"Continuum" (1x02): Zadziwiająco dobry serial

Pierwszy odcinek ostrożnie i mocno warunkowo pochwaliłem. Po drugim odcinku mogę jednak stwierdzić, że oglądanie "Continuum" sprawia mi przyjemność.

Odcinek "A Stitch in Time" zaskoczył mnie, gdyż poziom zapowiedzi "Continuum" był tak tragiczny, że oczekiwałem bardzo złego serialu. Po tej miłej niespodziance podniosłem poprzeczkę, ale odcinkiem "Fast Times" serialowi udało się spełnić moje oczekiwania. To druga miła niespodzianka sprawiona mi przez Simona Barry'ego.

W drugim odcinku "Continuum" możemy śledzić, jak Kiera (Rachel Nichols) rozwiązuje swoje problemy dotyczące tożsamości na użytek naszych czasów i trzeba przyznać, że bardzo jej w tym pomaga Alec (Erik Knudsen) ze swoimi hakerskimi talentami. Ale nie to przykuwa uwagę najbardziej ile to, jak Kiera uczy się naszego świata. Jej kłopoty z samochodem są całkiem realistyczne. Ciekawe jak my byśmy się zachowywali wsiadając do auta z początku lat pięćdziesiątych. Podejrzewam, że może i mielibyśmy nieco mniejsze kłopoty, ale czy na pewno poradzilibyśmy sobie bez rzeczy, które nawet dla użytkowników aut kilkunastoletnich są oczywiste?

Zaskakująco realistycznie wypada też psychologia postaci i ich zachowań. Przede wszystkim dotyczy to głównej bohaterki, która bynajmniej nie wpasowuje się w nasze czasy bez żadnych problemów, tylko przeżywa rozłąkę z bliskimi naprawdę silnie i w naprawdę prawdopodobny psychologicznie sposób. To duży plus dla scenarzystów i Rachel Nichols. Nawet jeśli można się przyczepić, że łzy mogłyby kapać nieco mniej nachalnie, a sceny, w których wspomina co mówiła synkowi można było sobie darować, to i tak czuję się przekonany co do tego, że główna bohaterka cierpi i jest gotowa wrócić do domu za wszelką cenę.

Podobnie zresztą jak ścigani przez nią złoczyńcy, którzy nie zawahali się przed niczym, by umożliwić sobie powrót do domu. Nie udało się, z różnych przyczyn, ale teraz będzie im trudniej. Istotna część urządzenia do podróży w czasie jest teraz w rękach lokalnej policji i można założyć, że niedługo będzie w rękach Kiery, która w ten sposób będzie miała przekonującą kartę do ewentualnych targów z terrorystami.

Notabene, same powody, dla których terroryści są terrorystami zaczynają być lepiej znane i wcale nie różnią się wiele od tych, dla których o ludziach najpierw zwanych bandytami pisze się po latach w podręcznikach jak o bohaterach. Pytanie co jest prawdą, a co tylko samooszukiwaniem. Tego pewnie dowiemy się w dalszych odcinkach.

"Continuum" rozkręca się interesująco i wcale już nie trzeba wyłączać myślenia, by oglądać. Z tego się robi całkiem niezły serial. Oby tak dalej.

REKLAMA