Emilia Clarke wspomina mowę z finału "Gry o tron". Wymyślony język okazał się piekielnie trudny

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Emilia Clarke opowiada, jak ciężko było jej przygotować się do przemówienia z finałowego odcinka "Gry o tron". Co było dla niej największą trudnością i jak ją pokonała?

Jednym z ważniejszych momentów w finałowym odcinku "Gry o tron" było przemówienie Daenerys Targaryen (Emilia Clarke). Matka Smoków spełniła swój cel, który przyświecał jej działaniom od pierwszych chwil serialu. Jednak nie została królową pięknej Królewskiej Przystani, a zgliszczy, które pozostały po tym, jak puściła ją z dymem.

Gra o tron – Emila Clarke o przemówieniu z finału

Emilia Clarke ucząc się przemówienia, które Dany wygłosiła pozostałościom swojej armii i ocalałym mieszkańcom miasta, wzorowała się na mowach Hitlera. Zadanie dodatkowo utrudniał fakt, że musiała je wygłosić w nieistniejącym języku dothraki.

– Wiedziałam, że ta mowa będzie naprawdę ważna i poświęciłam mnóstwo czasu, żeby się jej nauczyć. I pierwszy raz w swojej karierze w "Grze o tron" perfekcyjnie zrozumiałam te słowa. Jestem tutaj brutalnie szczera – uczenie się tej mowy było piekłem. Ten wymyślony język dosłownie mnie zżerał. Nie mogłam tego zrobić. I wtedy stała się magia. Obudziłam się rano, kontynuowałam naukę i wszystko wyszło! Prawdopodobnie walczyłam nie z tym, z czym powinnam, ale z tym, co robiła Dany – powiedziała aktorka.

Gra o tron finał

Przemówienie Matki Smoków było punktem zwrotnym dla Jona Snowa (Kit Harington), który słuchając go, zdał sobie sprawę, że marzenia Dany o podboju świata bynajmniej nie kończą się na Westeros. Natomiast Emilia powiedziała ostatnio, w którym dokładnie momencie jej zdaniem Dany zeszła na złą drogę i stała się Szaloną Królową. Co ciekawe, jej metamorfoza nie zaczęła się w momencie ataku na Królewską Przystań, a jeszcze w trakcie bitwy o Winterfell.

Gra o tron dostępna jest na HBO GO