"Psychiatra u boku" serwuje nam bromance rodem z koszmaru – recenzja premiery serialu Apple TV+

"Psychiatra u boku" (Fot. Apple TV+)

Psychiatra u boku" to niesamowita historia, która wydarzyła się naprawdę. I to właśnie autentyczność opowieści jest tu najbardziej wstrząsająca.

Nowa produkcja Apple TV+ ma osiem odcinków, z których pierwsze trzy są dostępne na platformie od 12 listopada. Miniserial "Psychiatra u boku" został oparty na podcaście z 2019 roku pod tym samym tytułem ("The Shrink Next Door"), stworzonym przez amerykańskiego dziennikarza Joego Nocerę. Podcast to z kolei efekt wielu wywiadów i analiz dokumentów z czterdziestu lat, dokonanych przez dziennikarza. Dzięki pracy, jaką wykonał Nocera, w tym roku dr Isaac "Ike" Herschkopf został pozbawiony prawa wykonywania zawodu psychiatry w Nowym Jorku.

Psychiatra u boku to serial oparty na faktach

Stworzony przez Georgię Pritchett ("Sukcesja", Figurantka") oraz wyreżyserowany przez Michaela Showaltera ("Grace i Frankie", "I tak cię kocham", "Gołąbeczki") i Jessego Peretza ("The Château", "Orange Is The New Black", "Dziewczyny") miniserial przenosi na ekran historię nieetycznej i toksycznej relacji psychiatry celebrytów i elit Manhattanu – doktora Ike'a Herschkopfa (Paul Rudd) i jego pacjenta – nowojorskiego przedsiębiorcy Marty'ego Markowitza (Will Ferrell), który przez około trzy dekady doświadczał wielu nadużyć ze strony swojego lekarza, m.in. manipulacji, które podobno pozbawiły Markowitza trzech milionów dolarów, relacji z siostrą i domu rodzinnego w Hamptons.

Scenariusz tej wstrząsającej opowieści o władzy, kontroli i nieludzkim wykorzystaniu bezgranicznego zaufania napisała showrunnerka Georgia Pritchett do spółki m.in. z Stuartem Zichermanem ("The Americans", "The Affair") i Ethanem Kuperbergiem ("Transparent"), a pracę aktorskiego duetu odtwórców głównych ról – Paula Rudda i Willa Ferrella – wsparł sam Marty Markowitz, rozmawiając z aktorami i dzieląc się swoimi przeżyciami.

Psychiatra u boku serial recenzja opinie

"Psychiatra u boku" (Fot. Apple TV+)

Pierwsze trzy odcinki miniserialu przekrojowo przedstawiają kondycję psychiczną Marty'ego i stan relacji obojga postaci na przestrzeni kilku dekad. Akcja rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych: w latach 50., kiedy Marty Markowitz kończy 13. urodziny i obchodzi swoją bar micwę, niespełna trzy dekady później, kiedy w 1982 roku Marty zbliża się do swoich 40. urodzin i dochodzi do jego pierwszego spotkania Markowitza z dr. Isaakiem Herschkopfem, oraz w roku 2010, czyli kolejne trzy dekady później, gdy frustracja Marty'ego najprawdopodobniej sięga zenitu.

Psychiatra u boku – serial a podcast

Czym mogą nas zaskoczyć twórcy miniserialu opartego na znanym, dostępnym w internecie za darmo i trwającym trochę ponad pięć godzin podcaście? Ano z pewnością świetnym pomysłem fabularnym, bo skoro historia wydarzyła się naprawdę i nie ma sensu jej zmieniać, można zmienić sposób jej opowiedzenia. I tak twórcy w przeciwieństwie do Joego Nocery, postanowili rozpocząć opowieść od czasów bliższych teraźniejszości, otwierając produkcję rokiem 2010 – póki co z sukcesem – i ukazując imprezę w domu z basenem, podczas której witającym gości gospodarzem jest dr Isaac Herschkopf, zaś Marty to po prostu ten gość w wyblakłej bluzce, z czapką bejsbolówką przygniatającą siwiejącą już czuprynę, wykonujący Herschkopfowi na jego własne życzenie zdjęcie z Lisą Rinną.

W następnej scenie obserwujemy prawdopodobnie noc, tuż po zakończeniu imprezy i atak wściekłości Marty'ego, uderzającego kijem golfowym w szklaną tablicę z koszem do koszykówki, wywracającego zastawione resztkami stoły, wreszcie zakopującego w ogrodzie – co zobaczymy pod koniec odcinka – rzeźby przedstawiające kolorowe krowy. Akcja płynnie przenosi nas do roku 1982, pokazując nam Marty'ego już w pełnej okazałości, w odziedziczonej po zmarłych rodzicach fabryce tkanin.

Psychiatra u boku serial recenzja opinie

"Psychiatra u boku" (Fot. Apple TV+)

Chwilę później poznajemy również jego siostrę, Phyllis (Kathryn Hahn) oraz problemy z jakimi boryka się bohater – nagłe i nieuzasadnione ataki paniki, przez które mężczyzna trafia do doktora Ike'a. By na koniec wrócić do 2010 roku. Tak pokawałkowana i rozłożona w czasie opowieść działa jak enigma i wnosi do tej prostej historii rodzaj intrygi, którą widz może rozwikłać, układając sobie w głowie fragmenty historii (na razie głównie Marty'ego) obejmującej pół wieku.

Psychiatra u boku – czy warto oglądać serial?

Trzeba przyznać, że i nastrój historycznego Nowego Jorku udało się twórcom odtworzyć, sięgając do pamięci zbiorowej kinomanów. Przechadzając się z bohaterami ulicami Nowego Jorku, którego już nie ma, zostajemy otoczeni paletą beżów, błękitów i szarości, przywołujących obrazy miasta z "Annie Hall" Woody’ego Allena – dających efekt podwójny: osadzenia widza na początku lat 80. i przywołania nastroju znanego z filmów i seriali bromance (tutaj dodatkowo w duecie Rudd - Ferrell). To absolutnie genialny zabieg, biorąc pod uwagę, że póki co, niewiele nas zachwyci ze strony samych aktorów. Zarówno Rudd, jak i Ferrell grają swoje role w nieco schematyczny i zmanierowany sposób. Paul Rudd wykorzystuje głównie jedną mimikę, przypominającą wesołego, ale i podstępnego "chłopka roztropka", natomiast Will Ferrell powraca jako dość dziecinny i nieporadny "Elf".

Prócz zacieśniającej się realcji pomiędzy dwoma głównymi bohaterami, obserwujemy również stosunki Marty'ego i jego siostry, Phyllis (rewelacyjna Kathryn Hahn, ostatnio znana z "WandaVision"), Ike'a i jego żony, Bonnie (Casey Wilson, "Happy Endings"), jak również stopniowe krzyżowanie się życia i relacji obojga bohaterów – poznawanie Phyllis przez Ike'a oraz Bonnie przez Marty'ego. Rola obydwu kobiecych postaci jest tu na razie marginalna i stanowi tło oraz kontekst dla zbliżających się do siebie, a właściwie zastępujących sobie nawzajem rodzinę bohaterów.

Psychiatra u boku serial recenzja opinie

"Psychiatra u boku" (Fot. Apple TV+)

Zacieśniające się więzi są właściwie głównym motywem miniserialu i doskonale oddaje je czołówka produkcji, ukazująca pnącza roślin (które zresztą wchodzą na głowę siedzącemu w poczekalni do gabinetu Ike'a Marty'emu) oplatające za każdym razem inny ważny element życia Marty'ego. Ta krótka sekwencja w trafny sposób pokazuje esencję "Psychiatry u boku" i metaforę terapii – nieraz ratującej życie, tutaj jednak, przy przekroczeniu wielu granic, duszącej, rujnującej i wyniszczającej człowieka.

Jak "Psychiatra u boku" wypada po trzech odcinkach? Wydaje się, że miniserial nie powtórzy sukcesu "Teda Lasso" na platformie Apple TV+, ale z pewnością sięgnę po kolejne odcinki, by dokończyć tę historię. Jest tu jeszcze trochę do rozwiązania. Przede wszystkim intryguje otwarcie pierwszego odcinka miniserialu, ukazujące najprawdopodobniej sylwetkę Marty'ego, ubranego od stóp do głów w kombinezon pszczelarski, opiekującego się przy domu w Hamptons ulem z pszczołami. Czy to tylko obraz Marty'ego, który – wywracając na opak powiedzenie – z milionera stał się pucybutem? Czy może niesie ona ze sobą swego rodzaju symboliczną puentę? Polecam sprawdzić.

Psychiatra u boku – kolejne odcinki w piątki na Apple TV+

REKLAMA