10 seriali, które przestaliśmy oglądać w tym roku

Fot. Netflix/Showtime/CW

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Shameless

"Shameless" (Fot. Showtime)

"Shameless" (Fot. Showtime)

Mógłbym napisać, że bez Fiony to już zupełnie nie to samo i zamknąć temat. Ale sprowadzanie problemów "Shameless" tylko do odejścia Emmy Rossum byłoby znacznym uproszczeniem. Serial Showtime po równi pochyłej staczał się powoli i systematycznie od dobrych kilku sezonów, w 10. serii dając po prostu ostateczny powód, by podjąć wreszcie decyzję o rozstaniu. W końcu ile można?

Ile można beznamiętnie śledzić historię, która zmierza donikąd? Albo bohaterów, których kiedyś się naprawdę lubiło, lecz przez niezrozumiałe decyzje scenarzystów nie można ich już znieść (Debbie!)? Zresztą sympatia do całej reszty też już w dużym stopniu uleciała, bo co to za przyjemność patrzeć na kolejne odloty Gallagherów, gdy większość z nich kręci się w kółko? Skoro straciłem serce nawet do Iana i Mickeya, a problemy Lipa – który zawsze był moim ulubieńcem – wywołują wzruszenie ramion, to już o czymś świadczy.

Miałem cichą nadzieję, że odejście Fiony będzie jakimś impulsem dla scenarzystów, by coś w tym serialu naprawdę zmienić, tchnąć w niego nowe życie. Zamiast tego dostałem więcej tej samej nijakości, fabularną niekonsekwencję i ciągłe opieranie się na motywach, które przestały działać już wieki temu (niesamowite, Frank nadal jest zapitym i naćpanym nierobem). Zestawcie to z brakiem perspektyw na przyszłość, a rozstanie z "Shameless" będzie całkiem naturalnym krokiem.

Nieprzypadkowo więc zrezygnowaliśmy już z recenzowania premiery nowego sezonu (kompletnie nie było o czym pisać) i jeśli do Gallagherów wrócimy, to pewnie tylko po to, by powiedzieć im do widzenia. O ile ktoś wreszcie zdecyduje się ten serial zakończyć. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10