Nasz top 10: Najlepsze seriale lipca 2018

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

3. "Pose" (utrzymana pozycja)

Pose finał recenzja

"Pose" (Fot. FX)

Po absolutnie olśniewającym początku, "Pose" nie obniżyło lotów, co widać wyraźnie na naszej liście. To wciąż była pełna emocji historia o społecznych wyrzutkach, którzy uparcie szukali swojego miejsca w odmawiającym im wszystkiego świecie. Jednocześnie nadal urzekała wykonaniem, zachwycając jedną niezwykłą sceną po drugiej. Do tego wszystkiego dodano zaś finał - będący triumfalnym zwieńczeniem balu, jaki do telewizji mógł sprowadzić tylko Ryan Murphy.

Przyznam szczerze, że nie potrafię się zdecydować, czy wolę "Pose" w tym skromniejszych, pełnych nieraz bardzo bolesnych emocji momentach, czy w stanowiących ich przeciwieństwo, rozbuchanych, wizualnych orgiach, którym towarzyszyły niesamowite stroje i muzyka rodem z lat 80. W jednych i drugich serial FX radził sobie znakomicie i nieważne, że poruszał się przy tym po dość standardowym gruncie. Owszem, poszczególne wątki zmierzały do jasnych konkluzji, o żadnych finałowych zaskoczeniach nie mogło być mowy - ale w tym przypadku nie ma to najmniejszego znaczenia.

Ba, im bardziej schematyczne i szczęśliwe zakończenia towarzyszyły tutejszym postaciom, tym bardziej miałem ochotę krzyczeć z radości. Podobnie jak wcześniej rozpłakać się, gdy Pray Tell (Billy Porter) mierzył się ze śmiercią, lub wrzeć z oburzenia, gdy Blanca (Mj Rodriguez) konfrontowała się ze swoja rodziną. A wszystko to w serialu, którego bohaterowie wydawali się tak odlegli od nas, jak to tylko możliwe.

"Pose" udowodniło, że to nieprawda, a jednocześnie opowiedziało niesamowicie poruszającą (i porywającą!) historię, w której nie brakowało mrocznych momentów, ale te zawsze musiały ustąpić przed czystą radością z życia. Szczęściem, które odnajdywało się tu w nawet beznadziejnej sytuacji, gdzie nikt nie ukrywał, że jest szyte grubymi nićmi. Nieważne. Ci ludzie po prostu sobie na to zasłużyli, a oglądnie ich w chwili triumfu to niesamowicie satysfakcjonujące przeżycie. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10