Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

1 2 3 4 5 6

HIT TYGODNIA: Darren Criss jako chłopak, który miał być wyjątkowy

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)


"Creator/Destroyer" to najdłuższy i obok "House by the Lake" najwyżej oceniany na IMDb odcinek "Zabójstwa Versace" (przynajmniej w tym momencie). Nie dziwi mnie to w ogóle, bo w tym najwcześniejszym chronologicznie rozdziale historii przyszłego mordercy, któremu ojciec od małego powtarzał, że jest wyjątkowy i dlatego sukces sam przyjdzie, fascynujące jest dosłownie wszystko. Począwszy od tego, jaki mętlik w głowie miał mały Andrew, zapatrzony w ojca i karmiony specyficznymi lekcjami życiowymi, a skończywszy na początkach poszukiwania przez nastoletniego Andrew drogi życiowej, która potwierdziłaby przypisywaną mu wyjątkowość.

Przesadzone, teatralne emocje pasowały tutaj jeszcze bardziej niż w poprzednich rozdziałach, bo pod koniec tego odcinka Andrew dowiedział się całej prawdy o ojcu i poznał, co to jest desperacja. Konfrontacja z Modesto (Jon Jon Briones, doskonały w tej roli) została zagrana przez Darrena Crissa jak koniec świata, bo to faktycznie był koniec świata dla Andrew, od małego hołubionego przez tatę. A jednocześnie serial wyraźnie zasugerował, że oprócz hołubienia były też inne elementy, jak potwierdzona skłonność Modesto do przemocy i niepotwierdzone (ale to nie znaczy, że nieprawdziwe) historie o molestowaniu syna.

Skomplikowana, chora relacja Andrew z nie tylko z ojcem, ale i z niepotrafiącą wziąć spraw w swoje ręce matką, to oś "Creator/Destroyer". Historia z tych, które ogląda się z mieszanką fascynacji i konsternacji. A jeszcze dziwniejsze odczucia mogły się pojawić, kiedy zobaczyliśmy Andrew w wersji z liceum, tańczącego w czerwonym kombinezonie, zapoznającego się z Lizzie, robiącego sobie bardzo nietypowe zdjęcie do yearbooka (niesamowite, jak Darren Criss jest tutaj podobny do prawdziwego Cunanana) i w każdej sekundzie swojej obecności na ekranie pracującego na tytuł tego, którego koledzy ze szkoły nigdy nie zapomną.

Trudno oderwać wzrok od Crissa w takiej wersji i trudno nie bić mu brawa za to, jak skomplikowany, pokręcony, zniuansowany i wypełniony emocjami jest portret mordercy, który stworzył. Przed nami już tylko finał. [Marta Wawrzyn]

darren6

1 2 3 4 5 6
REKLAMA