Które seriale warto oglądać? Oceniamy nowości z marca (część 2)

"Trust" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Kontynuujemy przegląd marcowych nowości. Do "Kruka", "Rise", "Life Sentence" itd. dorzucamy tytuły z drugiej części miesiąca. I tu już trafiło się parę naprawdę świetnych rzeczy!

"Krypton" - nowy serial SyFy, w Polsce odcinki co tydzień na HBO GO

Krypton recenzja

"Krypton" (Fot. SyFy)

Prequel historii Supermana, który zabiera nas na rodzinną planetę superbohatera na 200 lat przed jego narodzinami. Głównym bohaterem jest Seg-El (Cameron Cuffe), przedstawiciel upadłego rodu, zmagający się nie tylko z podziałami w społeczeństwie rządzonym przez opresyjną władzę, ale także ze zbliżającym się do Kryptona niebezpieczeństwem, o którym ostrzega Adam Strange (Shaun Sipos), ziemski podróżnik w czasie.

Sensu to rzecz jasna specjalnego nie ma, bo twórcy zamiast na swojej własnej historii, skupili się przede wszystkim na tym, by w jakikolwiek sposób wcisnąć do niej Supermana (pal licho całą planetę, nie można dopuścić do tego, by Superman się nie urodził!). Może przewidywali, że bez kolejnych wzmianek na jego temat, nikt by się ich dziełem nie zainteresował?

Całkiem możliwe, bo "Krypton" nie przykuwa do ekranu pod żadnym względem. Bzdurnej historii towarzyszy tu kompletny brak dystansu do siebie – z dialogów bije nadęta pompatyczność, ale efekt jest odwrotny od zamierzonego, bo w teorii dramatyczne sceny wywołują uśmiech politowania (albo zażenowania). Poziomem do scenariusza dopasowują się niestety aktorzy, a szkoda, bo obsada zawierająca m.in. Georginę Campbell, Ruperta Gravesa i Paulę Malcomson, prezentuje się co najmniej nieźle.

W takim razie może nadrabia "Krypton" braki scenariuszowe realizacją? Też nie. Na ekranie dominują szarobure, monotonne barwy, nie ma na czym zawiesić oka i wszystko szybko zlewa się w jedną całość. A to gwarantuje tylko jedno – przeraźliwie nudny seans. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10