10 seriali, które przestaliśmy oglądać w tym roku

Fot. Netflix/Showtime/CW

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

2019 rok przyniósł mnóstwo świetnych serialowych niespodzianek, ale też sporo pożegnań. Niektóre z nich to nasza decyzja – porzuciliśmy m.in. "Riverdale", "Dom z papieru" i "Shameless".

Riverdale

riverdale sezon 4 odcinek 3 zdjęcia

"Riverdale" (Fot. CW)

"Riverdale" miało jeden dobry sezon – taki, w którym był nie tylko specyficzny klimat, dające się lubić postacie i wdzięczne zabawy popkulturą, ale też fabuła trzymająca się, za przeproszeniem, kupy. Mimo że zjazd po równi pochyłej zaczął się już na początku 2. serii, kontynuowałam po cichu tę zabijającą szare komórki przygodę, oglądając kolejne odcinki głównie w tramwajach, ukradkiem, cała w strachu, co ludzie o mnie pomyślą, jeśli przypadkiem zerkną na mój ekran.

Oczywiście, "Riverdale" od początku było w mniejszym stopniu młodzieżowym "Miasteczkiem Twin Peaks", na które się kreowało, a w większym tandetną operą mydlaną z twistem, opartą na ładnych filtrach, zgrabnych dialogach i wkręcaniu widza w kolejne zagadki. Ostatnio jednak stężenie zagadek przekroczyło wszelkie dopuszczalne normy, serialowa młodzież nie ma już w sobie nic z młodzieży, a satysfakcjonujące rozwiązania stały się rzadkością.

Rzuciłam więc "Riverdale" na kilka odcinków przed finałem 3. sezonu, zniechęcona odlotami z Farmą, Gargulcami, tajnymi agentami, nocnymi klubami prowadzonymi przez nastolatki. Potem obejrzałam jeszcze odcinek z pożegnaniem Luke'a Perry'ego – naprawdę pięknie to zrobili – i tyle. Roberto Aguirre-Sacasa powinien już kończyć tę zabawę, zwłaszcza że ma w kolejce pół tuzina kolejnych seriali. A ja na pewno będę je wszystkie oglądać i będę się do nich zniechęcać tak jak do "Riverdale". To bardzo specyficzny twórca, z którym jest mi po drodze tylko na początku. W przyszłym roku pewnie przekona się o tym Sabrina. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10