Które seriale warto nadrobić? Oceniamy czerwcowe nowości

"Pose" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9

"Take Two"

"Take Two" (Fot. ABC)

"Take Two" (Fot. ABC)

Kryminalny procedural opierający się na pytaniu, kiedy para głównych bohaterów wreszcie się zejdzie, nie jest najambitniejszym serialowym gatunkiem. Dobrze zrobiony może jednak zapewnić widzom cotygodniową dawkę niegłupich (nawet jeśli często szybko zapominanych) śledztw, masę uroku, błyskotliwe dialogi między potencjalnymi kochankami i emocje trzymające przed ekranem czasami całe lata.

"Take Two" nie daje odbiorcy nic z tych pozytywnych właściwości. Andrew W. Marlowe i Terri Edda Miller wykorzystali po prostu swój sprawdzony w przypadku "Castle'a" pomysł, zamiast spontanicznego pisarza proponując spontaniczną aktorkę, a zamiast zasadniczej policjantki – mrukliwego prywatnego detektywa. Tym sposobem otrzymali sytuację, w której Sam (Rachel Bilson) towarzyszy podczas pracy Eddie'emu Valetikowi (Eddie Cibrian). A ten po początkowej irytacji oczywiście doceni jej naturalne zdolności detektywistyczne, przydatność aktorskiego warsztatu w szukaniu sprawców, a także osobisty urok. I – też oczywiście – powinniśmy teraz przez lata oglądać, jak bohaterowie mają się ku sobie, ale nie chcą tego przyznać.

W tym mechanicznym recyklingu twórcy zapomnieli jednak obdarzyć "Take Two" jakąkolwiek cechą, która zachęcałaby do kibicowania zawodowym i prywatnym poczynaniom Sam i Eddie'ego. Mniejsza o to, że scenariusz dotyczący spraw detektywistycznych kuleje. Przede wszystkim zawodzi kluczowa relacja między bohaterami. Zero tu chemii, a nawet jak trafi się jakiś trochę znośny dialog, to zawodzi wyczucie czasu w jego wygłoszeniu.

Bilson robi, co może, ale nawet jej energia nie sprawia, że warto dać "Take Two" szansę. Jak ktoś chce na wakacje przyjemnego serialu o parze, która długo nie może się zejść, a przy tym rozwiązuje kryminalne zagadki, to niech sięgnie po "Castle'a" – nawet w ramach powtórki. Albo po "Kości". Zawsze warto też wrócić do "Na wariackich papierach".

"Take Two" to serial skrojony pod tych, którzy tęsknią za Rickiem i Kate, ale skrojony bez elementarnego szacunku dla gustu widza. Marlowe i Miller wyszli chyba z założenia, że fani tego typu produkcji skuszą się na wszystko, co jest choć trochę podobne, bez patrzenia na jakość. Mam nadzieję, że się na takim założeniu przejadą. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9