowanie formy na wysoki połysk w "Legionie" ma sens, bo jest idealnym środkiem do pokazania rozbitego, pełnego wewnętrznego niepokoju świata Davida i koniec końców tworzy ten serial czymś świeżym i oryginalny, ale rozumiem, że to może męczyć, nie absorbować ect.
            Oczywiście daleka jestem od tego by nazwać "Legion" arcydziełem. Jeśli coś na tej liście się o to słowo w jakiś sposób ociera to na pewno "Pozostawieni" (z wiadomych ostatecznych i uniwersalnych powodów ;-)), i "Halt and Catch Fire" jeśli chodzi o konstrukcję postaci, ich rozwój, konsekwentne i uważne ich prowadzenie, budowanie między nimi relacji (dzięki czemu np. dostajemy najlepszą w 2017 roku historię o kobiecej przyjaźni ;-)). Serial o milionie ważnych rzeczy, np. bardzo silnie o tym, jak niezwykle ważne w życiu jest poznanie kim jesteśmy, czyli znalezienie drogi do siebie, którą nieustannie zacierają nasze wyobrażenia i nadzieje na temat nas samych. Pewnie bardziej uniwersalnie o człowieku się nie da ;-)

          • LuKe

            No to nie pozostaje mi nic jak zabrać się za nadrabianie "Halt and catch fire". Choć branża informatyczna to dla mnie kula w płot, to serial ma na starcie już coś, co mnie przyciąga. Lee Pace'a - całkowicie moja twarz :D

  • ROB-i

    Marta szacun za to ze mimo ze sie nie udalo "wcisnac" ich do pierwszej 10-siatki to jednak je wymienilas,a chodzi mi o "I Love Dick" i "Feud".U mnie sie udalo je "wcisnac" i to dos wysoko a nawet bardzo ale...
    Nie o tym tutaj widzac co jest u Ciebie numerem jeden (chociaz wcale sie nie dziwie) i za to masz u mnie cos wiecej (niz obiad w Chinatown,sorry za odrobine prywaty).
    Dziekuje za to ze tak jak ja dostrzeglas cos w tej produkcji wyjatkowego,ponadczasowego,czegos co podobno zrozumie tylko czlowiek ktory kogos stracil.Kochajmy innych bo nigdy nie wiemy kiedy zostaniemy "Pozostawieni...".

    • BMR

      Z klawiatury mi wyjąłeś, co napisałeś o "Pozostawionych", więc dopiszę się do Twojego komentarza; dla mnie "Pozostawieni" są o tym wszystkim, co napisała Marta, ale przede wszystkim są opowieścią o stracie i o bardziej lub mniej udanych próbach radzenia sobie z nią.

  • franiis

    Z racji Twoich podpowiedzi i wysokich ocen zdecydowałem się na obejrzenie The Leftovers, Halt and Catch Fire oraz Better Things (dwa pierwsze bardzo dobre). Następnie będzie trzeba zapoznać się z The Good Place, skoro tak wszyscy go zachwalacie na Serialowej.

    Zastanawia mnie trochę brak wspomnienia Rick and Morty. Nie oglądasz go, czy uważasz, że odstaje od reszty wspomnainych seriali?

    Przypomnę też, że Pamela Adlon nie jest oskarżona o molestowanie seksualne, więc łączenie jej serialu przy każdym wspomnieniu z tą kwestią wydaje się niepotrzebne. Warto zauważyć, że w powyższym tekście nie pojawia się nawet imię winnego komika, a właśnie nazwisko Pameli Adlon w kontekście seksskandalu. Wydaje mi się to niesprawiedliwe (co sam tekst zauważa). Może warto skupić się bardziej na samym serialu?

  • Michał Woźnicki

    Pani Marto świetna lista. To czego nie oglądałem, mam na liście "must see". To co oglądałem, to zdecydowanie się zgadzam z pochlebstwami, ale.... Good Place, to przyjemna, inteligentna i pomysłowa komedia. Każde z tych przymiotników jak najbardziej do niej pasuje, jednak jest dużo więcej solidnych seriali, które ostatecznie przerastają ten jakże przyjemny serial...w tym pare innych komedii. Z pewnością Master of None, czy Better Things, ale chyba dorzuciłbym Crazy Ex Girlfriend i Niepewne. Ale wiadomo...kwestia gustów.

    Nadal cieszy mnie dostrzeżenia Legiona, który gdzieś gubi się w różnych podsumowaniach, które widzę w sieci, a już na pewno gubi się w nagrodach...ale co tu się dziwić jak w sezonie nagród totalnie "olano" wspaniałych Pozostawionych.

  • jimisan

    nie wszystko widziałem, natomiast to widziałem szanuję, a resztę nie omieszkam nadrobić wcześniej czy później, natomiast z tego co dotąd jest już za mną wyglądało to tak:
    1. Pozostawieni
    2. Legion
    3. Rick and Morty
    4. The Good Place
    5. Mindhunter
    6. Mr.Robot
    7.The Expanse
    8. Opowieść podręcznej
    9. Master of None
    Czarne lustro podejrzewam, że wpasuje się co najmniej między pozycje 3-9:)

  • patryks83

    Brakuje:
    13 Powodów
    Samuraj Jack
    Anne
    Riverdale 1
    Seria niefortunnych zdarzeń
    Castlevania
    DuckTales

    A poza tym dobra lista. Cieszę się że nie ośmieszyłaś się i nie dodałaś do niej Twin Peaks, wtedy bym kompletnie zwątpił w Serialową.

    • michax

      Ale dlaczego zaraz zwątpić? Jeśli komuś się TP 3 podoba to wątpisz w gust recenzenta/strony/grupy serialowej? Można zwątpić w gust osoby której podobał się Belfer 2:-D Jeśli jest ktoś komu się Belfer 2 podobał to chyba nie przyznaje się do tego.

      A jeśli trafił jakiś Twój znajomy któremu się podoba nowe TP to zmieniasz zdanie o guście tej osoby tylko dlatego, że nie popiera Twojego zdania negatywnego co do 3 serii TP? Ja lubię sezon nowy TP mimo jego wad, ale mam też znajomych, którym się nie podobał wybitnie i doskonale ich rozumiem dlaczego, tak jak oni moje zdanie rozumieją. Nawet potrafimy wdać się w konstruktywną krytykę i potrafię znajomym przyznać rację co do minusów 3 serii, ewentualnie ich wyprowadzić z błędu, że nie mają racji co do pewnych elementów 3 serii. Działa to też na odwrót - moi znajomi też potrafili mnie przekonać do paru wad, ale w sumie nawet nie musieli bo nie jestem hardcorowym fanem zaślepionym Lyncha twórczością (nie cierpie Inland Empire) i oglądając co tydzień odcinki widziałem wady i zalety TP.

      Ale jak napisałeś że dobrze że nie ma wśród najlepszych seriali to musiałeś (jeśli czytasz/oglądasz inne strony polskie i zagraniczne zajmujące się serialami) zwątpić w prawie każdą stronę, grupę, recenzenta seriali, którzy dali TP na listę najlepszych produkcji roku. Bo jak przeglądałem polskie i zagraniczne listy to na prawie każdej jest TP 3 wśród najlepszych seriali:-) Oczywiście można się zastanawiać na ile to są opinie fanów Lyncha co każde jego dzieło dali by na tą listę, a na ile szczere opinie, ale jakoś wierzę w to (może jestem naiwny), że to są szczere opinie osób którym podobał się 3 sezon, a nie znalazło się TP ze względu na nazwisko.
      Znalazłem jedną stronę zagraniczną gdzie był TP 3 na liście najgorszych roku, ale co ciekawe nawet osoby, którym się TP nie podobał uznały, że to taki serial co zbiera skrajne opinie, ale z pewnością nie powinien być na liście najgorszych wśród takich pozycji jak np. Inhumans, Iron Fist, bo jednak poziomem te seriale deklasuje. Jestem pewien też, że w Polsce znalazł na spidersweb jeśli jest/będzie lista najgorszych seriali. Co prawda przestałem czytać recenzje po chyba 11 odcinku na spidersweb gdyż recenzent wypowiadał sie w takim tonie jakby za cały polski i zagraniczny fandom się, że jego zdanie to jedyne słuszne. A mnie to bardzo w reckach wkurza gdy dziennikarz pisze za wszystkich a nie za siebie i próbuje narzucać wszystkim swoje zdanie, a nawet nie potrafi podać logicznych powodów i nie odpowiada na pytania. Dokładnie to recki na spidersweb podsumować można tak, że jesteśmy zawiedzeni drogą jaką serial poszedł w 3 sezonie czego można było się spodziewać po finale 2 serii i Ogniu krocz ze mną. Normalnie te recki brzmiały tak jakby recenzent POŚWIĘCAŁ SIĘ za cały fandom w Polsce i na świecie, aby reszta nie musiała oglądać:-D

      A z tego co znajomy mi mówił co czytał do końca emisji 3 serii recki to w kolejnych było dokładnie to samo narzekanie , tak jakby miał jedną formułkę co tydzień i co tydzień narzekał co stało się nie do zniesienia. Nawet krytykował odcinki te które fanom się podobały. Więc pewnie na spidersweb pojawi lub pojawiło się TP 3 na liście rozczarowań roku, ale nawet nie będę sprawdzał by nerwów nie tracić.

      Oczywiście nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce ale nie cierpię narzekania dla samego narzekania jak na spidersweb i dlatego podobały mi się recki każdego odcinka nowego TP tutaj, nawet jak nie zawsze z nimi się zgadzałem. Zresztą nie dotyczy to jedynie serialowej, podobała mi się każda recka/podcast/analiza TP jeśli była sensowna krytyka i powody krytyki a nie jak w niektórych miejscach w internecie czyli krytykowanie dla samego krytykowania.

      A jak jesteś czytelnikiem serialowej to pewnie wiesz, że nie ma TP w najgorszych serialach roku i to pokazuje że serial ma tutaj różnorodne opinie, czyli dokładnie takie jakie zbiera wszędzie. Nie jest to serial doskonały, ale też nie beznadziejny żeby zestawiać go z najgorszymi serialami roku, tylko dobra rzecz. Pewnie niektórym się podobał i jak nie mylę się Marcie Wawrzyn, która oprócz skrytykowania 12 odcinka to większość odcinków chwaliła. Ogólnie sezon ją całkowicie kupił w okolicach 8 odcinka i podobał się jej sezon jak mnie pamięć nie myli, ale widocznie nie na tyle się spodobał by dawać go na listę najlepszych seriali. A innym trochę mniej się podobał jak Mateuszowi Piesowiczowi, który co tydzień trochę chwalił, ale też trochę narzekał. TP 3 to taki serial co zbiera przesadny hajp i przesadną nienawiść, a to tylko lub aż bardzo dobra rozrywka. U mnie z pewnością by się znalazł na liście najlepszych seriali roku pomimo paru wad. Inne jakie bym dał na listę najlepszych to Big Little Lies, Legion, Babylon Berlin, Blue Planet 2, Better Call Saul, Master of None, Pozostawieni.

    • pablosss

      Szkoda że ty się ośmieszyłeś

  • Jaerk P

    Tak po kolei z mojej strony:
    10. "The Marvelous Mrs. Maisel" - nie oglądałem
    9. "The Good Place" - porzuciłem w zeszłym roku w połowie sezonu. I co teraz - mam wrócić do oglądania?? (kolega poleca)
    8. "Wielkie kłamstewka" - obejrzany, dobry serial, u mnie gdzieś tak w okolicy trzeciego, czwartego miejsca
    7. "Kroniki Times Square" - to już u mnie podium za klimat, rozmach i różnorodność bohaterów - dla mnie drugie miejsce (decyduje tutaj całokształt)
    6. "Opowieść podręcznej" - obejrzałem 8 odcinków byłem zachwycony (chyba) i nagle mnie zmęczył. I co ja mam teraz napisać??? Dooglądać dwa ostatnie?
    5. "Master of None" - nie oglądałem, nie znam. Warto?
    4. "Better Things" - obejrzałem jeden odcinek, nie wciągnęło mnie.
    3. "Legion" - fajny, tak u mnie w okolicy piątego miejsca
    2. "Halt and Catch Fire" - nie oglądałem. I jak żyć teraz. Czy poświęcić czas na zaległe sezony ale wtedy te co są na tapecie będą zaległymi...
    1. "Pozostawieni" - nie chcę się "podlizywać" autorce ale u mnie to absolutny numer jeden w tym roku.

    Podczas pisania zastanawiałem się jakie kryterium przyjąć. I doszedłem do wniosku, że oglądając sporo seriali to dla mnie tym kryterium wartości serialu jest "wrycie" się w pamięć. Oprócz Leftoversów i Kronik w pamięci został mi też nie wymieniony tutaj Mindhunter. A jak został mi w pamięci to musi być conajmniej dobry:-)

    Pozdrawiam jeszcze raz maniaków dobrych seriali. Obyśmy nie zwariowali w nowym roku od nadmiaru produkcji do obejrzenia!

  • LRN

    Proszę już przestać pisać o tym jak to przerażająco aktualna jest 'Opowieść Podręcznej' i jak to politycy w Polsce nie szanują praw kobiet (bo rozumiem że autorka nawiązuje do czarnych marszy). Przesrane to maja kobiety w Arabii Saudyjskiej gdzie można je np. ukamieniować za zdradę, ale u nas naprawdę nikomu nie dzieje się krzywda...