Jak Amma zmieniła jej życie? Eliza Scanlen opowiada o roli w "Ostrych przedmiotach"

"Ostre przedmioty" (Fot. HBO)

0

Czy najmłodsza z bohaterek "Ostrych przedmiotów" była też najbardziej intrygującą? Zobaczcie, co na temat Ammy powiedziała po finale serialu Eliza Scanlen. Uwaga na spoilery!

Pochodząca z Australii, 19-letnia Eliza Scanlen jeszcze niedawno była praktycznie anonimową postacią. Po występie w "Ostrych przedmiotach" szybko się to jednak zmieniło, bo wcielając się w rolę Ammy, młoda aktorka podbiła nie tylko nasze serca. "To szalone, że jedna z moich pierwszych ról jest tak mroczna, ale jej odbiór był niesamowity" - powiedziała w rozmowie z "The Hollywood Reporter", sprawiając wrażenie autentycznie zaskoczonej tak pozytywnym przyjęciem.

W sumie trudno się jej dziwić, skoro w serialu, w którym wystąpiła u boku Amy Adams i Patricii Clarkson, nie tylko nie dała się zepchnąć na dalszy plan, ale wręcz była jego najjaśniejszą gwiazdą. "To dziwne, że ludzie w ogóle rozmawiają o mnie w internecie" - mówiła, słysząc, że na temat jej bohaterki toczą się długie dyskusje i jest ona porównywana choćby do Joffreya z "Gry o tron". "Codziennie muszę się szczypać" - przyznała aktorka, która ledwie rok temu kończyła szkołę.

Co ciekawe, pomimo swojego małego doświadczenia Eliza Scanlen nie otrzymała wielu wskazówek na temat Ammy, choćby od autorki "Ostrych przedmiotów", Gillian Flynn. Paradoksalnie wyszło jej to jednak na korzyść. "Z Ammą można iść w wielu różnych kierunkach, jest bardzo złożona. Gdyby próbować ją zaszufladkować, to by ją ograniczyło" - powiedziała, tłumacząc, że sama często nie rozumiała zachowania swojej bohaterki i że czasami ją również przyprawiało o gęsią skórkę.

Jeśli zaś chodzi o krótką charakterystykę Ammy, to Eliza Scanlen dostarczyła świetnego porównania: "Ona jest jest trochę jak wąż, potrafi się wywinąć z każdej sytuacji bez ponoszenia konsekwencji". Ponadto mówiła również o sposobie, w jaki "Ostre przedmioty" odeszły od schematu produkcji o martwych dziewczynkach, nauce jazdy na wrotkach, jaką przeszła na specjalnym obozie przed zdjęciami i swojej kolejnej roli w filmie "Little Women" Grety Gerwig. Cały wywiad poniżej.

Z kolei w rozmowie z "Vanity Fair" aktorka opowiadała, jak podeszła do wcielenia się w nastoletnią psychopatkę.

- Dziwne w graniu psychopatki jest to, że naprawdę trzeba wierzyć, że - jako bohaterka - nie zrobiłaś nic złego. Myślenie, że nic się nie stało i że wszystko jest w porządku bardzo mi pomogło wejść w rolę. Nie popełniłam zbrodni, powiedziałam całą prawdę, byłam przyzwoitą osobą - podczas gdy nic z tego nie było prawdą. Nie możesz "grać" psychopatki, to byłoby zaprzeczeniem celu, jaki chcesz osiągnąć - tłumaczyła aktorka.

Trzeba przyznać, że to naprawdę dojrzałe podejście. No i bardzo skuteczne, bo tak przekonującej, a jednocześnie zaskakującej morderczyni jak Amma, dawno nie widzieliśmy. A jej ostatniej sceny z finału nie zapomnimy jeszcze przez dłuższy czas.