Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Homeland" (Fot. Showtime)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

KIT TYGODNIA: "Krypton" - najnudniejsza planeta we wszechświecie

Krypton recenzja

"Krypton" (Fot. SyFy)


Opresyjne społeczeństwo, zakazana miłość i groźba zagłady całej cywilizacji, a to wszystko w realiach obcej planety i z historią słynnego komiksowego superbohatera w tle. Miał "Krypton" wszystko, by zostać serialem może bez przesadnych ambicji, ale zapewniającym lekką rozrywkę na solidnym poziomie. I oczywiście zgodnie z przewidywaniami nic z tego nie wyszło.

Powodów jest kilka, ale na czoło wysuwa się kompletny brak dystansu do siebie, który zamienia "Krypton" w nadętą, pompatyczną bzdurę. Główny bohater, niejaki Seg-El (Cameron Cuffe) to dziadek Supermana, który musi się tu zmagać z ostracyzmem, jaki dotknął jego rodzinę, a przy okazji ze zbliżającym się do Kryptonu niebezpieczeństwem. O tym informuje bohatera Adam Strange (Shaun Sipos), ziemski podróżnik z przyszłości. Sensu w tym specjalnego nie ma, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, by uczynić Supermana najistotniejszym punktem historii, która rozgrywa się 200 lat przed jego narodzinami.

I to powinno wystarczyć za cały komentarz, ale oczywiście "Krypton" ma więcej wad. Począwszy od fatalnie napisanych, sztucznych dialogów, poprzez takie samo aktorstwo (choć niezłych wykonawców tu nie brakuje), aż do nijakiej realizacji. W tej ostatniej kwestii fajerwerków się nie spodziewałem, bo wiadomo, że telewizyjny budżet ma swoje ograniczenia, ale twórcy i tak popisali się tylko brakiem wyobraźni. Zamiast stworzyć coś przykuwającego oko, postawili na szaroburą kolorystykę, która szybko zamienia "Krypton" w monotonny i przeraźliwie nudny seans. Polecamy cierpiącym na bezsenność, całej reszcie zalecamy trzymać się z daleka. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11