5 rzeczy, których nie wiedzieliście o "The Office". Kto miał zastąpić Michaela? Jak mieli skończyć Pam i Jim?

"The Office" (Fot. NBC)

0

"The Office" właśnie obchodziło 15-lecie i z tej okazji ukazała się książka o serialu. Jest w niej mnóstwo zakulisowych szczegółów, których prawdopodobnie nie wiedzieliście.

Dokładnie wczoraj minęło 15 lat od emisji pierwszego odcinka "The Office", jednego z najlepszych sitcomów w historii telewizji i zarazem jednego z tych seriali, które zawsze poprawiają nam humor. Serwis Mashable opublikował z tej okazji zakulisowe ciekawostki pochodzące z książki "The Office (The Untold Story of the Greatest Sitcom of the 2000s: An Oral History)" Andy'ego Greene'a.

1. Niewyemitowane spin-offy i odcinki The Office

W przypadku popularnych seriali często kombinuje się ze spin-offami i nie inaczej było z "The Office". Producent Ben Silverman uważał, że oficjalnym spin-offem powinno być "Parks and Recreation", ale zarzucono ten pomysł w momencie, kiedy Rashida Jones, czyli Karen Filippelli z "The Office", została obsadzona w roli pielęgniarki Ann Perkins.

Później Gregowi Danielsowi, twórcy serialu, marzył się rodzinny mockument, ale pojawiło się "Modern Family". Najbliższe zrealizowania było "The Farm", czyli ciąg dalszy historii Dwighta Schrute'a, już nie w biurze, a na rodzinnej farmie buraków. Showrunnerem miał być Paul Lieberstein i wszystko już było zaplanowane, ale NBC zrezygnowało z zamówienia serialu.

Były też pomysły na odcinki, które z różnych powodów (np. strajku scenarzystów w 2007 roku) nie zostały zrealizowane. Jeden z nich to "Pet Day", który został napisany przez Danielsa, ale nigdy go nie nakręcono. Zgodnie z tytułem, miał to być odcinek, w którym bohaterowie przyprowadziliby do biura domowe zwierzaki. Mieliśmy się dowiedzieć, że Michael Scott ma papugę o imieniu Jim Carrey.

The Office Steve Carrel

2. Steve Carell nie chciał odejść z The Office

Odejście Steve'a Carella i zarazem Michaela Scotta po 7. sezonie "The Office" było trudnym momentem zarówno dla fanów, jak i ekipy serialu. I to nie jest tak, że Carrel porzucił serial z powodu kariery filmowej. Aktor planował dalej grać Michaela, ale pojawiły się problemy komunikacyjne ze stacją, która nie zaproponowała mu nowego kontraktu. Wtedy zdecydował, że jednak nie zostanie. Nakręcenie pożegnalnego odcinka było tak dużym wyzwaniem dla wszystkich, że ciągle przerywano zdjęcia.

3. James Gandolfini miał być nowym szefem

Po odejściu Carrela wszystko się zmieniło, na czele z tym, że tytułowe biuro nie miało już szefa. Przez ekran zaczęli się przewijać tymczasowi szefowie i kandydaci na szefów, od Jima Carreya po Willa Ferrella. W tym czasie scenarzyści dyskutowali, czy "nowym Michaelem" powinien być ktoś z biura, czy jednak nowa postać. W końcu znaleźli aktora, którego wszyscy bardzo chcieli – był nim James Gandolfini ("Rodzina Soprano"). Paul Feig i B.J. Novak spotkali się z Gandolfinim, ale on nie był pewien, czy będzie pasować do komedii. W końcu miał się zgodzić, ale wahał się tak długo, że w międzyczasie obsadzono Jamesa Spadera.

James Gandolfini The Office

4. Jim i Pam mieli się rozstać pod koniec serialu

Kiedy Daniels powrócił do serialu na 9. sezonu, planował rozdzielić Jima i Pam. Pomysł jest taki, że para by się rozstała na jakiś czas, ale potem wróciliby do siebie. Scenarzyści zaczęli kombinować, jak to rozwiązać, ale po tym jak napisano poplątany wątek z udziałem Briana (Chris Diamantopoulos,) zaprotestował John Krasinski. Powiedział, że fani chcą, aby Jim i Pam byli na zawsze razem – i miał rację.

The Office serial

5. Jak wygląda sprawa powrotu The Office?

Ostatnio wszystko wraca, czy to w formie kontynuacji, czy rebootów, i w przypadku "The Office" takie pomysły też się pojawiają. Początkowo planowano reboot po 9. sezonie, kiedy do obsady dołączyli Clark Duke i Jake Lacy. Oni mieli stać się duetem w stylu Dwighta i Jima w nowym serialu podobnym do "The Office". Z tych planów nic nie wyszło.

W tym momencie nie ma nowych pomysłów, choć aktorzy powtarzają, że chętnie by wrócili do swoich starych postaci, a NBC też nie miałoby nic przeciwko. Przede wszystkim Greg Daniels nie jest przekonany, czy warto wracać do przeszłości.