Gdzie jest 2. sezon "The OA"? Brit Marling wyjaśnia, czemu musimy tak długo czekać

"The OA" (Fot. Netflix)

0

Pamiętacie jeszcze "The OA"? Mieliście prawo zapomnieć, bo od premiery 1. sezonu miną wkrótce dwa lata. Wiemy, że kontynuacja powstaje, ale czemu to trwa tak długo?

Krótka odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: ponieważ "The OA" nie przypomina innych telewizyjnych produkcji. Dłuższej udzieliła Brit Marling – współtwórczyni i odtwórczyni głównej roli w serialu – która na Instagramie wyjaśniła, dlaczego oczekiwanie na 2. sezon trwa tak długo. Przypominamy, że Netflix ogłosił zamówienie kontynuacji jeszcze w lutym zeszłego roku, ale od tego czasu jedyne informacje na jego temat pochodziły od samej Marling.

Teraz aktorka i scenarzystka wyjaśniła w szczegółowym wpisie (cały możecie przeczytać poniżej, przewijając strzałkami w prawo), że choć "The OA" jest traktowane jako serial, powstaje w sposób zupełnie inny, niż większość rzeczy w telewizji. Nie ma zatem określonego w pilocie wzorca, do którego można się potem dopasować; nie jest żadną adaptacją; i nie pracują nad nim jednocześnie osobno scenarzyści oraz ekipa na planie.

- "The OA" nie działa w ten sposób. Nasze odcinki różnią się długością, skalą, a nawet gatunkiem. Nie ma wzorca. W wyniku tego, nic po drodze nie może być odtworzone, musi być wymyślone (...) Gdy nasza producentka spięła budżet do jednej części, nie mogła dopasować go do kolejnej, by zaoszczędzić na czasie. To samo z montażem – montażysta może rozgryźć, jak najlepiej pociąć część trzecią, ale przy piątej nic mu to nie da, bo to zupełnie inny gatunek historii – tłumaczy Brit Marling.

Współtwórczyni "The OA" wyjaśniła także, że ponieważ jest zarówno pierwszoplanową aktorką, jak i przewodzi ekipie scenarzystów, wszystkie 8 odcinków musiało zostać najpierw napisanych, by można było wejść na plan. Przez to "The OA" przypomina bardziej 8-godzinny film niż serial, a właściwie to jest "nowym rodzajem opowieści", która była możliwa tylko dzięki wsparciu otwartego na takie inicjatywy Netfliksa.

No dobrze, to w takim razie kiedy możemy się spodziewać, że ujrzymy efekt tego wszystkiego na własne oczy? Tego nie wiemy, bo Brit Marling wciąż nie jest jeszcze w stanie podać daty premiery – zapewnia tylko, że prace trwają i dziękuje za cierpliwość. Zdjęcia miały się zakończyć w czerwcu, teraz trwa postprodukcja ("Wczoraj skończyliśmy miksować dźwięk do drugiej części" – tak brzmi najnowsza aktualizacja). Nie mamy zatem innego wyjścia, jak tylko cierpliwie czekać.