Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Hit tygodnia: John Mulaney, nie ten Holmes i szczęśliwe zakończenie Na wylocie

"Na wylocie" (Fot. HBO)

"Na wylocie" (Fot. HBO)

Z jednej strony jest nam bardzo przykro, że HBO ni stąd, ni zowąd skasowało jedną z naszych ulubionych komedii. Z drugiej, jeśli już musiano skończyć, to wybrano sobie do tego świetny moment, bo "Na wylocie" nie tylko osiągnęło najwyższą formę w swojej krótkiej historii, ale jeszcze zafundowało nam idealny, choć nieplanowany, finał.

"Mulaney", jak sam tytuł wskazuje, miał w zanadrzu prawdziwą gwiazdę i bynajmniej nie chodziło o Pete'a. Ba, ten został we wszystko wplątany z zupełnego przypadku i choć rozsądek mógłby podpowiadać, że coś jest nie tak w fakcie, że cudowne dziecko komedii wybrało sobie akurat naszego bohatera jako support, wcale mu się nie dziwimy, że nie zadawał pytań. W końcu dostał swoją wielką szansę – trzeba było to wziąć i wykorzystać, jak tylko się dało.

Nawet jeśli ostatecznie miało się okazać, że los znów okrutnie sobie z niego zakpił, bo John Mulaney chciał Bena Holmesa, nie Pete'a, którego potem bezceremonialnie lekceważył. Biedny Pete. Chociaż, może jednak nie? Może tym razem wyjątkowy pech głównego bohatera miał mu przynieść coś dobrego?

Jak Pete wychodził na scenę w roli ostatniej deski ratunku, z nerwów aż nie mogłem na to patrzeć, ale słowo po słowie robiło się coraz lepiej i gdy Mulaney rzucił z niedowierzaniem "Nie byłeś zły!", można było obwieścić triumf. Tak! Pete Holmes w końcu to zrobił! Wykonał wielki krok w swojej karierze, niczego nie spartaczył, a późniejszy występ w Comedy Cellar był już tylko wisienką na torcie. No dobra, z siadaniem przy stoliku dla komików to jeszcze bez przesady, ale wszystko przed nim.

I choć trochę szkoda, że tego nie zobaczymy, trudno o lepsze zakończenie. A może chcielibyście jeszcze happy end z Ali? Proszę bardzo, jak już szczęśliwie kończyć, to na całego! Kto jak kto, ale Pete Holmes sobie na to zasłużył i naprawdę dobrze widzieć go w takim miejscu. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11