Aktorzy z "Gry o tron" komentują wielki moment Aryi Stark. Kto był zaskoczony i co na to Maisie Williams?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Bitwa o Winterfell była do tej pory najbardziej emocjonującym odcinkiem w finałowym sezonie "Gry o tron". Emocje towarzyszyły także aktorom i to od momentu, w którym dostali scenariusze.

Zaskoczeni wydarzeniami z trzeciego odcinka 8. sezonu "Gry o tron"? Podobnych uczuć doświadczyli aktorzy grający w serialu, gdy dostali scenariusz. Jednak największy szok przeżyli Maisie Williams i Kit Harington. Ona pytała: "Dlaczego ja?", gdy on zastanawiał się: "Dlaczego nie ja?".

Aktorzy z Gry o tron o zabiciu Nocnego Króla

Zacznijmy od tego, że odtwórczyni roli Aryi Stark nie przeczytała od razu całego scenariusza. Tak samo jak Kit Harington wolała poczekać do wspólnego czytania. Problem w tym, że gdy pojawiła się na planie, wszyscy – na czele z Miguelem Sapochnikiem, który wyreżyserował bitwę o Winterfell – pytali ją o trzeci odcinek.

– Pytałam, czy walczymy z Innymi. Czy Nocny Król umiera? Kto go zabija? I nikt nic nie odpowiedział. Dlaczego nikt nic nie mówi? To szaleństwo – wspomina aktorka.

Arya Stark zabija Nocnego Króla – reakcje aktorów

Później Maisie dowiedziała się prawdy. Jaka była jej reakcja?

– To było niesamowicie ekscytujące, ale od razu pomyślałam, że wszyscy znienawidzą tę scenę, bo Arya na nią nie zasługuje. Najgorszą rzeczą w serialu jest wykreowanie złoczyńcy, który wydaje się niemożliwy do pokonania, a później pokonanie go.

Trzeba to było zrobić inteligentnie, w przeciwnym wypadku ludzie mówiliby: "No cóż, czarny charakter nie mógłby być taki zły, skoro ważąca 45 kilogramów dziewczynka dźgnęła go nożem." Trzeba było sprawić, że ta scena będzie fajna. Powiedziałam o tym mojemu chłopakowi, a on na to: "Mmm, to raczej powinien być Jon, prawda?" – opowiada Williams.

No właśnie, a dlaczego to nie był Jon? Sam Kit Harington nie ukrywa, że był zdziwiony, że to nie jemu przypadł zaszczyt zadźgania przywódcy Innych.

– Byłem zaskoczony, byłem pewny, że to będę ja! Ale podoba mi się to zakończenie. To nadaje treningom Aryi celu. Zrobiła to o wiele lepiej i w o wiele lepszy sposób. Myślę, że widzowie będą sfrustrowani faktem, że Jon tyle czasu poluje na Nocnego Króla i oczekują wspaniałej walki, która nigdy się nie wydarzy, ale to takie w stylu "Gry o tron". Jest to odpowiednia decyzja dla bohaterów. Jest też coś w tym, że nie jest to ktoś, kogo oczekujesz. Mała dama dźga mężczyznę – mówi aktor.

Gra o tron Arya zabija Nocnego Króla
Maisie przyzna Kitowi rację w kwestii celowości jej dotychczasowych treningów.

– Kiedy kręciliśmy tę scenę z Melisandre, zdałam sobie sprawę, że sprowadza się ona do wszystkiego, nad czym pracowałam przez ostatnie sześć sezonów. Pomyślcie o momencie, w którym Arya wchodzi do Domu Bieli i Czerni. To wszystko sprowadza się do tej jednej chwili. To także coś nieoczekiwanego i o to właśnie chodzi w tym serialu. Wtedy pomyślałam: "Wal się, Jon, mam to" – mówi aktorka.

Na pytanie, dlaczego to nie Jon, a Arya dostąpiła zaszczytu zabicia Nocego Króla, odpowiada także Miguel Sapochnik , reżyser ostatniego odcinka serialu. Jego celem było przekonanie widzów, że to Snow zabije przywódcę Białych Wędrowców.

– Pomyślałem: "Jeśli zobaczę biegnącą Aryę, będę wiedział, że zaraz coś zrobi". Dlatego chodziło o to, żeby zgubiła się w tej historii i później wróciła z zaskoczenia, a wszystkie nadzieje pokładamy w Jonie jako gościu, który TO zrobi, ponieważ Jon zawsze jest TYM gościem. Dlatego podążamy w tym ujęciu za Jonem. Chciałem, żeby widzowie myśleli: "Jon to zrobi! Na pewno to zrobi" i wtedy... nie udaje się mu. Zawodzi z minuty na minutę. Mam nadzieję, że to miły zwrot akcji, którego nikt się nie spodziewa – mówi reżyser.

Jak bitwę o Winterfell skomentowali inni aktorzy? Sophie Turner zrobiła to w swoim stylu:

Odtwórczyni roli Sansy Stark nie zapomniała także o poległych w bitwie.

Nowe odcinki Gry o tron w poniedziałki w HBO