Jak wygląda kręcenie seriali w czasach pandemii? Ekipa "The Walking Dead" nosi nadajniki śledzące ich ruchy

"The Walking Dead" (Fot. AMC)

0

Norman Reedus z "The Walking Dead" zdradził, jak ekipa serialu zabezpiecza się przed koronawirusem. Jeden z ich wynalazków to nadajniki śledzące, ile czasu spędzamy z inną osobą.

Kiedy wiosną do USA dotarła pandemia koronawirusa, przerwano prace na planach wszystkich seriali. Jesienią pandemia wciąż jest z nami, a ostatnio wręcz wiele państw notuje szczyty zachorowań, mimo to nie ma masowego powrotu do domów. Jak radzą sobie ekipy seriali? Testy na COVID-19 po kilka razy w tygodniu, noszenie masek non stop przez całą ekipę z wyjątkiem aktorów w momencie kręcenia ujęć i dezynfekcja wszystkiego to podstawy. Ale większość idzie dalej.

Jak się kręci The Walking Dead w czasach COVID-19?

Norman Reedus w rozmowie z Entertainment Weekly zdradza, jak wygląda codzienność na planie "The Walking Dead". Obecnie powstaje dodatkowe sześć odcinków 10. sezonu, które zobaczymy na początku 2021 roku.

– Jesteśmy naprawdę bezpieczni. Jest teraz mnóstwo zasad. Wszyscy są zamaskowani albo noszą przyłbice. Ja mam wielką bliznę na twarzy, więc nie mogę nosić maski. Tak więc ja noszę przyłbicę, a wszyscy pozostali maski. Ciągle sprawdzają nam temperaturę. Testują nas trzy razy w tygodniu. Robimy szybkie testy – opowiada aktor.

the walking dead koronawirus

Ale na tym nie koniec, bo ekipa "The Walking Dead" ma coś, czego inni nie mają: nadajniki monitorujące, ile czasu spędzamy w pobliżu innej osoby.

– Nosimy takie małe nadajniki w ubraniach, które mówią, ile czasu spędzamy w pobliżu innego nadajnika – mówi Norman Reedus.

Co więcej, aktorów teraz traktuje się wyjątkowo, to znaczy wszyscy ustępują im miejsca, co dla Reedusa jest dość niezręczne.

– To trochę zawstydzające, bo kiedy pojawiasz się na planie, oni krzyczą: "Aktor na planie!". A potem ludzie rozstępują się, jak morze przez Mojżeszem. A ja dosłownie przepraszam, że przechodzę. To zawstydzające – mówi.

Aktor dodaje, że współczuje członkom ekipy, którzy muszą przenosić ciężki sprzęt w maskach i przyłbicach na twarzy. Dochodzi wtedy do wniosku, że on ma znacznie łatwiej. Poza tym odczuwalna jest zmiana atmosfery, bo kiedyś wszyscy ściskali się przy każdej okazji i byli blisko ze sobą. Teraz nie dość że nie widać uśmiechu przez maskę, to jeszcze jest wrażenie, że niby wszyscy są razem, ale tak naprawdę osobno. Inaczej wygląda kręcenie scen akcji, które próbuje się robić na odległość, a kaskaderzy w przebraniu zombie muszą dodatkowo nosić maski ochronne.

the walking dead koronawirus

Jak rosną koszty kręcenia seriali w czasie pandemii

Ekipa "The Walking Dead" nie jest jedyną, która robi, co tylko się da, żeby nikt na planie nie złapał koronawirusa. Jak wyliczono, środki ochronne, jakie są stosowane na planach seriali, zwiększają koszty kręcenia każdego odcinka średnio o 300-500 tys. dolarów. Ale przestoje byłyby jeszcze droższe.

Dlatego restrykcji rzeczywiście się przestrzega, a aktorzy, którzy jako jedyni mogą na moment zdjąć maski, nie zawsze traktowani są jak Mojżesz. Czasem wręcz mają trudniej niż reszta ekipy. Przykład? Aktorzy z "Riverdale", zmuszani do płukania ust żrącym płynem przed kręceniem scen miłosnych.

The Walking Dead jest na HBO GO i Netfliksie