"Więcej widzów tracimy przez Fortnite niż przez HBO". Szef Netfliksa nie przejmuje się konkurencją

Fot. Netflix

0

Przy 139 mln użytkowników Netfliksa na całym świecie prezes firmy, Reed Hastings, jest przekonany, że inne serwisy nie są dla platformy żadnym zagrożeniem.

Według szefów Netfliksa oryginalne produkcje platformy zaczynają już prześcigać licencjonowane tytuły wśród najpopularniejszych pozycji w ofercie serwisu. Taka wiadomość z pewnością cieszy firmę, która w ostatnich miesiącach musiała coraz bardziej starać się, aby przedłużyć licencje na niektóre ze swoich najchętniej oglądanych seriali.

"Przyjaciele" i 100 mln dolarów, jakie Netflix zapłacił za prawa do posiadania serialu w swojej bibliotece przez kolejny rok, to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, a wielkie amerykańskie studia produkcyjne będą coraz bardziej niechętne, aby udostępniać Netfliksowi swoje tytuły.

Tylko w tym roku własne serwisy VoD mają uruchomić Disney i Warner Media, ale jak zapewnia odpowiedzialny za oryginalne produkcje Netfliksa Ted Sarandos, "taką sytuację przewidzieliśmy już sześć lat temu".

– [Licencjonowane tytuły] są oglądane w dużych ilościach. Ale jeśli porówna się ilość oglądanych godzin na liście najlepszych 50 albo 25 seriali, to taka lista jest zdominowana przez nasze oryginalne marki – zapewniał Sarandos.

Jeśli wierzyć słowom Sarandosa, to nie zaskakuje fakt, że prezes Netfliksa Reed Hastings kompletnie nie przejmuje się nowymi graczami, którzy pojawiają się na rynku. A to, że z miliarda godzin telewizji, które pochłaniane są każdego dnia w USA, aż 10% zapewnia Netflix, tylko potwierdza pewność Hastingsa w niezachwianą pozycję swojej firmy.

– Disney ma świetną ofertę i cieszymy się na start ich serwisu. [...] Rywalizujemy na tyle ogólnie z wszystkimi dostawcami oferty, że pojawienie się jednego nowego serwisu robi tylko marginalną różnicę. Dlatego nie skupiamy się aż tak bardzo na pojedynczych przeciwnikach – powiedział Hastings.

W liście do inwestorów Netfliksa Hastings napisał, że więcej subskrybentów niż przez HBO czy inne serwisy VoD jego firma traci przez Fortnite, którego liczba graczy przebiła pod koniec zeszłego roku 200 milionów. W trakcie podsumowania wyników finansowych Netfliksa z ostatniego kwartału, Reed Hastings tłumaczył, dlaczego uważa grę internetową za większego konkurenta niż inne serwisy streamingowe:

– Patrzę na to jak na wygrywanie czasu widzów – czasu przeznaczonego na rozrywkę – kosztem innych ofert. Czy jest to Xbox, Fortnite, YouTube, HBO czy cokolwiek innego z długiej listy atrakcji, chcemy wygrać czas użytkowników i zagwarantować lepsze doświadczenie, świetną ofertę bez reklam i na życzenie.

Hastings dodał jeszcze, że według niego "najlepszy sposób na wygranie jak najwięcej czasu widzów to po prostu zaoferowanie jak najlepszych doświadczeń we wszystkim, co robimy".

Możemy debatować (co zresztą często tu na Serialowej robimy), czy Netflix rzeczywiście oferuje produkcje najlepsze z najlepszych, ale przy tak imponujących wynikach, jakie osiąga firma, ciężko zaprzeczyć jej pozycji jako jednego z najważniejszych graczy na rynku internetowej rozrywki. Pozycji, która przynajmniej na razie będzie tylko rosnąć.