Kultowe seriale HBO, które warto zobaczyć w HBO Max. "Rodzina Soprano", "The Wire" i inne wielkie produkcje

"Sześć stóp pod ziemią" (Fot. HBO)

1 2 3

Pohamuj entuzjazm

najlepsze seriale hbo

"Pohamuj entuzjazm" (Fot. HBO)

Gdy skończyły się "Kroniki Seinfelda", Larry David, jeden z twórców tego doskonałego sitcomu, zabrał się za kolejną komedią o niczym. Znów ze znakomitym efektem, bo "Pohamuj entuzjazm" wciąż jest (za nami już 11. sezon) jedną z najzabawniejszych rzeczy, jakie można znaleźć w telewizji. A wszystko dzięki Larry'emu, który gra tu pewną wersję samego siebie, czyli zrzędliwego, sarkastycznego, nerwowego, aspołecznego i ciągle zirytowanego faceta, którego trudno nie uwielbiać - przynajmniej dopóki oddziela nas ekran. Większość sezonów ma przewodnie motywy fabularne, ale najważniejsze są często improwizowane dialogi oraz pełne ironii i sarkazmu komentarze, którymi Larry obdarza wszystkich dookoła i które zawsze wpędzają go w kłopoty. Ich oglądanie wciąż nie nudzi. [MP]

Carnivàle

najlepsze kultowe seriale hbo na hbo max co oglądać

"Carnivàle" (Fot. HBO)

Jeden z najbardziej niezwykłych i najbardziej niedocenianych seriali, nie tylko w HBO. "Carnivàle" to na opowieść o wędrownym cyrku/wesołym miasteczku, dziejąca się w USA w latach 30., w czasach Wielkiego Kryzysu i Dust Bowl, katastrofalnej suszy, która dotknęła znaczące połacie Ameryki. Ben Hawkins (Nick Stahl), młody chłopak z tajemniczymi mocami przyłącza się do tytułowej trupy w Oklahomie. Jego przedziwne wizje i sny są częścią większej historii, łączącej jego losy z wątkiem Justina Crowe'a (Clancy Brown), pastora z Kalifornii, który po odkryciu, że ma dar, pozwalający karać ludzi za grzechy, zaczyna bawić się w Boga. W miarę jak trupa jedzie przez Amerykę, staje się jasne, że dojdzie między nimi do konfrontacji. "Carnivàle" to ambitna, skomplikowana, wypakowana symboliką, pięknie nakręcona opowieść kostiumowa, w której powraca motyw walki pomiędzy dobrem i złem, zaprezentowany w niekonwencjonalny sposób. Niedokończona – twórca serialu Daniel Knauf planował sześć sezonów, dostał dwa – ale wciąż warta uwagi. [MW]

Rzym

kultowe seriale hbo co oglądać

"Rzym" (Fot. HBO)

Czy gdyby "Rzym" powstawał dzisiaj, mógłby przetrwać dłużej niż dwa sezony? Bardzo możliwe, choć kwota 10 mln dolarów pakowanych w każdy z 22 odcinków wciąż robi ogromne wrażenie. 15 lat temu była nie do przełknięcia, a wielka szkoda, bo osadzona u schyłku rzymskiej Republiki opowieść o legionistach Lucjuszu Vorenusie (Kevin McKidd) i Tytusie Pullo (Ray Stevenson) to absolutny top produkcji historycznych. Realistyczny scenariusz i wykonanie, świetnie napisane postaci (w tym wiele autentycznych), a do tego brutalność szokująca nawet po latach – to wszystko sprawia, że od serialu nadal trudno się oderwać. A jeszcze ten pełen kontrastów Rzym, w którym pałace i bogactwo mieszają się z nędzą i rynsztokiem! Tak powinno się robić kostiumowe widowiska. [MP]

Sześć stóp pod ziemią

najlepsze kultowe seriale hbo na hbo max

"Sześć stóp pod ziemią" (Fot. HBO)

"Sześć stóp pod ziemią" to pierwszy serialowy hit scenarzysty oscarowego "American Beauty", Alana Balla, który później stworzył m.in. "Czystą krew". Kameralna, choć niekoniecznie prosta opowieść o życiu, śmierci i wszystkim pośrodku, z egzystencjalną pustką i chaosem na czele. Przez pięć sezonów towarzyszymy rodzinie Fisherów – przedsiębiorców pogrzebowych z Los Angeles, którzy ze śmiercią mierzą się codziennie i codziennie robią wszystko, aby o niej zapomnieć. "Sześć stóp pod ziemią" to pełen emocji dramat rodzinny, z bohaterami, którzy szybko stają się nam bliscy, a w których wcielają się znakomici aktorzy, na czele z Frances Conroy, Peterem Krause'em, Michaelem C. Hallem i Lauren Ambrose. Romanse, poplątane relacje i wszelkie skomplikowane pod względem emocjonalnym sytuacje to codzienność Fisherów, którzy każdego dnia szukają dowodów na to, że żyją, czują i istnieją. Nie brak tu świetnych dialogów, czarnego humoru, surrealizmu i wielkich pytań ukrytych pośród zwykłych spraw. [MW]

Kompania braci

najlepsze seriale hbo

"Kompania braci" (Fot. HBO)

"Kompania braci" to przede wszystkim rozmach, ale na nim się nie kończy, bo kosztujący 125 mln miniserial to prawdopodobnie najlepsza produkcja o II wojny światowej, jaka kiedykolwiek powstała. Koncentrując się na losach żołnierzy z Kompanii E, znakomicie łączy spektakularne widowisko z portretem zwykłych ludzi pośród wojennego piekła. Poczucie łączącej ich wspólnoty jest tu kluczowe, przez co trudno wskazać wiodącą postać, choć Richard 'Dick' Winters (Damian Lewis) zdecydowanie na taką pasuje. Siłą "Kompanii braci" jest jednak postawienie na bohatera zbiorowego – grupę żołnierzy, których los nie jest nam obojętny, choć prawie ich nie znamy. Jasne, jest patetycznie, ale to patos w najlepszym wydaniu, podkreślający koszmar, jakim jest wojna. [MP]

1 2 3
REKLAMA