"Arcane" zachwyca wizualnie i zabiera w niezwykłą podróż – recenzja serialu ze świata League of Legends

"Arcane" (Fot. Netflix)

Dwa miasta, dwie siostry i wydarzenia, które je rozdzieliły. Netflix połączył siły ze studiem Riot Games, tworząc "Arcane", a my sprawdziliśmy, co serial ma do zaoferowania.

Netflix połączył siły ze studiem Riot Games, tworząc serial w świecie popularnej gry League of Legends. "Arcane" przedstawia losy dwóch sióstr – Violet (Hailee Steinfeld, "Hawkeye", "Dickinson") i Powder (Ella Purnell, "Sweetbitter"). Dziewczyny wraz z przyjaciółmi przemierzają pełne splendoru miasto Piltover, dokonując rabunków. Tymczasem w Dolnym Mieście, obskurnym Zaun zostaje wynaleziona nowa, niebezpieczna technologia. To historia o genezie dwóch legendarnych bohaterek League of Legends i o tym, co je poróżniło.

Arcane to wciągająca historia i wizualna uczta

To, co przyciąga do "Arcane" – serialu, który popularnością może nie dorówna "Squid Game", ale był w stanie odebrać mu palmę pierwszeństwa w światowym top Netfliksa – to przede wszystkim sprawnie poprowadzona fabuła. Historia wciąga i pozwala się nudzić. Równocześnie ekspozycja jest jak jasny komunikat ze strony Netfliksa i Riot Games – nie trzeba być graczem League of Legends, by cieszyć się serialem. Obserwujemy wielu bohaterów, którym nie można odmówić charyzmy, nie ma również mowy o zerojedynkowości. Chociaż z początku wydaje się, że Piltover jest równe dobru, zaś Zaun to czyste zło, historia szybko udowadnia, że sprawy są bardziej skomplikowane.

Brak sztywnego podziału na "dobrych i złych" umożliwia lepsze poznanie motywacji bohaterów. Nawet gdy postępują oni w ogólnie potępiany sposób oraz budzący niechęć w oczach widza, można zrozumieć ich pobudki. Nikt nie robi niczego "bo tak", jak niestety czasem bywa w produkcjach o podobnym klimacie. W świetny sposób zostaje ukazana także przemiana bohaterów na przestrzeni kolejnych aktów (do tej pory były dwa akty po trzy odcinki każdy, przed nami jeszcze trzeci).

Arcane recenzja

"Arcane" (Fot. Netflix)

Powder poznajemy jako zapatrzoną w siostrę małą dziewczynkę, która marzy, by być taka jak Violet. Pragnie pomagać i być pełnoprawną częścią grupy. Drugi akt przedstawia dorosłą już bohaterkę. Naznaczona wydarzeniami sprzed lat oraz dorastaniem pod okiem Silco (Jason Spisak, "Liga Młodych"), próbuje odnaleźć własne miejsce oraz pokazać światu, że nie warto z nią zadzierać. Jest w niej szaleństwo, które świetnie oddaje nie tylko animacja, ale również użyczająca postaci swojego głosu Ella Purnell.

Jednak serial nie opowiada jedynie o Vi i Powder. Jayce (Kevin Alejandro, "Lucyer"), Victor (Harry Lloyd, "Gra o tron") czy Caitlyn (Katie Leung, filmy z serii "Harry Potter") także odgrywają ważną rolę w tej historii. A przy tym twórcom udało się zachować równowagę i żaden z wątków nie został potraktowany po macoszemu. "Arcane" to animacja, jednak z pewnością nie jest to produkcja dla młodszych odbiorców. Nie brakuje wulgaryzmów i krwi, a ton potrafi być naprawdę mroczny.

Arcane – czy warto obejrzeć serial Netfliksa?

Historia biegnie dwutorowo. Niektóre wydarzenia mają miejsce w Piltover. Miasto postępu, lśniące nowoczesnością i pięknem. Pod nim znajduje się zaś półświatek, pełne zepsucia Zaun. Tym, co świetnie podkreśla różnice i indywidualny klimat każdego z miast, jest kolorystyka. Jasne i czyste Piltover w jasnych odcieniach kontra Zaun, uderzające zgniłymi barwami. Do tego animacja jest płynna, momentami przypomina obraz, czyniąc seans przyjemnym dla oka.

Arcane recenzja

"Arcane" (Fot. Netflix)

Pierwsze trzy odcinki wprowadzają nas w świat "Arcane", nakreślają linię fabularną oraz przedstawiają bohaterów. Kolejny akt jest w pewien sposób przejściowy. Mamy przeskok czasowy, widzimy konsekwencje wydarzeń z aktu pierwszego i zdecydowanie nie brakuje akcji, która znacznie gęstnieje. Równocześnie daje się nam do zrozumienia, że zwiększona dynamika oraz narastające napięcie, to jedynie wstęp do tego, co czeka nas w ostatnim akcie.

"Arcane" to serial nie tylko dla fanów League of Legends. Oni prawdopodobnie wyniosą z historii jeszcze więcej, jednak przeciętny widz również może liczyć na wciągający seans. Trzeci i zarazem ostatni akt zobaczymy na platformie już 20 listopada. Jeśli utrzyma poziom pozostałych, to współpraca Netfliksa i Riot Studios zdecydowanie może znaleźć się w gronie najepszych premier Netfliksa w tym roku.

Arcane – trzecia część 20 listopada na Netfliksie

REKLAMA