Które seriale warto nadrobić? Oceniamy czerwcowe nowości

"Pose" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9

"Yellowstone"

"Yellowstone" (Fot. Paramount Network)

"Yellowstone" (Fot. Paramount Network)

Przed premierą było sporo powodów, by upatrywać w "Yellowstone" kandydata do miana jednego z największych serialowych hitów lata. Świetna obsada na czele z Kevinem Costnerem, za sterami Taylor Scheridan (scenarzysta filmów "Sicario" i "Aż do piekła"), do tego naprawdę dobrze się prezentujące zwiastuny. Wszystko wskazywało na to, że dostaniemy pierwszej klasy współczesny western.

A potem przyszła premiera i musieliśmy diametralnie zmienić zdanie. "Yellowstone" okazało się bowiem nijaką i pozbawioną krzty emocji produkcją, której oglądanie najzwyczajniej w świecie męczy. Wypełniona bezbarwnymi postaciami historia Johna Duttona (Costner) i jego rodziny, właścicieli największego amerykańskiego rancza, muszących odpierać różnego rodzaju ataki na swoją ziemię, nie ma do zaoferowania praktycznie niczego, poza naturalnym pięknem Utah i Montany. To rzeczywiście udało się twórcom uchwycić w stu procentach, ale na litość, zdjęcia nie zastąpią fabuły.

Ta natomiast jest w "Yellowstone" albo nudna, albo po prostu głupia, gdy próbuje nas w pokraczny sposób zainteresować swoimi bohaterami. Patrząc na to, co niekiedy muszą tu wyczyniać naprawdę nieźli aktorzy (Kelly Reilly przepędzająca wilki w sukience), aż robiło się ich żal.

Nie bardziej jednak niż widzów, którzy zamiast klimatycznej opowieści o dzisiejszym Dzikim Zachodzie dostali wypełniony kliszami i westernowymi scenkami rodzajowymi, nadęty i niemiłosiernie rozwleczony serial. Produkcję, której twórcy silą się na głębię, ale jedyną metaforą bezlitosnej krainy, jaką dotąd wymyślili, są idiotyczne sceny z zabijanymi zwierzętami. Dziękuję, to mi wystarczy. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9